Zawód - baca

poniedziałek, 09 grudzień 2013 09:00

Dawniej, w Tatrach na danej hali, można było spotkać jednego bacę, ewentualnie dwóch lub więcej, kierujących odrębnymi stadkami. Dziś, choć kulturowy wypas owiec ma miejsce tylko na wybranych obszarach, zawód bacy odżywa.

Baca to osoba, do której obowiązków zwykle należy rozliczanie się z gazdami, zajmowanie się wyrobem produktów mlecznych – w tym słynnego oscypka; dopilnowanie, by ognisko w bacówce nie gasło, a także nadzór nad juhasami. Na Podhalu bacowie zawsze byli szanowani i uważani za majętnych. Do dziś często wspomina się m. in. Jana Murzańskiego – „ostatniego bacę wypasającego na Hali za Mnichem”.

Rola bacy kojarzy się raczej z przeszłością, obrazem wspominanym z rozrzewnieniem, wizją Podhala i Tatr – wręcz utopijną. Zajęcie to wraca jednak do łask, w świetle przepisów prawnych, uznane oficjalnie jako zawód. Bacom przysługują więc m.in. zasiłek dla bezrobotnych, czy ubezpieczenie zdrowotne. Żeby uzyskać tę kultową profesję, należy najpierw zdać egzamin państwowy, organizowany przez Izbę Rzemieślniczą oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach.
 
Po raz pierwszy, 53 kandydatów z małopolski, przystąpiło do niego 26 listopada bieżącego roku. Przez poprzednie 3 lata odbywali staż pracy, doskonaląc umiejętności konieczne w zawodzie. Część kandydatów pochodziła z rodzin, które od zawsze zajmują się tą profesją. Po zdanym egzaminie, uzyskują oni tytuł bacy czeladnika. Do egzaminu mistrzowskiego można przystąpić po upływie kolejnych 3 lat. Wśród ubiegających się o tytuł, w tym roku znalazły się osoby w wieku od 18 do 53 lat. Co ciekawe, nie byli to tylko mężczyźni. Wśród kandydatów znalazła się pani Janina Rzepka – pierwsza oficjalna „Kobieta-Baca”.

Egzamin na bacę czeladnika składał się z części teoretycznej (49 pytań z zakresu wiedzy na temat technologii wyrobów serów, podstaw prawa działalności gospodarczych i ochrony środowiska) i praktycznej. Ta druga, pomimo śnieżycy, odbyła się w bacówce w Leśnicy. Kandydaci musieli wykazać się wzorowym dokonaniem strzyżenia i dojenia owiec, a także – oczywiście – wyrobić ser. Cały przebieg egzaminu i działania do niego przystępujących, oceniała komisja (trzech profesorów z Akademii Rolniczej i doświadczeni bacowie: Kazimierz Furczoń i Piotr Kohut – mistrzowie bacowscy).

 

Małgorzata Tomik

Fot. Agnieszka Rosa

Oceń ten artykuł
0.00
0
Zaloguj się, by skomentować