Klemens Bachleda

środa, 05 listopad 2014 08:58

Podobno posiadał niezwykły zmysł orientacji w terenie, był też jednym z najlepszych wspinaczy swoich czasów. Zapisał się w historii jako pierwszy polski ratownik górski. Zginął niosąc pomoc.

Sroga, zakopiańska młodość

Nasz bohater urodził się w Kościelisku, w 1851 roku, choć niektóre źródła wskazują na rok 1849. Młody góral nie miał szczęścia. Przyszedł na świat jako nieślubny syn (z góralszczyzny „bęsio”) swojej matki, ojciec pozostał nieznany. W wieku dwunastu lat Klimek został sierotą. W związku z brakiem jakiegokolwiek wsparcia finansowego, od najmłodszych lat podejmował się najróżniejszych czynności, próbując zarobić na życie. Pracował na Węgrzech, w okolicznych kopalniach, zdobył również fach ciesielski. Pracował u gazdów w Zakopanem, u baców na halach; za chlebem wywędrował również na Słowację. Ożenił się z Agnieszką Styrczulą, z którą miał trójkę dzieci, zaś po jej śmierci ponownie wstąpił w związek małżeński.

Epidemia cholery

Po spełnieniu obowiązku służby wojskowej, Klimek Bachleda w 1873 roku wrócił do Zakopanego, gdzie ówcześnie panowała epidemia cholery. Zmarło kilkadziesiąt osób, duża część nie otrzymała posługi kościelnej. Ofiary epidemii chowano poza granicami miasta, w niepoświęconej ziemi. Klemens Bachleda podjął się wówczas niezwykle ofiarnego zadania – z dużym oddaniem pielęgnował chorych i został grabarzem najprawdopodobniej twierdząc, że umierającym należy się godna opieka i pochówek. Dziś nie sposób odnaleźć już miejsce dawnych cholerycznych cmentarzy.

Król przewodników tatrzańskich

Kiedy epidemia cholery powoli odchodziła w niepamięć, Klimek Bachleda powrócił do pracy w charakterze cieśli. Był również tatrzańskim kłusownikiem, choć ten typ zajęcia szybko przeszedł w bardziej szlachetną pasję: już wkrótce Klimek zasłynął jako przewodnik tatrzański. Początkowo zafascynowały go samotne wycieczki, podczas których mógł odkrywać nowe szlaki. W roku 1886 oficjalnie został przewodnikiem tatrzańskim, którego – ze względu na niezwykłe zdolności orientacyjne i techniczne – nazywano dumnie „królem przewodników tatrzańskich”. Jerzy Żuławski pisał o nim: „Cichy, rozważny, niewielki, z mięśniami w żelazo zamienionymi, z oczyma zdającymi się spod brwi namarszczonych skałę na wskroś przeszywać - przesuwał się po ścianach najszaleńszych, szedł w górę gładkimi kominami, z niepojętą, czarodziejską zręcznością czepiał się końcami palców zaledwie namacalnych szczerb i nierówności - zawsze pewny, spokojny, ostrożny, a śmiały aż do szaleństwa”.

Poszedł sam na ratunek

W ciągu trzydziestu lat swojej działalności, Klemens Bachleda odkrył wiele dróg taternickich, m.in.: jako pierwszy zdobył Starileśny Szczyt, Kaczy szczyt, Zadni Mnich, Kozie Czuby; jako drugi wszedł na Żabiego Konia i Mnicha. Odkrył zejście z Łomnicy północną ścianą. Od 1909 roku był członkiem TOPR. Śmierć spotkała go rok później, gdy podjął się spektakularnej, samotnej próby ratowania Stanisława Szulakiewicza, który utknął w ścianach małego Jaworowego szczytu. Z nieba zacinał deszcz a zimno przenikało całe ciało. Idąc na pomoc poszkodowanemu, Klimek Bachleda runął ze ściany w przepaść razem z kamienną lawiną. W tatrzańskiej topografii jego imieniem upamiętniono m.in. jedną z turni w masywie Staroleśniej czy przełęcz pomiędzy Durnym Szczytem a Poślednią Turnią.

Małgorzata Tomik

Fot. TOPR

Oceń ten artykuł
4.80
11
Zaloguj się, by skomentować