Czy w Tatrach powstaną via ferraty?

poniedziałek, 18 sierpień 2014 15:28

Via ferrata, czyli „żelazna droga” to specjalnie przystosowany szlak trekkingowo-wspinaczkowy, którego ideę stanowi ułatwienie przejścia turyście przy pomocy sztucznych instalacji, tzn. stalowych lin, klamer, drabinek, stopni.

Od zwykłego szlaku ze sztucznymi ułatwieniami, jakich w Tatrach wiele, via ferrata różni się tym, że jest tak wyprofilowana, że konieczne do jej przejścia staje się użycie liny do samoasekuracji. Dzięki temu w najtrudniejszych miejscach praktycznie do zera maleje ryzyko upadku.

W Tatrach brakuje takich instalacji. Od wielu lat są one niezwykle popularne na terenie Alp, zwłaszcza w Dolomitach. Niestety turyści odwiedzający Tatry muszą używać tradycyjnych technik.

W ostatnich latach dyskutowano nad przynajmniej dwoma pomysłami stworzenia via ferraty w Tatrach. Pierwszy z nich zakładał przekształcenie Orlej Perci w via ferratę. Obecnie z rzadka obserwuje się przypadki używania na tym szlaku sprzętu do autoasekuracji. Droga nie jest do tego przystosowana, co skutecznie zniechęca amatorów takich przejść. Postulowano więc zastąpienie łańcuchów linami, co miałoby sprawić, że na Orlej pozostaną tylko osoby używające asekuracji, co z kolei miało przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa na szlaku. Dyskusja była żywa, jednakże ze względu na ponad 100-letnią tradycję Orlej Perci, ciężko przewidywać jakieś daleko zakrojone zmiany.

Drugi pomysł, ciągle aktualny, dyskutowany był po słowackiej stronie granicy. Nasi południowi sąsiedzi chcieli wytyczyć via ferratę pomiędzy Lodową Przełęczą a Czerwoną Ławką, która dodatkowo miała przechodzić przez wierzchołek Małego Lodowego Szczytu. O sprawie było głośno w zeszłym roku, także na Portalu Tatrzańskim, jednakże ostatecznie ta kwestia utknęła w miejscu. Na razie odpowiednie urzędy nie wyraziły zgody na rozpoczęcie budowy, w związku z czym póki co musi nam wystarczyć opowieść o tym, że ktoś kiedyś podobno widział nową mapę z tym szlakiem.

Czy zatem via ferraty powstaną w przyszłości? Wydaje się, że tak. Wymóc może to specyfika rozwoju turystyki tatrzańskiej. Coraz więcej osób uprawia trekking, coraz więcej osób zapuszcza się na trudne szlaki. Z jednej strony wymogi turystów będą stale rosły, z drugiej zaś wyższy poziom wtajemniczenia stanowi obecnie tylko taternictwo, które jednak wymaga dużych umiejętności, doświadczenia i drogiego sprzętu. Powstać więc musi coś po środku po między trekkingiem a wspinaczką i via ferraty wydają się być strzałem w dziesiątkę.

 

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
3.85
7

2 komentarzy

  • jarzębiak na czczo czwartek, 21 sierpień 2014 09:21 napisane przez jarzębiak na czczo

    Powoływanie się w kontekście Tatr na cokolwiek, co jest w Alpach jest równie sensowne, co postulowanie uruchomienia wypożyczalni żaglówek nad Morskim Okiem, bo przecież mają takie rzeczy nad Jeziorem Bodeńskim. Znaj proporcją, mociumpanie. Tatry są maleńkie. A my mamy jeszcze mniejszą część tego maleństwa. Co wy tam chcecie jeszcze rozwijać? Gdzie niby mają być te ferraty?
    Już słyszałem kwękanie pracowników PKL, że Park ogranicza przepustowość kolejki na Kasprowy, bo pozwalają wsiąść do wagonu 30, a nie 60 osobom, a chętni stoją przecież w kolejce ciągnącej się prawie do ronda JPII. I tak w sezonie na Świnicy na łańcuchach wiszą winogrona, jak na warszawskich tramwajach zaraz po wojnie.

  • cyk środa, 20 sierpień 2014 12:07 napisane przez cyk

    Jestem przeciw.

Zaloguj się, by skomentować