Tajemnicza figura Śpiącego Taternika

sobota, 21 wrzesień 2013 08:30

Przenieśmy się kilka lat wstecz, do roku 2008. W sezonie letnim na stronie internetowej słowackich linii kolejowych (ŽSR), pojawiła się informacja o dodatkowej atrakcji czekającej na turystów chcących wjechać na Łomnicki Szczyt.

Zamarznięty taternik

W roku 2008 to właśnie określenie „atrakcja” wywołało wiele kontrowersji. Z kamery umieszczonej na szczycie Łomnicy, można było zobaczyć widok, który niejednemu może zmrozić krew w żyłach: kształt przypominający figurę człowieka. Wyglądało to tak, jakby mężczyzna zasnął podczas zimowej wspinaczki i zamarzł. Postać była szczelnie owinięta śpiworem i opierała się o skałę. Rzecz jasna, w żaden sposób się nie poruszała, co utwierdzało turystów w przekonaniu, że ten „człowiek” zasnął i zamarzł podczas wspinaczki. W Internecie rozgorzała burza – turyści domagali się wyjaśnień na temat tego, co to właściwie ma znaczyć? Zdarzały się również przypadki, że widok figury zgłaszano słowackim służbom ratowniczym.

Vlad Tatarka

Okazało się, że „zamarznięty człowiek” jest atrakcją turystyczną. W rzeczywistości była to rzeźba wykonana z drzewa lipowego, która przedstawia śpiącego taternika. Figurę umieszczono tam z okazji VII Memoriału imienia Vlada Tatarki, znakomitego taternika, który zginął śmiercią tragiczną 17 sierpnia 2001 roku, razem ze swoją 16-letnią córką wybierając wspinaczkę "trzema filarami Puškáša". Całodobowa wędrówka zakończyła się przykrym wydarzeniem – Tatarka zginął wspinając się na Wielki Ganek, po zachodniej stronie Tatr Wysokich.

Vladimír Tatarka zaczął przygodę z uprawianiem taternictwa w 1961 roku. Wspinał się również w Alpach, na Kaukazie, w Hindukuszu, w Pamirze i w Himalajach. W 1975 roku zostało ratownikiem Pogotowia Górskiego, w ówczesnej Czechosłowacji. Cztery lata później uzyskał uprawnienia przewodnika tatrzańskiego. Vlad dokonał wielu zjazdów narciarskich, ocenianych jako bardzo trudne (m.in. północno-wschodnią ścianą Sławkowskiego Szczytu w stronę Doliny Staroleśnej). W kwietniu 1986 roku dokonał samotnej wycieczki narciarskiej (od Zielonego Stawu Kieżmarskiego), wiodącą przez szereg dolin i kilkanaście trawersów tatrzańskich ścian. Wiele z pokonanych odcinków trasy uznano jako pierwsze przejścia narciarskie. Strata tak wielkiej osobliwości górskiej była i jest wielka.

Tym bardziej kontrowersyjne wydawało się w 2008 roku uczczenie wielkiego taternika nie bardzo trafnym elementem memoriału. Przypadek słowackiego pomysłu zwraca uwagę na to, jak duża odpowiedzialność ciąży na kreacji elementów umieszczanych na ścianach. Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku krzyży, tablic czy figur postaci świętych. Sylwetka nieporuszającego się człowieka, zmusza jednak instynkt do reakcji: komuś trzeba pomóc, to człowiek! Jednoznaczność symboliki w górach jest więc bardzo istotna.

Małgorzata Tomik

Fot. www.holidayinfo.sk/camera

Oceń ten artykuł
4.40
5

1 komentarz

  • Majka sobota, 23 sierpień 2014 22:57 napisane przez Majka

    trochę przerażająco to wygląda

Zaloguj się, by skomentować