Na ratunek

czwartek, 07 marzec 2013 10:42

Aktywności związane z górami – zarówno trekking, jak i wspinaczka, niosą za sobą cały szereg zagrożeń. Oczywiście nie należy porzucać swojej pasji, ale koniecznie - jak napisali w ostatnim czasie toprowcy - w góry należy brać ze sobą rozum.

Wypadki chodzą po ludziach – także w górach, które nie są dla nas środowiskiem naturalnym i zewsząd spotkać nas mogą różnego rodzaju zagrożenia. Jak należy postępować w razie sytuacji kryzysowej w górach, kiedy sami już nie jesteśmy w stanie pomóc sobie czy partnerowi?

Telefon do TOPR-u to nie „obciach” – pisali ratownicy w jednym z artykułów na temat wypadku na Babiej Górze w 2012 roku.  Standardem dla osób wybierających się na górskie szlaki powinno być zapisanie numeru do służb ratowniczych w telefonie. Należy pamiętać, że działając w sytuacji wzmożonego stresu, możemy zapomnieć numer. Warto zatem w komórkę: 601 100 300.
 
O czym należy pamiętać, dzwoniąc z prośbą o pomoc? Należy spokojnie i w miarę konkretnie przedstawić sytuację w jakiej się znajdujemy my i poszkodowani (np. czy są przytomni, czy mamy z nimi kontakt wzrokowy, głosowy). Następnie w miarę możliwości dokładnie powiedzieć, w jakim rejonie jesteśmy, najlepiej byłoby podać współrzędne, które możemy odczytać z urządzeń namierzających. Należy dobrze wsłuchać się w polecenia ratowników odnoszące się do dalszego postępowania. Oczekując na pomoc, dobrze jest wspomóc ratowników. Można zapalić czołówkę, nastawiając ją na sygnał alarmowy lub przy użycia gwizdka nadawać sygnał. Prawidłowa sekwencja to: Jeden sygnał co 10 sekund przez minutę i minuta przerwy. Odebranie i zrozumienie wołania o pomoc ratownicy sygnalizują trzeba sygnałami co 20 sekund. Można także machać jak najbardziej jaskrawym elementem naszego wyposażenia. Po przybyciu służb ratowniczych należy raz jeszcze spokojnie przedstawić sytuację i słuchać poleceń ratownika.

Trzeba pamiętać że telefon do TOPR-u musi być przemyślany i wykonywać go należy tylko w sytuacji, kiedy sami nie jesteśmy w stanie zaradzić zaistniałej sytuacji. Godne potępienia jest utożsamianie śmigłowca ratowniczego z górską taksówką.

 

Edyta Sadowska

fot. Piotr Oramus

Oceń ten artykuł
0.00
0
Zaloguj się, by skomentować