Historia szlaków, cz. VI

niedziela, 14 lipiec 2013 14:23

Przerwa w znakowaniu Orlej Perci spowodowana problemami z góralami nie trwała długo. Ksiądz Gadowski bardzo szybko znalazł rozwiązanie.

Znakowanie Orlej Perci

Jasne stało się dla niego, że wytrasowanie najtrudniejszych fragmentów Orlej Perci musi odbywać się z pomocą doświadczonych taterników. Do zespołu Gadowski zaprosił więc znanych przewodników zakopiańskich: Jakuba Wawrytkę i Klimka Bachledę.

Po dokonaniu rekonesansu wspólnie z tym pierwszym, zdecydowano o wytrasowaniu szlaku na odcinku Granacka Przełęcz – Przełączka nad Dolinką Buczynową w kierunku odwrotnym. Gdy udało się namalować znaki i zainstalować ułatwienia, grupa znakarzy przeniosła się od razu na Kozi Wierch. Stało się tak dlatego, że od Żlebu Kulczyńskiego po wierzchołek tej słynnej góry wiodła już ścieżka, wyznakowana jeszcze w XIX wieku przez Towarzystwo Tatrzańskie.

Drabinki na Orlej Perci

Pozostał więc, jak się potem okazało, najtrudniejszy do wyznakowania odcinek pomiędzy Kozim Wierchem a Zawratem. Szczególnie trudności pojawiły się przy wytyczaniu zejścia na Kozią Przełęcz. Warto dodać, że w pobliżu miejsca, które dziś kojarzone jest głównie ze stalową drabinką opadającą po ścianie Zamarłej Turni, początkowo istniała inna drabinka, Po drugiej stronie przełęczy zainstalowano długą, złożoną z dwóch części, stalową konstrukcję. Jak podają ówczesne źródła, było to „najbardziej powietrzne przejście w całych Tatrach”. Drabinka ta została zdemontowana dopiero po II wojnie światowej. Orlą Perć poprowadzono wówczas zakosami od strony Pustej Dolinki, a po drabince pozostały tylko ślady zakotwiczenia.

Ze względu na tarcia pomiędzy Walentym Gadowskim a Towarzystwem Tatrzańskim, które spowodowały ograniczenie funduszy, ostatni odcinek został dosyć skromnie ubezpieczony. Ze sprawozdań finansowych wynika, że pomiędzy Kozią Przełęczą Wyżnią a Małym Kozim Wierchem zamontowano jedynie: dwie drabinki, pięć łańcuchów, jedną drucianą linę i cztery klamry.

Na Zawracie znaki Orlej Perci zbiegły się z istniejącym od dawna szlakiem na Świnicę. Nie oznaczało to jednak zakończenia prac. Pozostały do wyznakowania drogi dojściowe, co ze względu na długość szlaku (od Wodogrzmotów po Zawrat) miało w owym czasie ogromne znaczenie dla turystów.

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Poprzednia część: Historia szlaków, cz. V
Następna część: Historia szlaków, cz. VII

Oceń ten artykuł
5.00
7
Zaloguj się, by skomentować