Lady Pank „Wspinaczka”

wtorek, 29 październik 2013 15:32

W cyklu „Muzyka z gór” prezentujemy dziś jeden z mniej znanych utworów grupy Lady Pank. „Wspinaczka” posiada oczywiście znaczenie metaforyczne, co nie przeszkadza ludziom gór odczytywać jej na swój sposób.

Porwaliśmy się na
Zdobycie wielkich gór.
Herosi z dawnych lat
służyli nam za wzór.
Przez niebotyczną grań
pięliśmy długo się.
Niejeden odpadł tam,
znajdując w dole śmierć.
Po drodze hulał wiatr
i sypał w oczy śnieg,
paraliżował strach
Odbierał zmysły lęk.
Lecz nie ustawał nikt,
nawet w godzinie złej.
Zaciskał pięści i
ze śmiechem wołał: „Hej!
Przepięknie jest!
I tylko tlenu mniej...
Przepięknie jest!
I tylko tlenu mniej...”

A prowadziły nas:
nadzieja, wiara, złość.
Bo tam na dole zła
Naprawdę było dość.
I warto było iść,
do góry wciąż się piąć,
By z sobą wreszcie być,
by przestać karki giąć.
I w czas wędrówki tej
był każdy z nas jak brat
choć nie obyło się,
Bez wiarołomnych zdrad.
Lecz nie ustawał nikt
Nawet w godzinie złej
ze śmiechem wołał: „Hej!
Przepięknie jest!
I tylko tlenu mniej...
Przepięknie jest!
I tylko tlenu mniej...
Przepięknie jest!
I tylko tlenu mniej...
Przepięknie jest!
I tylko tlenu mniej...”

Aż po tysiącach prób
przez przeraźliwą biel
opłacił sie nasz trud,
osiągnęliśmy cel.
Czuliśmy bicie serc
i pod stopami szczyt,
gdzie pewne było, że
przed nami nie był nikt.
Lecz nie odezwał się
Tym razem żaden śmiech,
bo wszyscy padli tu,
zajadle łapiąc dech.
I dziwny jakiś był
zwycięstwa słodki smak.
Minęło parę chwil.
aż ktoś wychrypiał tak:
„Przepięknie jest
i tylko tlenu brak...
Przepięknie jest
i tylko tlenu brak...
Przepięknie jest
i tylko tlenu brak...
Przepięknie jest
i tylko tlenu brak...”

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Poprzednia część: Muzyka z gór, cz. I
Następna część: Muzyka z gór, cz. III

Oceń ten artykuł
5.00
4
Zaloguj się, by skomentować