Tatrzańscy nosicze

środa, 26 czerwiec 2013 13:58

Duża wysokość i trudny teren komplikują zaopatrywanie tatrzańskich schronisk.  Widać to szczególnie na Słowacji – wiele tamtejszych chat nie mogłoby egzystować bez tzw. nosiczów.

Jedyny sposób dostarczenia zaopatrzenia

Turyści z Polski pierwszy raz odwiedzający Tatry słowackie, widząc nosiczów, przecierają oczy ze zdumienia. Postawni mężczyźni dźwigający na plecach ogromne stelaże z zaopatrzeniem, robią wrażenie. Masa standardowego ładunku wynosi około 60-70 kg.

W polskiej części Tatr schroniska usytuowane są na stosunkowo niewielkich wysokościach, w związku z czym nie spotkamy tu tragarzy. Zaopatrzenie dostarcza się samochodami, quadami lub wyciągiem towarowym – jak to ma miejsce w przypadku schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Słowackie chaty znajdują się jednak znacznie wyżej, przez co rzeczy niezbędne do ich funkcjonowania muszą być dostarczane pieszo.

Z usług nosiczów obecnie korzystają: schronisko pod Rysami (2250 m), Schronisko Tery’ego (2015 m), Schronisko Zbójnickie (1960 m) i Schronisko Zamkovskiego (1475 m).

Słowacka tradycja

Tradycja tego zawodu sięga XIX wieku, kiedy to budowano pierwsze schroniska. Także pierwsi turyści bardzo często życzyli sobie, aby ich bagaże dźwigali wynajmowani przewodnicy lub inne osoby towarzyszące im na szlaku. Dziś urządza się nawet zawody w podchodzeniu z zaopatrzeniem na czas. Bywały podejmowane także próby bicia rekordów w ciężarze przenoszonego ładunku. Obecnie najlepszy wynik dzierży niejaki Laco Kulanga, który wniósł ze Smokowieckiego Siodełka do Schroniska Zamkovskiego 207,5 kg bagażu!

Także turyści wędrujący po słowackich górach mogą wcielić się w rolę nosiczów. Przy niektórych szlakach znajdują się specjalnie przygotowane ładunki. Na każdego, kto pomoże przy ich wniesieniu, w schronisku czeka ciepły posiłek lub napój.

Krzysztof Barcik

fot. Wiki Commons

2 komentarzy

  • oi niedziela, 31 sierpień 2014 19:28 napisane przez oi

    A ja byłem kiedyś murzynem.Ale nie nosiłem wtedy bo jakby to ludzie powiedzieli że sobie murzyna zatrudnili.

  • lukkry środa, 26 czerwiec 2013 16:54 napisane przez lukkry

    Sam kiedyś byłem takim nosiczem dwa razy.
    droga do Chaty pod Rysami nie należała do najłatwiejszych ale świadomość że kontynuuję tradycję dodawała sił.
    No a w Chacie ciepła herbata z prądem ;-)

Zaloguj się, by skomentować