Tatry dla (nie)wygodnych

poniedziałek, 02 grudzień 2013 09:00

Którejś zimy Internet obiegła informacja o tym, że turyści piszą skargi do TPN-u, domagając się posypywania szlaków piaskiem. Kiedyś słynny był przypadek pana, który trzasnął drzwiami samochodu i odjechał z piskiem opon, gdy dowiedział się, że nie wjedzie autem na Giewont…

Niewygoda w Tatrach

Takie historie mogą budzić śmiech i powodują, że człowiek, który o górach coś już wie, łapie się za głowę. Niemniej jednak, każdy przecież ma jakąś swoją granicę niewygody, której przekroczenie sprawia mu problem. Dla jednego jest to konieczność pójścia piechotą nad Morskie Oko, dla drugiego nocleg na glebie, inny zaś nie lubi iść w deszczu lub siarczystym mrozie. Z drugiej strony, im więcej czasu spędzamy w górach, tym częściej zaczynamy uświadamiać sobie, że za łatwo to być nie może. Bo to nie miasto brukowane coraz to nowymi modelami płytek chodnikowych. Gdzie jest więc granica i jak się w tym wszystkim nie pogubić?

Idę sobie w lekką śnieżycę po Tatrach. Ludzi brak. Analizuję sytuację dookoła: w moim przekonaniu nie jest jeszcze tak ciężko. Widziałem gorsze rzeczy. Mimo to większość zrezygnowała tego dnia z wycieczki. Czy więc to ja jestem już na takim poziomie, że normą jest dla mnie coś, co wykracza poza możliwości wielu innych? A może po prostu oni są bardziej rozsądni ode mnie? No dobra, chyba już wiem. Dziś nie ma żadnych szans na widoki.

Czy zatem nie warto więc iść? Warto, oczywiście że warto. Przecież to cały czas są Tatry. W trudnych warunkach też wiele dają i wiele uczą. Oczywiście tylko przy założeniu, że idzie się przygotowanym, dostosowuje się trasę do swoich umiejętności i panującej aury. No i wie się, kiedy zawrócić, mając świadomość, że to żaden wstyd.

Czy więc zaliczam się do grona masochistów? Chyba nie. Czasem w schroniskach widuję takich. Obrażają się na samą propozycję spania w pokoju. Tylko „gleba”. Wydaje im się, że dzięki temu są bardziej „pro”. Wolny kraj – tak też przecież można, ale ja jednak, gdy mam taką możliwość, wolę miękkie podłoże i ciepły koc. I tak mnie jutro na szlaku przewieje, może przemoczy, a na pewno poodciska na palcach u nóg.

Przy rezerwowaniu pokoju w schronisku pojawia się kolejny problem. Czasem trzeba spać w zbiorowej sali z obcymi ludźmi. Ci, którzy przyzwyczajeni są do hoteli i pensjonatów przy pierwszym kontakcie wpadają w popłoch. „No bo jak to? Tak z obcymi? A jak nas okradną w nocy?” Pewnie nie okradną – góry przyciągają raczej porządnych ludzi. Co nie zwalnia nas z obowiązku pilnowania siebie i swojego dobytku.

Brakuje tu puenty. Liczę, że dopiszecie ją sami. Jak widzicie, takich dylematów jest wiele. Ciekawe, na jakim etapie jesteście Wy, nasi Fani. Zachęcam do dyskusji.

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
3.70
10

3 komentarzy

  • Bemko czwartek, 05 grudzień 2013 17:16 napisane przez Bemko

    Wydaje mi się że coraz bardziej staje się smutnym faktem że wiele osób i tych"niedzielnych" turystów wogóle nie wie po co jadą czy idą w góry!!!
    Bo gdzieś "tam" słyszeli o Morskim czy Giewoncie i trzeba to zobaczyć i zaliczyć.
    Wybierają się prawie nie przygotowani bez nawet podstawowych wiadomościach o poruszaniu się w górach i jeszcze "pchaja"się w wyższe partie gór.
    Ale dla prawdziwych górołazów nie jest żadnym problemem zaliczyć glebę czy zbiorówkę.Tak samo większość planuje swoje wędrówki gdzieś wyżej i raczej większość marzy żeby po trudnych wspinaczkach tam wysoko-zobaczyć wspaniałe widoki...
    Sam osobiście lubię się pomęczyć jak najwyżej żeby być w takich widokowych miejscach gdzie przeciętny"Kowalski" nie dojedzie autem czy wyciągiem.
    To jest własnie dla mnie to piękno i urok gór.
    Zaczyna mnie martwić że w niektórych schroniskach czy to Tatry czy Beskidy-znikają te prawdziwe,swojskie górskie klimaty a zaczyna coraz bardziej się wciskać komercja i biznes

  • Piotr Sowa wtorek, 03 grudzień 2013 00:01 napisane przez Piotr Sowa

    W ramach odpowiedzi wklejam swój artykuł (fragment) napisany kilka lat temu jeszcze w czasie studiów. Dziś bym nieco go zmodyfikował, ale myślę, że i tak wpasowuje się w temat:

