Widmo Brockenu

sobota, 16 luty 2013 09:06

Owiane legendami i magią kapryśne zjawisko, które występuje w górach przy ściśle odpowiadających ku temu warunkach. Jedno z najbardziej pożądanych widziadeł optycznych, przywilej, którego doświadczyło niewielu miłośników wspinaczki.

Widmo Brockenu

Nazwa widma Brockenu pochodzi od najwyższego szczytu niemieckich gór Harz, gdzie zostało zaobserwowane i opisane po raz pierwszy w roku 1780 przez Joahanna Silbershlaga, na wysokości 1142 m n.p.m. Panujące tam warunki atmosferyczne (obfitość opadów i mgieł) tworzą idealne okoliczności do pojawienia się tzw. mamidła górskiego. W Polsce spotkać się z nim można jedynie w Tatrach i Karkonoszach. W sytuacji, gdy obserwator znajdzie się powyżej chmury , istnieje prawdopodobieństwo ujrzenia widma. Jest ono jednak na tyle nieuchwytne, że nawet „polowania” na szczególną aurę nie gwarantują tego, że się pojawi. To z całą pewnością niecodzienne doznanie, zobaczyć powiększony cień swojej sylwetki, otoczony okrągłym, tęczowym widmem kolorów, zwanym glorią. Taki widok spowodowany jest załamaniem promieni słonecznych na kropelkach wody unoszących się na przestrzeni obłoku. Występowanie otoczki nie jest jednak regułą.

Cała niezwykłość zjawiska polega na wrażeniu, że to nie nasz cień, a zupełnie osobna „zjawa”. Wynika ono stąd, że ruchy, które wykonuje się obserwując zjawisko odbijają się na chmurze jako nieco spowolnione. Można przypuszczać, że taki obraz był przyczyną dawnych wierzeń, że w Tatrach wędrujący turyści spotykają anioły otoczone aureolą. Kiedy obserwator widma pomacha rękami, odpowie mu ono tym samym, sprawiając wrażenie posiadanych skrzydeł.

Od roku 1925 szeroko powtarzana jest legenda, poczynając od znanego taternika – Jana Alfreda Szczepańskiego – dotycząca widma Brockenu. Podobno osoba, która je zobaczy, zginie w górach. Taki urok odwrócić miałoby jedynie trzykrotne doświadczenie go, rzekomo gwarantujące wieczne powodzenie w wyprawach górskich. Tajemnicza aura opowiadań wytworzonych wokół zjawiska widma Brockenu oraz rzadkość jego występowania sprawia, że zaobserwowanie go, niezależnie od wiary w legendy i wróżby, jest marzeniem wielu miłośników Tatr.

Małgorzata Tomik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
4.80
6

2 komentarzy

  • ala wtorek, 04 listopad 2014 06:36 napisane przez ala

    Ja widziałam tez ze Smereka w Bieszczadach

  • Zbig środa, 09 październik 2013 17:54 napisane przez Zbig

    No trochę przesadziłaś. Nie jest to znowu tak rzadkie. Chodzisz w ogóle po górach?

Zaloguj się, by skomentować