Historia wypadków, cz. I

środa, 09 październik 2013 09:45

Śmierć towarzyszy przemierzającym góry od zawsze. Tatry są szczególnie piękne i szczególnie niebezpieczne. Rozpoczynamy nową serię, która przybliży Wam najsłynniejsze tragedie na tatrzańskim szlaku.

Pierwsze wypadki w Tatrach

Wiedza o najstarszych przypadkach śmierci w Tatrach jest niewielka i mocno zmitologizowana. Celem tej serii nie jest przedstawienie wszystkich zdarzeń po kolei i skatalogowanie ofiar, a jedynie przytoczenie najważniejszych historii ku pamięci i przestrodze. Nim jeszcze przyjdziemy do przypadków autentycznych, warto zatrzymać się przy tych półlegendarnych, które choć nie w stu procentach udowodnione, odegrały sporą rolę w kształtowaniu mentalności dawnych tatrzańskich turystów. Stało się tak dlatego, że pierwszymi ofiarami Tatr byli głównie górale, którzy upodobali sobie „ubieranie” tragicznych historii swoich ziomków w płaszcz gawędy, baśni, wszechobecnych opowiastek. Te podchwytywali zaś „nizinni” pisarze i poeci, tacy jak Michał Bałucki.

Przytoczymy dwie historie, które wykorzystał następnie w swoich dziełach wspomniany autor.

Lawina na Ornaku

Pod koniec lutego 1856 r. miały ponoć miejsce tragiczne zdarzenia w okolicach Ornaku. Pięciu górników mimo pełnej zimy pracowało w tym rejonie. Po skończonej pracy udali się oni w stronę Doliny Kościeliskiej, którędy prowadziła ich droga do domu. Wówczas przez zbocza przetoczyła się lawina, która powaliła okoliczne drzewa, a całą piątkę górali pogrzebała żywcem. Pomoc wyruszała dopiero kilka dni później, gdyż z powodu złych warunków wstrzymano prace na Ornaku i losu górali można było się tylko domyślać. Ciała dwóch z nich odkopano od razu, trzech dopiero na wiosnę. Ponoć jedno z nich zawinięte było wokół pnia świerku, który górnik objął, próbując się ratować.

Motyw ten często pojawiał się w twórczości Bałuckiego. Należy jednak pamiętać, że wątki oparte na faktach przeplatały się w wyobraźni autora z tymi zmyślonymi. Druga historia jest mniej prawdopodobna, ale niezwykle piękna.

Wypadek na Czerwonych Wierchach

Otóż pewnego razu pewien młody juhas zakochał się w pannie, która mimo swej urody nie mogła zaznać szczęścia z powodu nawrotów choroby, która zupełnie odbierała jej siły. Pewnego razu ów góral dowiedział się, iż na stokach Czerwonych Wierchów rośnie zioło, które może pomóc jego ukochanej. Bez namysłu ruszył w góry i odnalazł kwiat zakorzeniony gdzieś w skale. Kwiat ów mocno jednak wrósł w podłoże, co sprawiło juhasowi spory problem przy próbie jego wyrwania. Przy którymś z gwałtownych ruchów młody góral stracił równowagę i spadł z impetem w przepaść. Na następny dzień znaleziono go martwego.

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Następna część: Historia wypadków, cz. II

Oceń ten artykuł
4.20
5

3 komentarzy

  • Gacław poniedziałek, 05 styczeń 2015 11:30 napisane przez Gacław

    Na ornaku jak się poszuka można znaleść stare szyby kopalń żelaza i srebra.

  • inaprus sobota, 05 kwiecień 2014 08:33 napisane przez inaprus

    Cyk - w Tatrach dawniej kopano rudy żelaza i inne

  • Cyk niedziela, 03 listopad 2013 21:05 napisane przez Cyk

    To byli górale-górnicy ?

Zaloguj się, by skomentować