    Szlaki w Tatrach są specyficzne. Można na nich wyszczególnić poszczególne strefy.
    Pierwsza strefa to "regiel iPOD, Wireless, mp3". Tutaj możemy spotkać najwięcej turystów. Ogólnie turystów tatrzańskich można podzielić na trzy podstawowe typy:

    Pasjonat - eksplorator – czyli taki turysta, który kocha góry (przynajmniej z jednego z tysiąca powodów) lubi stale po nich chodzić, gdy wraca do domu wraca do nich myślami. Najczęściej możemy go poznać po tym, że ma pozytywne nastawienie do ludzi przyrody, a wszystkim napotkanym mówi dzień dobry.

    Kolejny typ: Konsument - eksploatator - turysta zasilający głównie portfele właścicieli lokali na Krupówkach w Zakopanem. Najczęściej można go spotkać w rejonie morskiego oka, ponieważ występuje tam asfalt i można spokojnie przejść w klapkach lub butach na obcasach. Zalega na zboczach, głównie przebywa w dolinach. Jedynym większym szczytem na jakim możemy ich spotkać jest Kasprowy (kolejka linowa).

    Typ: Sportowiec – rekordzista – Jeśli chodzi i miłość do gór to jest nie wiele większa niż u Konsumenta – exploatatora, traktuje góry jakby należały do niego i o tyle o nie dba o ile są mu potrzebne np. do realizowania ambicji. W górach najważniejszy jest on.

    Są to znaczne uogólnienia ale pomogą one w zrozumieniu dalszej refleksji. W pierwszym reglu (tzw. iPOD, Wireless, mp3) można spotkać wszystkie typy przedstawionych turystów, z dominacją konsumenta - exploatatora. Kolejna, wyższa strefa to regiel adidasów, półbutów i narzekania. Nazwa mówi sama za siebie. Generalnie jest to regiel wstępnie weryfikujący sprzęt i przygotowanie turysty. Tutaj odczuwamy pierwsze zmęczenie. Turyści słabszej woli wycofują się, lub w ogóle tutaj nie wchodzą, ewentualnie narzekają na obsługę TPN: „dlaczego nie pomyśleli i nie wstawili schodów skoro jest tutaj tak ślisko?”. W przeciwieństwie do regla dolnego tutaj można czasami usłyszeć od nieznajomego proste Dzień Dobry!

    Przejdę do piętra alpejskiego. Nazywam je piętrem pokory. Albo będziesz pokorny, albo sama specyfika gór i ich pogoda nauczy cię pokory i oswajania ambicji niewspółmiernych do sił. Na tym piętrze łatwiej spaść. Można łatwo pomyśleć, że jestem lepszy od tych co tam w dole bujają się po dolinach i stękają w reglach dolnych. Tu czyhają największe niebezpieczeństwa. Jest względnie pusto. Prawdopodobnie ze względu na owe niebezpieczeństwo, nawet od niewierzącego możesz otrzymać pozdrowienie Szczęść Boże!

    Pewnego dnia usiadłem sobie na skałce, sam zupełnie sam. Wiało mocno, zaczął padać deszcz, ludzie się zwinęli, a ja pomyślałem że czuję się wspaniale. Lubię fotografować tatry więc mierzyłem je z każdej strony, tak żeby jak najwięcej tego piękna ująć w kadrze. Aparat na kliszę, więc staram się aby każde zdjęcie było raczej przemyślane. Po chwili zrozumiałem, że nie da rady. Nie pomaga ani metoda symetrii, podziału na sześć, jednej trzeciej horyzontu itp. Nie sfotografuję tego nastroju wiatru i moich uczuć. To powodują góry – poskramiają moje przeświadczenie, że mogę wszystko objąć, zapisać. Tutaj nawet Bóg jest większy. Nie da się opisać tego doświadczenia bycia na szczycie w konkretnym dniu, w konkretnej porze. Poza tym atmosfera nie jest statyczna, ale cały czas się zmienia, chmury zmieniają nastrój, słońce barwę. Więc co mi po jednym zdjęciu? Cóż można powiedzieć tym, którzy właśnie jedzą pizze? Smacznego!

    Eldredge w „Dzikim sercu” pisze: co ciągnie prawdziwego mężczyznę w góry? - Tęsknota za domem.

  • Grzegorz S. poniedziałek, 02 grudzień 2013 18:09 napisane przez Grzegorz S.

    Myślę, że chcąc przeżyć po swojemu kontakt z Tatrami, przejść samotnie szlak, poleżeć godzinkę na szczycie w samotności trzeba decydować się na "ekstremalne" wycieczki. Mam na myśli albo bardzo wczesne wyruszanie albo właśnie nie do końca przyjazne warunki pogodowe. Zima jest super nie tylko z uwagi na widoki ale także na ciszę panującą nawet na ruchliwych w lecie szlakach.

Zaloguj się, by skomentować