Instynkt samozachowawczy a góry

środa, 15 luty 2017 12:53

Nasze ciało jest mądre. Funkcjonuje zgodnie z naturalnym systemem mającym uchronić nas od sytuacji skrajnie niebezpiecznych. Działanie instynktu samozachowawczego jest istotne, zwłaszcza w górach.

Jak działa?

Instynkt samozachowawczy ma na celu działanie prowadzące do unikania bodźców zagrażających życiu. Zgodnie z teorią Darwina o zachowaniach instynktownych, jest czynnością niewyuczoną i niezaobserwowaną, wykonywaną spontanicznie i w dużej mierze nieświadomie – w sytuacji zagrożenia naszego życia lub zdrowia. Kiedy na granicy strachu sami nie potrafimy podjąć racjonalnej decyzji, nasze ciało często „zaczyna myśleć” za nas. Dzieje się tak zwłaszcza w sytuacji, gdzie czas reakcji na spostrzeżenie zagrożenia i podjęcia decyzji do zaangażowania ciała do reakcji byłby zbyt długi. Instynkt działa wtedy „na skróty”, działając jak nasz „wewnętrzny Anioł Stróż”.

Wszystkie autonomiczne reakcje naszego systemu nerwowego na sytuację stresowa mają za zadanie przygotować organizm w ekspresowym tempie na zagrożenie. Akcja naszego serca zostaje pobudzona, mięśnie się napinają, wydziela się więcej potu. Zwiększa się poziom glukozy we krwi, a także przyspiesza tempo jej transportu do mięśni i mózgu. W ułamek sekundy jesteśmy gotowi na reakcję „uciekaj lub walcz”.

Instynkt samozachowawczy w górach

Góry są specyficzną areną, poruszanie się po niej w zależności od poziomu naszego doświadczenia dostarcza bardzo dużo zróżnicowanych emocji. Naturalną drogą rozwoju górskiej przygody jest dążenie do zdobywania coraz to trudniejszych szczytów. Im więcej czasu spędzamy na szlaku, im więcej naszych wyjść w góry ma miejsce w zmiennych warunkach, tym bardziej narażeni jesteśmy na szereg obiektywnych i subiektywnych zagrożeń. Teren górski diametralnie różni się od warunków miejskich. Jeżeli nie jesteśmy na to przygotowani, nasz instynkt samozachowawczy bardzo szybko zawróci nas ze szlaku.

Każdy kto na dobre zakochał się w górach ma jednak świadomość, że odczuwanie strachu na kolejnych poziomach zaawansowania jest kwestią stopniowego przyzwyczajenia do panujących warunków i typu trudności terenu. Dla przykładu: osoba która jest przyzwyczajona do horyzontalnego przemierzania świata będzie odczuwała silny strach graniczący z atakiem paniki na Orlej Perci. Wspinacz, znający techniki pozwalające na poruszanie się w pionie, pokonujący drogi coraz trudniejsze, na Orlej Perci będzie się czuł jak na spacerze. Nie oznacza to jednak, że się nie boi.

Należy poznawać granice swojego strachu, poszerzać doświadczenie w taki sposób, żebyśmy byli pewni, że poradzimy sobie w każdej sytuacji. Tym niemniej pozostanie głuchym na alarm instynktu samozachowawczego to balansowanie na granicy ryzyka ponad nasze siły. To potężna bariera, która mówi czasem „zawróć”. I czasem warto posłuchać.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
5.00
6
Zaloguj się, by skomentować