Wspinanie "na drugiego"

piątek, 28 październik 2016 22:25

Oprócz dążenia do rozwoju wiedzy i umiejętności, nabywając doświadczenie na początku przygody wspinaczkowej w górach, warto przejść co najmniej kilka dróg „na drugiego”.

Kiedy jesteś "tym drugim" 

Choć istnieją zwolennicy teorii, że jeżeli nie robisz czegoś sam, to nigdy się dobrze tego nie nauczysz – na początku przygody ze wspinaniem w górach niekoniecznie warto rezygnować ze wspinaczki „na drugiego”. Pomimo ukończonego kursu taternickiego (najlepsze przygotowanie do bezpiecznego, samodzielnego uprawiania wspinaczki w górach) przejście drogi za doświadczonym prowadzącym może Cię nadal wiele nauczyć, a sama wspinaczka także stać się pouczającą. Oczywiście, planowaną drogę możecie też podzielić między siebie w taki sposób, żebyś prowadził łatwiejsze wyciągi, na trudniejszych jednak uczył się, a nie „skupiał na przeżyciu”.

Plusy i minusy

Nie wszyscy lubią być tą drugą osobą na linie, każdemu wspinaczowi prędzej czy później przychodzi odgrywać jednak i rolę prowadzącego, i asekuranta. Bez wątpienia „ten drugi” zyskuje duży komfort psychiczny przy pokonywaniu wyciągów i dochodzeniu do prowadzącego – nie grozi mu odpadnięcie. No, ewentualnie adrenalinę można poczuć w terenie przewieszonym i na trawersach, gdzie po zdemontowaniu punktu niekiedy trzeba pofrunąć w przestrzeń. Przyjemność asekuranta – drugiego na linie – w pokonywaniu drogi może nieco odbierać plecak z rzeczami obu wspinaczy (jeżeli droga nie kończy się zjazdem do podstawy ściany w tym samym lub nieznacznie oddalonym miejscu), zwłaszcza gdy trzeba pokonać komin lub jakieś wyjątkowo wąskie zacięcie. Pozycja drugiego jest też zagrożona strąconymi przez prowadzącego kamieniami (pomimo ostrożności kruszyzna nie jest wykluczona). Mówi się, że „choć splendor chwały po przejściu drogi spływa na prowadzącego, to ten drugi na linie zna życie”. ; )

Przechodząc drogę „na drugiego” z doświadczonym prowadzącym możemy przećwiczyć i udoskonalić sprawność operacji technicznych i stanowiskowych. Szybkość i skuteczność naszych działań mają kluczowe znaczenie dla bezpiecznej wspinaczki i… planowego czasu powrotu. Ćwiczymy także komunikację w zespole (łączność, reakcja na komendy). Zejście po pokonaniu drogi nieraz bywa bardziej finezyjne i skomplikowane niż sama wspinaczka. Po pokonaniu drogi z trudnym orientacyjnie zejściem (zjazdem) warto być obok osoby doświadczonej, znającej rejon. Zapchanie się w trudny teren, czy to przy wspinaczce czy to przy opuszczaniu drogi nie jest doświadczeniem pożądanym, mimo iż powinniśmy potrafić poradzić sobie w każdej sytuacji, takie przygody często kończą się niepotrzebnym biwakiem lub stają się wręcz niebezpieczne.

Całość doświadczenia wspinania na drugiego za osobą doświadczoną wpływa na Twoje wyobrażenie o tym, jak Ty mógłbyś poprowadzić drogę, co możesz polepszyć w własnym prowadzeniu, by stało się bardziej sprawne i bezpieczne, zbliżone do „taternickiego ideału”. 

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
5.00
3
Zaloguj się, by skomentować