Zimno w palce

sobota, 16 luty 2013 09:04

Zimowe wspinanie i trekking to bardzo często (oprócz kilku udanych okien pogodowych z inwersją temperatury) działalność w ujemnych temperaturach.

Mróz w połączeniu z wiatrem bardzo szybko wychładza organizm, zwłaszcza podczas postojów czy przerw na stanowiskach podczas asekuracji. Najbardziej dotkliwie działa na kończyny, a głównie palce u nóg i rąk oraz nos.

 

Asekurując partnera nieraz jesteśmy zmuszeni (w zależności od długości wyciągu) pozostać na stanowisku od kilku do kilkunastu minut. Z uwagi na to, że po zakończeniu wyciągu przez naszego partnera czeka nas dalsze wspinanie, należy w szczególności zadbać o dłonie. Co zrobić, aby utrzymać odpowiednia temperaturę i nie dopuścić do odmrożenia?

 

Przede wszystkim o zabezpieczeniu rąk należy pomyśleć już podczas pakowania plecaka. Koniecznie trzeba włożyć do niego dodatkową parę rękawiczek – używanych jako pierwsza warstwa (dwie pary rękawiczek to minimum, którego nie należy zaniedbywać). Warto także spakować, jeśli się posiada, rękawice puchowe (najlepiej z naturalnym wypełnieniem). Są one bardzo przydatne, zarówno podczas postoju, jak również na stanowisku wspinaczkowym. Doskonale sprawdzają się łapawice. Palce będąc obok siebie znacznie szybciej rozgrzeją się.

 

Jeśli rękawiczki, które mamy na dłoniach, przemokną (głównie dotyczy to pierwszej warstwy), bądź mocno się zawilgocą, należy niezwłocznie wymienić je na suche, a używane włożyć pod kurtkę aby wyschły. Bardzo dobrym pomysłem jest także zaopatrzenie apteczki w ogrzewacze chemiczne, które w razie poważnych kłopotów uratują nasze zmarznięte dłonie.

 

Co zrobić, kiedy jednak ręce już przemrożą się i zacznie się pojawiać drętwienie i ból? Najlepiej ściągnąć wierzchnie rękawice, a dłonie włożyć pod pachy, bądź w okolice pachwin. W tych miejscach utrzymujemy najwyższą temperaturę dzięki czemu własną ciepłotą ogrzejemy zmarznięte dłonie. Dobrym i sprawdzonym sposobem jest także chuchanie i rozcieranie zmarzniętych rąk.

 

Jeśli ból nie ustępuje powinniśmy zawrócić z drogi bądź poszukać możliwie najszybszych i bezpiecznych zjazdów. Nie warto ryzykować odmrożeniami, które mogą przekreślić nam naszą działalność górską na wiele miesięcy. Góra pozostanie, a my możemy spróbować zdobyć szczyt kolejnym razem. Sztuka odwrotu to podstawowa górska umiejętność.


Edyta Sadowska

fot. Weld.pl

Oceń ten artykuł
0.00
0
Zaloguj się, by skomentować