Ognie świętego Elma w Tatrach

środa, 16 kwiecień 2014 19:07

Wśród ciekawych zjawisk możliwych do zaobserwowania w Tatrach, obok Widma Brockenu czy zjawiska halo, możemy spotkać się z Ogniami świętego Elma, najczęściej zapowiadającymi zbliżającą się burzę.

Zacznijmy od ciekawostki. Jeden z interesujących opisów dotyczących zjawiska pochodzi spod pióra Staszica. Nad jego istnieniem w dziele „O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski, rozprawa trzecia o Wołoszyni, o Pięciu Stawach i Oku Morski”, rozwodził się najwybitniejszy polski badacz wyładowań atmosferycznych – profesor Stanisław Szpor. Jego uwagę zwrócił cytat dotyczący burzy w Tatrach: „„Ogarnieni przez tak straszne ciemno; deszcz lał wielki; a wyżej nad nami spadł śnieg znaczny, który do reszty zasypał wszystkie między skałami rozłupy i przepaści. Okolnie zaś, czuć drżienie skał, słychać nieprzyjemny huk, nieustanne błyskanie i piorunów bicie. Tych zdawało się więcej ostrzem skał wypadać w gorę, niźieli z gory uderzać w skały".  Sensacja wokół tematu odnosi się do ostatniego zdania. Znany badacz wywnioskował, że w opisie Staszica mowa jest o piorunach oddolnych, które odróżnił od typowych, burzowych wyładowań odgórnych.

Ognie świętego Elma najprawdopodobniej nazwali w ten sposób marynarze, którzy zjawiskowe wyładowania  odczytywali jako wysłuchanie modlitw zanoszonych do świętego Elma –  który według legend nie bał się uderzających obok niego piorunów. To akustyczno-optyczne zjawisko, które najłatwiej zaobserwować nad morzem lub w górach. Jest obserwowalne w postaci małych wyładowań elektrycznych występujących na różnych powierzchniach, nawet w bardzo bliskiej odległości. Wyładowaniom tym może towarzyszyć cichy świst, syczenie lub szum. Na ogół występują zaraz przed nadejściem burzy. W świetle widnego dnia ognie są niewidoczne, jednak występują w postaci łuny czy wytryskujących świetlnych „miotełek” gdy niebo jest ciemne, mocno zachmurzone, o brzasku, o zmierzchu i w nocy.
   
Tajemnicze zjawisko powstaje, ponieważ chmura burzowa wywołuje bardzo silne oddziaływania indukcyjne na powierzchnię ziemi (posiadając ładunek ujemny, przyciąga ładunki dodatnie, które gromadzą się na obszarze terenu pod chmurą; ładunek ten podąża za chmurą). Kiedy na drodze ładunku znajdzie się wypukłą forma terenu, dochodzi do wyładowania atmosferycznego.
Same ognie św. Elma nie są w ogóle groźne, lecz ich duża intensywność wspinaczom podpowiada o wysokim potencjale względem ziemi wywołującej je chmury. To sygnał,  że trzeba się jak najszybciej zmywać z danego miejsca, bo lada moment w najbliższej okolicy może uderzyć piorun. Kiedy więc zdarzy nam się zobaczyć ognie świętego Elma, należy zachować ostrożność i spokojnie, ale szybko opuścić zagrożony teren.

 

Małgorzata Tomik

Fot. flickr.com

Oceń ten artykuł
5.00
3
Zaloguj się, by skomentować