Kryzys w górach

niedziela, 17 marzec 2013 16:30

Coraz więcej ludzi wędruje po górach, uprawia wspinaczkę czy też długie trekkingi – zwane przez środowisko wyrypami.

Słabsza forma w górach

Często jednak niedoświadczeni jeszcze turyści, nieznający możliwości własnego organizmu, swojej kondycji i wytrzymałości, zarówno fizycznej, jak i psychicznej, źle planują trasy i dopada ich kryzys. Brak chęci do dalszej wędrówki, narastająca apatia, zdenerwowanie – to niektóre z symptomów przemęczenia. Co robić kiedy nas lub naszych towarzyszy dopadnie kryzys?

Jak regenerować siły w górach?

Przede wszystkim należy zachować spokój. Zatrzymać się, usiąść na chwilę, jeżeli oczywiście warunki na to pozwalają. Panika w niczym nam nie pomoże. W takich chwilach warto napić się ciepłej herbaty z termosu. Ten napój nie tylko nas rozgrzeje, ale w znaczący sposób poprawi nasze morale. Dodatkowo warto sięgnąć wtedy po przygotowany wcześniej napój izotoniczny. Wiele kryzysów w górach wynika z odwodnienia. Nadmierna potliwość organizmu podczas zwiększonego wysiłku fizycznego wypłukuje z naszego organizmu potrzebne minerały. Dobrze przygotować sobie butelkę z wodą, w której mieszamy dostępne na rynku tabletki musujące, zawierające witaminy. Dla przykładu, dobrym rozwiązaniem jest dodanie do wody: Isostaru, witaminowych tabletek musujących. Niektórzy stosują także gastrolit, który można zakupić w aptekach do rozcieńczania z wodą. Zawiera on w sobie niezbędne minerały i elektrolity, które w razie odwodnienia szybko stawiają na nogi.

Dodatkowo należy spróbować coś zjeść. Przede wszystkim ważne jest, aby mieć przy sobie coś słodkiego. Najlepiej czekoladę np. z orzechami, krówkę – która jest „bombą kaloryczną”. Jeśli te sposoby nie poprawiają nam samopoczucia, warto w apteczce mieć glukozę. W aptekach dostępna jest ona w saszetkach przygotowanych do picia bądź w tabletkach do ssania. Podobnie na organizm działa Glukardiamid.

Odwrót na szlaku to nie wstyd

W sytuacji, kiedy nas bądź naszego partnera dopada kryzys, należy znaleźć najkrótszą drogę zejściową i wycofać się. Góra nie ucieknie, a odwrót nie jest niczym wstydliwym.

Edyta Sadowska

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
4.75
20

2 komentarzy

  • Janek sobota, 30 sierpień 2014 18:23 napisane przez Janek

    przepraszam Panie FunBadBoy ale trasa jaką sobie Pan wybrał w październiku jest mordercza, osobiście bym tego nie przeżył, jeśli w ogóle miałbym zdążyć… samobójstwa tego rodzaju biją wszelakie rekordy, podziwiam(?), ja straciłbym nie tylko humor ale i życie :-) przerażające jakie wycieczki ludzie sobie serwują…

  • FunBadBoy środa, 29 styczeń 2014 20:27 napisane przez FunBadBoy

    W październiku minionego roku zrobiłem sobie wycieczkę Palenica Białczańska-Morskie Oko-Szpiglasowa Przełęcz ( z podejściem na Szpiglasowy Wierch)-Przełęcz Zawrat-Świnica-Kasprowy Wierch-Kuźnice. W wersji pierwotnej ze Świnicy miałem wrócić się do Przełęczy Zawrat i udać się w dół, w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego. Z racji tej, że śnieg od północnej strony zalegał udałem się trasą o której na początku wspominałem. Nie wiem dlaczego ale dopadły mnie chwile słabości przed Zawratem. Tam zrobiłem pauzę. Następnie pod Świnicą podobnie. Potem w okolicach Liliowych chwyciło mnie na maxa. Schodząc z Kasprowego musiałem zrobić ( po raz pierwszy w górach schodząc w dół) kolejną pauzę przy Myślenickich Turniach. Ani woda, ani jedzenie nie pomagało. Wiedziałem, że muszę doczłapać do Kuźnic, żeby móc chwycić busa, który mógłby mnie zawieźć na Zakopiański Dworzec. Opadłem z sił całkowicie. Jak dojechałem do domu pierwszą czynnością którą zrobiłem było położenie się w łóżku.

Zaloguj się, by skomentować