Stanisław Motyka

sobota, 28 styczeń 2017 11:22

Choć urodził się w Zakopanem, wcale nie był góralem. Nazwisko Motyki odbiło się szerokim echem w świecie wspinaczkowym, pozostało na zawsze zapisane w historii taternictwa.

Górska przygoda Stanisława Motyki zaczęła się w końcu lat dwudziestych dwudziestego wieku, kiedy związał się z grupą młodych taterników (między innymi z Janem Gnojkiem, Witoldem Henrykiem Paryskim, Janem Sawickim). Wcześniej podobnie jak Bronisław Czech, mocno angażował się w narciarstwo wyczynowe. Aktywnie wstępował jako zawodnik, biegał, skakał na nartach, można powiedzieć, że uprawiał również dyscyplinę dziś znaną jaki ski-alpinizm. Podczas działalności w Tatrach Wysokich zdarzyło mu się zjechać z lawiną podczas próby przejścia na nartach z Doliny Wielickiej przez Polski Grzebień do Białej Wody w mglistej aurze. Mocno poturbowany jakimś cudem dotarł do schroniska w Roztoce.

Historia zapamiętała jednak Motykę głównie jako wybitnego wspinacza, narciarstwo pozostawiając nieco w cieniu. Pamięć i podziw dla wyczynów Stanisława są całkowicie uzasadnione – od końca lat dwudziestych do wybuchu II Wojny Światowej należał do zdecydowanej czołówki w tym sporcie.

Motyka swoją działalnością wzniósł taternictwo na nowe wyżyny standardów, przy czym wspinaczkę uprawiał w sposób lekki i bardzo estetyczny. Jego drogi to najczęściej piękna wspinaczka w litej skale. Stanisław był pierwszą osobą bez góralskiego pochodzenia, która zdała egzamin Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego na przewodnika tatrzańskiego II klasy. To wydarzenie w czerwcu 1937 wzbudziło wielkie kontrowersje wśród społeczności Zakopanego. W 1938 Motyka zdobył uprawnienia przewodnika I klasy. Jako pierwszy przeszedł około 50 dróg w Tatrach, powtórzył też wiele spośród najtrudniejszych przejść innych wspinaczy. Jako instruktor taternictwa niektóre ściany przechodził nawet kilkudziesięciokrotnie.

Motyka szczególnie wiele dróg przeszedł z wieloletni partnerem Janem Sawickim. Pokonał z nim (w dwójkowym zespole) m.in. nowe drogi: na północno-wschodniej ścianie Żłobistego Szczytu z Doliny Kaczej (400 metrów, V, 1930 rok), dwustumetrowym kominem spada¬jącym z Basztowej Przełęczy Wyżnie) do Doliny Mięguszowieckiej (również „piątka"), piękną drogę w płytach południowej ściany Małego Lodowego Szczytu (V, 1932 rok), czy wreszcie słynną „waria¬cję horyzontalną" w postaci trawersu w poprzek po¬łudniowej i południowo-wschodniej ściany Zamarłej Turni (V, 1932 rok).

Ostatnie ze wspomnianych przejść wzbudziło duże kontrowersje w świecie taternickim. Zastanawiano się, czy era eksploracji Tatr nie kończy się lub nie przechodzi kryzysu jeśli wspinacze zamiast piąć się do góry, przechodzą góry w poprzek… Dziś drogi Motyki to absolutne klasyki wspinaczkowe w Tatrach a samo nazwisko autora świadczy o klasie i poziomie estetycznym, z jakim podczas wspinania będziemy się zmagać.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.30
6
Zaloguj się, by skomentować