Symbol swastyki w Tatrach

piątek, 17 styczeń 2014 09:00

Osnuty złą sławą symbol swastyki nie zawsze bywał używany w myśl ideologii nazistowskiej. W Tatrach swojego czasu pełnił szczególne funkcje. Przypomnijmy sobie o tych nacechowanych pozytywnie, nie pomijajmy też epizodów niegodnych.

Swastyka - krzyż niespodziany

Nazewnictwo znaku jest zróżnicowane i zależne od kultury, miejsca, czasu i kontekstu użycia: Swarzyca, Krzyż Thora, Svastika, Swarga – to nazwy jednego, wielokulturowego symbolu, używanego przez tysiące lat z różnym przeznaczeniem, w odmiennej stylistyce. Najstarsze malowidło, na którym znajduje się ten symbol ma co najmniej 10000 lat. W Polsce najstarszą swastykę datuję się na stworzoną 4000 lat przed nasza erą.

Zanim hitlerowcy wykorzystali tradycyjną swastykę do celów propagandowych ideologii nazistowskiej, dostosowując odrębną stylistykę (rysowana inaczej, zazwyczaj ukośnie, obrócona o 45° itd.), funkcjonowała jako symbol pozytywny na pięciu kontynentach, zarówno w hinduizmie, judaizmie, jak i rodzimych religiach Słowian, Azteków i Germanów. Wśród naszych przodków, Słowian, znak ten symbolizował Swaroga, boga słońca. Podhalańskiej swastyki nie należy mylić z hitlerowską. To dwa zupełnie odrębne znaki, o innym znaczeniu i jedynie bardzo odległym, wspólnym rodowodzie.

Na Podhalu swastyka funkcjonowała jako krzyż niespodziany lub tzw. podhalanka. Najstarsze znaki, mające zwykły kształt krzyżyków, pojawiały się już w XIX w. Ich rodowód Stanisław Witkiewicz w 1895 roku powiązał właśnie ze swastyką, nie jak sugerowano, z chrześcijańskim symbolem krzyża. Rozwiewając wcześniejsze wątpliwości, ostatecznie wskazał na to, że krzyż niespodziany to pozostałość po tradycjach pogańskich na Podhalu. Górale używali go, wierząc że przynosi pomyślność, chroni przed wypadkami i wszelkim złem. Umieszczano go w miejscach danego przedmiotu, które nie rzuca się w oczy (np. spód, zagięcie, róg); na narzędziach, domach, sprzętach, w listach a także u pasterzy na halach.

W okolicach roku 1920 krzyż niespodziany stał się oficjalną odznaką pułków podhalańskich gen. Andrzeja Galicy. Znalazł tez swoje miejsce na balustradzie schodów w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej, gdzie jako ornament widnieje do dnia dzisiejszego. Wcześniej wyryto go m.in. nad wejściem do Muzeum Tatrzańskiego i w wielu góralskich domostwach. Reasumując – nie był to symbol nacechowany negatywnie. Do dziś rozumie się go jako pewnego rodzaju talizman, dobre życzenie i pod żadnym pozorem nie należy wykorzystywać w celach politycznych, gdyż geneza jego stosowania jest przynależna tylko i wyłącznie celom ludowym i religijnym.

Naziści w Tatrach

Do negatywnego odbioru symbolu przyczyniło się podobieństwo do używanej w czasach III Rzeszy swastyki hitlerowskiej. Znak ten w 1941 roku Niemcy umocowali na północno-wschodniej ścianie Mnicha. Taternicy i górale nie pozwolili jednak na obrazę symboliki Mnicha. Spowodowali, że duży, drewniany znak runął ze ściany i rozbił się na piargach. Dla Tatr i Podhala na zawsze zarezerwowany jest tylko krzyż niespodziany, symbol czasów minionych, dobrego życzenia, nie inne odmiany swastyki.

Tablica Karłowicza pod Małym Kościelcem

Obecnie w Tatrach ze swastyką podhalańską można spotkać się także pod Małym Kościelcem, na kamieniu pamiątkowym z inskrypcją „Non omnis moriar”, gdzie w 1909 roku zginął Mieczysław Karłowicz. Nowoczesnym akcentem, mającym na celu wyjaśnienie pochodzenia znaku na kamieniu, jest znajdująca się od 2011 roku w schronisku Murowaniec tablica upamiętniająca Karłowicza, ufundowana przez Ninę i Aleksandra Woronieckich, jednocześnie oddająca hołd pamięci zmarłemu i wyjaśniająca znaczenie krzyża niespodzianego.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.55
18
Zaloguj się, by skomentować