Górnictwo w Tatrach

piątek, 02 grudzień 2016 16:00

Turysta przemierzający dziś Tatry podziwia piękne szczyty i rozległe doliny. Czasem jego wzrok przykuje zwierzyna, czasem taternik, czasem widok kolejki na Kasprowy. To turystyka jest dziś tym, czym żyją Tatry. Mało kto wie, że zanim pojawili się tu rozliczni piechurzy, Tatry żyły czymś zupełnie innym. I nie chodzi tu tylko o pasterstwo, ale przede wszystkim o liczne kopalnie i huty, którymi niegdyś stały Tatry.

Kopalnie w Tatrach

Jak się okazuje, górnictwo w Tatrach odegrało w historii regionu większą rolę niż powszechnie kojarzone z okresem „przedturystycznym” – pasterstwo. Kopalnie w Tatrach działały od XV do XIX wieku, w tym ostatnim przeżywając swój „złoty wiek”. Górnictwo nierozłącznie powiązane było z hutnictwem, a miejsca wydobycia z miejscami obróbki łączyły słynne szlaki, niekiedy do dziś eksploatowane przez turystów. Może i trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale założone w połowie XVIII wieku Kuźnice – stanowiące główne centrum hutnictwa w Tatrach – przez długi okres były osadą znacznie większą i prężniej rozwijającą się niż pasterskie Zakopane.

Minerały wydobywane w Tatrach

W Tatrach wydobywano głównie żelazo, a w dalszej kolejności także miedź i srebro, choć miały również miejsce poszukiwania złota czy antymonitu („szpiglasu”). Wydobycie koncentrowało się głównie w rejonie Tatr Zachodnich – od Doliny Małej Łąki przez Dolinę Kościeliską po zbocza Bobrowca górujące nad Chochołowską. Główne prace prowadzono na zboczach Ornaku (w rejonie Banistego Żlebu) i w Dolinie Starorobociańskiej. Surowce przewożono do ośrodka hutniczego na polanie Stare Kościeliska lub tzw. Drogą Żelazną do Kuźnic. Dziś nosi ona nazwę Drogi pod Reglami i z powodzeniem służy turystom, łącząc wyloty tatrzańskich dolin. Prace górnicze prowadzono także w Dolinie Jaworzynki i pod Kominiarskim Wierchem.

Wydobycie w Tatrach zaczęło ustawać w drugiej połowie XIX wieku. Symbolem upadku tej gałęzi gospodarki regionu stało się wygaszenie wielkiego pieca w Kuźnicach w 1875 roku. Górnictwo tatrzańskie po prostu przegrało konkurencję z tańszym i bardziej nowoczesnym wydobyciem pruskim.

Co pozostało po dawnych tatrzańskich kopalniach?

Najwięcej pozostałości po dawnym górnictwie widać dziś w… tatrzańskich nazwach. Nazwy takie jak Banisty Żleb (od „bania” – kopania), Starorobociański (od „stara robota” – stara kopalnia) czy Polana Stoły (od „sztoła” – sztolnia) są wymownym świadkami dawnych wydarzeń.

Wiele śladów jednak zanikło. Część starych, hawiarskich („hawiar” – górnik) dróg pieszych i jezdnych stało się potem podstawą do wytyczania szlaków turystycznych. Inne jednak, jak te z Doliny Pyszniańskiej, wraz z wprowadzeniem rezerwatu ścisłego stały się niedostępne dla zwykłych turystów i odeszły przez to w zapomnienie.

Uran w Tatrach

Ciekawy epizod w historii górnictwa tatrzańskiego, mający miejsce na długo po upadku zasadniczej części górnictwa tatrzańskiego, stanowiły radzieckie próby poszukiwania uranu w Dolinie Białego. Między 1950 a 1955 rokiem wydrążono tu dwie kilkusetmetrowe sztolnie, po których dziś pozostały zakratowane otwory. Zakazano wówczas wstępu do doliny turystom, wejście obstawiono żołnierzami, a surowiec transportowano na stację kolejową w Zakopanem w najwyższej tajemnicy…

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
5.00
8
Zaloguj się, by skomentować