Dlaczego Orla Perć?

piątek, 12 sierpień 2016 19:28

Najpiękniejszy szlak turystyczny w polskich Tatrach. Sezon, pełnia lata. Notoryczne korki przy łańcuchach, ludzie którzy z trudem są w stanie przebrnąć trudne fragmenty  – czy po to tu przyszliśmy?

Najpiękniejsza

Orla Perć to najpiękniejszy szlak turystyczny w polskiej części Tatr. To moja subiektywna opinia, ale myślę że wiele osób też tak uważa. Co więcej, powiedziałabym nawet że w całych Tatrach nie znajdziemy równie pięknego i jednocześnie wymagającego szlaku. Jest jak wisienka na torcie turysty, który spróbował już przedsmaku tatrzańskich trudności.

Ostatnio miałam okazję tam wrócić. Ponieważ dzień był mglisty, z małą widocznością, a dopiero przed południem słońce osuszyło mokre skały (cały poprzedni dzień lało), wyruszając o godzinie 7.00 z przełęczy Zawrat na szlaku byłam sama. Do Koziego Wierchu nie spotkałam nikogo, później – pojedyncze grupki raczej sprawnych turystów. Zachęcona słońcem większa ilość ludzi wyszła na szlak od Przełęczy Krzyżne dopiero koło południa. Te sprzyjające warunki pozwoliły mi przejść Orlą Perć w cztery godziny, nie czując pośpiechu czy presji. Pokonanie tego szlaku osobie która się wspina lub ma duże doświadczenie turystyczne zajmuje właśnie tyle czasu. Przecieram więc oczy ze zdumienia kiedy czytam o kolejkach na łańcuchach, wyczerpujących, wielogodzinnych wędrówkach Orlą, ludziach w sandałach czy nie daj Boże japonkach.

Dlaczego Orla Perć?

Zaraz potem przychodzi mi do głowy obraz samej siebie, kilka dobrych lat temu. Byłam początkującą turystką tatrzańską, tymczasem koniecznie chciałam iść TAM. Pamiętam że przejście odcinka Krzyżne – Granaty zrobiło na mnie duże wrażenie i wcale nie biegłam po szlaku jak kozica, ale poruszałam się jak przeciętny turysta, z wysokim poziomem adrenaliny trzymając się łańcuchów i ważąc kroki. Typowy widok. Myślę, że dopiero dziś, idąc pewnym tempem, sprawnie, z trafnymi przechwytami jestem w stanie docenić piękno tej drogi. A może się mylę? Może potrzeba jeszcze kilku lat doświadczenia we wspinaniu żeby o Orlej Perci myśleć jak o pięknie skonfigurowanym spacerze? To nie adrenalina mnie tam pcha, bo tej już tam nie znajduję (czy wiecie że słynna drabinka, która wygląda tak groźne, w rzeczywistości jest połoga?  ) ale czysta przyjemność pokonywania tatrzańskich trudności z użyciem pewnych ruchów, absolutnie „właściwych” i na miejscu. Kroków i przechwytów, których nie trzeba przestawiać i poprawiać. Po prostu idę dalej. Nie boję się. Tak rozumiem przyjemność.

No więc dlaczego?

Jeżeli to właśnie sprawne pokonanie drogi jest dla mnie najbardziej satysfakcjonujące zastanawiam się, dlaczego wciąż Orlą oblegają ludzie nieprzygotowani? Nieprzygotowani czyli tacy, którzy niepewnie poruszają się na łańcuchach. Ich ruchy sprawiają wrażenie nieporadnej walki. Wysiłek jaki wkładają w pokonanie odcinka drogi jest ogromny, niewspółmierny do tego, ile energii pochłania przejście wprawnemu turyście. Męczą się okropnie, czy to jest dla nich przyjemne? A może chcą coś sobie udowodnić? Pokonać granice? Choć raz przejść legendarną Orlą Perć? Dlaczego są gotowi stać w kolejce (Sick!) w górach?

Tatry oczywiście są dla wszystkich. Nie tylko dla doświadczonych taterników, ale też dla rodzin z dziećmi, dla młodych i starych, zdrowych i chorych. Przemyślmy jednak jak dokonać wyboru szlaku tak, żeby wyjście było dla nas przyjemnością a nie katorgą i żeby nie narażać siebie i innych na niepotrzebne niebezpieczeństwo.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
3.75
12
Zaloguj się, by skomentować