Góry i śmierć

piątek, 30 październik 2015 08:23

Tragiczne wydarzenia mające miejsce w wysokich górach zawsze przywodzą na myśl pytanie o naturę górskich niebezpieczeństw i rolę świadomości zagrożenia życia w psychice górskich zdobywców.

Śmierć w górach

Gdy zdobywasz swój pierwszy tatrzański szczyt, twoja wiedza na temat natury górskich zagrożeń jest zazwyczaj niewielka. Doniesienia o wypadkach śmiertelnych traktujesz trochę jak opowieści z innej bajki. Myślisz o ludziach, którzy robią rzeczy tak niebezpieczne, że zapewne nigdy nie dojdziesz do takiego poziomu jak oni, więc ciebie to nie dotyczy.

Ale góry wciągają. Zaczynasz chodzić więcej i wyżej. Bliskość przepaści na Orlej Perci czy pierwsza burza w górach, uświadamiają ci, że czasami jest naprawdę bardzo niebezpiecznie. Wtedy zaczynasz „doznawać” majestatu gór. Ostateczny charakter rzeczy, które się tam dzieją, bagatelizuje wszystkie twoje nizinne problemy. Czujesz się lepiej, masz wrażenie bycia wyżej – ponad naturą codziennej bieganiny. A ryzyko utraty życia? Wiesz o nim, ale wciąż podświadomie wierzysz, że ciebie to nie dotyczy. Nie zdajesz sobie wówczas jeszcze sprawy, jak bardzo irracjonalna jest pewność stawianych przez ciebie kroków.

Wreszcie, gdy widzisz na własne oczy wypadek lub w jakikolwiek inny sposób odczuwasz bliskość z jego ofiarą, dociera do ciebie, że to nie żarty. Rozumiesz już, że ty też możesz zginąć. No więc co? Rzucić to? Za późno. Już jesteś uzależniony. Musisz pogodzić się z tym, że z którejś z kolejnych wypraw możesz nie wrócić. I musisz również robić wszystko, co w twojej mocy, żeby do tego nie dopuścić.

Jako doświadczony turysta rozumiesz, że ryzyko utraty życia na szlaku czy w ścianie to coś zupełnie normalnego. Przecież zginąć można, jadąc samochodem lub nawet siedząc w domu. Ktoś ci mówi, że chodzenie po górach grozi śmiercią. Odpowiadasz, że przecież całe życie grozi śmiercią – na tym polega jego sens. Jaki jest więc sens poddawania się ryzyku utraty życia w górach? Bardzo prosty. Z każdą minutą spędzoną w górach, maleją twoje szanse na marną i zupełnie zwyczajną śmierć w dolinach…

Krzysztof Barcik

Fot. Flickr.com

Oceń ten artykuł
5.00
10

2 komentarzy

  • kasia sobota, 19 lipiec 2014 23:58 napisane przez kasia

    kocham góry,gdy w nich jestem ,móeę sobie następnym razem jadęnad morze,ale wciąż co roku wracam i zdobywam nowe szczyty

  • anna czerniawska czwartek, 31 październik 2013 19:56 napisane przez anna czerniawska

    trafna i madra refleksja całe nasze zycie naraza nas na smierc ,kazdy nastepny dzien ,kazda kolejna noc , w takim razie ci ktorzy mogą i chca zminimalizowac mozliwosc beznadziejnej smierci ,gdzies w domu czy na ulicy wybiora ryzyko smierci sensownej w warunkach ktore wybrali sami w ukochanych gorach ,swiadomie ryzykując ponosza konsekwencje swoich wyborow

Zaloguj się, by skomentować