Obrzędy i zwyczaje góralskie

środa, 27 marzec 2013 14:14

Najbardziej typowe zwyczaje góralskie związane są ze szczególnymi dniami, zwłaszcza świętami kościelnymi. Pomimo tego, tradycje podhalańskie przesiąknięte są też wróżbami i zabobonami, mającymi zapewnić powodzenie w najważniejszych kwestiach życiowych.

Turyści z całej Polski gromadnie spływają ku Podhalu, chcąc na własne oczy przekonać się, jak wygląda tradycja nieskażona, szczera i tak samo specyficzna, jak specyficzni są sami górale. Obecnie zwyczaje zachowane są głównie w pamięci starszego pokolenia i kultywowane znacznie rzadziej. Zdecydowana większość jest tu przywiązana do tradycji kościelnych. Stara przyśpiewka głosi natomiast: „chwała Panu Bogu, Panu Bogu Chwała, że się kościół spalił, a karczma została”, przypominając, że góralom daleko jednak do hipokryzji.

Wigilia jest nazywana najważniejszą nocą w roku. Zwyczaje z nią związane mają zapewnić dobre plony, zdrowie, młodym dziewkom przynieść zamążpójście, a od chat góralskich odgonić śmierć. Jasne i czyste niebo zwiastuje nieurodzaj, według gospodarzy stodoły pozostaną puste przy takim znaku. Wraz z pierwszą gwiazdą gazda wnosi do kąta izby snop zboża. Na święto Trzech Króli ten sam snop młócono, a ziarno wykorzystywano przy pierwszym siewie, co przynieść miało obfity urodzaj. Przy stole wigilijnym pozostawiano puste miejsce przy stole, które oprócz powszechnego znaczenia miało drugi przekaz, "żeby bieda się najadła i dała im spokój".
 
Po pasterce kawalerzy chodzili na tzw. podłazy, odwiedzając domy swoich wybranek. Wierzono, że życzenia wypowiadane 25 grudnia mają magiczną moc spełniania się, więc mówiono do siebie w jak najlepszych słowach. Przebierano się za anioła, zbójnika z gwiazdą i turonia. Kolędowano od 25 grudnia aż do Święta Trzech Króli. W Nowy Rok dawniej obdarowywano się chlebem lub bułką drożdżową (tzw. latkiem), wypiekaną przez matkę chrzestną.

Zwyczaje dotyczące Świąt Wielkanocnych były obchodzone z równym splendorem tradycji. Już w czwartą niedzielę Wielkiego Postu dziewki przebierały kukłę za śmierć i chodząc od domu do domu prosiły o jajka lub pieniądze. W Wielki Czwartek po wysłuchaniu jutrzni, młodzi chłopcy wybiegali z kościoła z kołatkami i trzykrotnie okrążali kościół, goniąc jednego z nich, przebranego za Judasza. Śniadanie wielkanocne zwykło być bardzo odświętne. Gazda rozpoczynał posiłek od kęsa chrzanu, po czym czynność tą powtarzała cała rodzina.

Zioła zebrane 15 sierpnia (Matki Boskiej Zielnej) rzekomo miały moc odczyniania uroku, chroniły dom od nieszczęścia, rodziny od choroby i przyspieszały plony. Okadzano nim bydło, gazdę i jego konie przed pierwszym wyjściem po zimie na pastwisko. Dziś już trudno wypatrzyć wszystkie te tradycje, jednak widząc dziewczynę obejmującą wierzbę w nadziei szybkiego zamążpójścia, nie powinniśmy być zdziwieni, ponieważ pamięć o nich jest jeszcze ciągle żywa.

 

Małgorzata Tomik

Fot. Dom Ludowy Bukowina Tatrzańska

Oceń ten artykuł
0.00
0
Zaloguj się, by skomentować