Zakopiańskie love story

niedziela, 09 marzec 2014 09:03

Jeszcze do końca marca w Galerii Sztuki XX wieku w willi Oksza można obejrzeć wystawę „Ruda Wanda i Opcio – Zakopiańskie Love Story?”. Co łączyło tą niezwykłą parę?

Józef Oppenheim i Wanda Gentil-Tippenhauer zapadli w pamięć jako wyjątkowe postacie lat międzywojennych. Obok tak barwnych, wyróżniających się osób, trudno przejść obojętnie. Tym bardziej, że Józefa i Wandę połączyła nić relacji, która nie jest do końca jasna. Kryje w sobie niedomówienie, którego nie sposób rozwikłać po latach.

Wanda znana powszechnie jako „Ruda” nie urodziła się w Zakopanem. Znana pisarka, malarka, miłośniczka Tatr i narciarstwa przyszła na świat na Haiti, gdzie jej ojciec pełnił rolę głównego inżyniera miejskiego. Jako młoda kobieta wiele podróżowała (Włochy, Francja, Szwajcaria, Niemcy, USA). Zdała maturę w Lozannie, na studia wybrała Akademię Sztuk Pięknych w Hamburgu, zaś pod koniec wojny przyjechała do Warszawy. Stąd droga do Zakopanego nie była już długa. Wanda zamieszkała tu od roku 1945, wyłączając 1946 i 1947, kiedy to przebywała w stolicy Polski.
 
To tutaj, w Zakopanem Ruda zauroczyła się Tatrami i narciarstwem. Tutaj zaczęła się również znajomość z Józefem Oppenheimem (Opciem), z którym Wandę połączyła przyjaźń, a może i coś więcej. W 1945 r. zamieszkała razem z powszechnie lubianym Opciem na Krzeptówkach, a 28 stycznia 1946 r. była u boku swego przyjaciela, gdy został zastrzelony. Wanda została wtedy postrzelona w głowę. Do końca życia włosy czesała w taką stronę, by ukryć ślady tego zdarzenia. Po śmierci Józefa, wierna starej przyjaźni, w 1961, wraz ze Stanisławem Zielińskim wydała pierwsze wydanie „W stronę Pysznej”. Ta wspaniała książka jest dedykowana Józefowi Oppenheimowi, przyjacielowi Tatr i ludzi.

Jozef Oppenheim, znany jako Opcio, jest ikoną zakopiańskich osobliwości. Był taternikiem, ratownikiem górskim, wieloletnim kierownikiem TOPR. Opcio również nie jest rodzonym zakopiańczykiem. W 1910 z grupą narciarzy z krakowskiego AZS przybył na wycieczkę do tego miasta i… pozostał tu na stałe. Jego pierwsze, tatrzańskie wejścia letnie i zimowe, a zwłaszcza zimowe narciarskie można by długo wymieniać (m.in. kilka pierwszych wejść zimowych: północną ścianą na Mięguszowiecki Szczyt Czarny z Józefem Lesieckim, Mariuszem Zaruskim i in. oraz na Młynarza i Kaczy Szczyt z Lesieckim; pierwsze wejście zimowe od północnej strony na Wielką Kopę Koprową w 1921, z Mieczysławem Świerzem i, Władysławem Ziętkiewiczem i in. itd.). Mało kto wie, że to właśnie Opcio wniósł do w narciarstwo wysokogórskie ideę wyrypy. Od 1912 roku był członkiem TOPR, uczestnicząc w wielu wyprawach ratunkowych. Jak już wspomniano powyżej, zginął na oczach Wandy w 1946 roku.

Co łączyło te dwie niecodzienne osoby?  Między innymi na to pytanie próbuje odpowiedzieć wystawa „Ruda Wanda i Opcio – Zakopiańskie Love Story?”. Z całą pewnością silna przyjaźń, ale prawdopodobnie tez coś więcej. Ruda I Opcio mieli wspólne zainteresowania, temperament, miłość do gór. W listach, które znajdują się w Muzeum Tatrzańskim odnajdujemy takie zwroty, jak „Drogi, kochany Józiu”. Zażyłość między tą parą rzucała się w oczy, lecz rodzaj relacji pozostaje niedopowiedziany. Do dziś zachowało się wiele zdjęć, gdzie dwójka przyjaciół znajduje się razem. Na nartach, wycieczce w Tatry, motorze… W listach do Józefa Wanda pisze również z przekorą „tęsknisz pewnie do przereklamowanej przyjemności”.
 
Rysunki Wandy znalazły się w przewodniku narciarskim stworzonym przez Oppenheima w 1936 r.; wspólnie z Opciem napisała również „Pamięci umarłych schronisk”, wydane w roku 1948 (już po śmierci Oppenheima), gdzie m. in. opisała ich wspólne, ulubione miejsca. Zagadka związku Rudej i Opcia pozostanie nierozwikłana. Jednak warto wgłębić się w  zaułki i konwenanse tej relacji, tak owocnej i soczystej, choć niekoniecznie równoznacznej z miłością.

 

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.50
2

1 komentarz

  • yvette niedziela, 09 marzec 2014 21:57 napisane przez yvette

    A w artykule całe zdania przepisane z Wikipedii. Do tego tytuł przeklejony z innego artykułu o Wandzie dostępnego w sieci. Toż to plagiat!

Zaloguj się, by skomentować