Magia w Tatrach i pod Tatrami

środa, 30 listopad 2016 14:10

Andrzejki, wróżby, zabawy w mieście… Tymczasem myślę o Zakopanem świeżo zasypanym śniegiem. Jeżeli gdzieś jest magia, to właśnie teraz, właśnie tam.

Siedzę w mieszkaniu wielkiego miasta. Jest wieczór Andrzejkowy. Zmęczona pracą nawet nie myślę o zabawie, bez żalu wybieram raczej łóżko i sen. Tymczasem miasto kolorowe od karuzeli lokalów zapraszających na drinka, na wróżby, dopiero zaczyna andrzejkową noc. Wdech, wydech… Myślę o Zakopanem świeżo zasypanym śniegiem. Jeżeli gdzieś jest magia, to właśnie teraz, właśnie tam.

Magia na Podhalu

W górach i na Podhalu trzeba z naturą się godzić, podporządkować się jej. Od dawien dawna rozumieli to górale, którzy oprócz swojej pobożności, znani są również z wielu magicznych przesądów. Za sprawą życia zgodnego z rytmem jaki wyznacza natura, dawni górale podhalańscy opierali swoje wierzenia między innymi na zjawiskach naturalnych, które zwykli tłumaczyć. Ale wróćmy do Zakopanego dziś…

Tymczasem atrakcje Zakopanego na wieczór andrzejkowy to zabawa przy muzyce góralskiej, wieczory saunowe z wróżbami, tematyczne imprezy klubowe… Zdaje się, że wróżby dostosowano do potrzeb kultury masowej a sama magia pozostaje chyba tylko w krajobrazie, świeżej poduszce śniegu która otula miasto i… w samych górach.

Najstarsi górale

Nie broniąc nikomu zabawy, przenieśmy się jednak do czasów zamierzchłych gdzie mieszkańcy górskich rejonów traktowali magię i wróżby całkiem poważnie - do wierzeń, które pamiętają tylko najstarsi górale i dzisiaj rzadziej już się o nic słyszy (tu sięgam do książki: „Magia Podtatrza i Beskidów Zachodnich” Urszuli Janickiej-Krzywdy i Katarzyny Ceklarz, Wydawnictwo TPN).

Mocno związani z naturą górale podhalańscy zwykli wróżyć ze znaków pojawiających się na niebie. Według starych wierzeń pojawienie się komety zwiastuje wojnę, nieurodzaj i głód, a zaćmienie słońca choroby i niedostatek. Znaki mają za zadanie zmusić człowieka do zachowania czujności, ostrzec i wymusić działania zabezpieczające. Przeznaczenie w góralskich wierzeniach nie jest jednoznaczne i nieodwracalne. Ci, którzy zwracają uwagę na znaki i potrafią je odczytać są zdolni także do odsunięcia od siebie zła.

Miłość

W dzisiejszych czasach najbardziej popularne są andrzejkowe wróżby matrymonialne. Dawniej istniał cały szereg magicznych wierzeń ukierunkowanych na serce. Wieczną miłość zapewni podobno kość nietoperza. Przed niechcianą ciążą uchroni zamknięta kłódka wrzucona do studni. Na Spiszu w wigilie św. Andrzeja przyrządzano trzy specjalne kluski z karteczkami w środku. Dwie kartki zawierały męskie imiona, jedna była pusta. Podczas gotowania bacznie obserwowano która z klusek pierwsza wypłynie na wierzch – wewnątrz było imię przyszłego męża lub groźba” staropanieństwa. Standardową wróżbą, tak jak dziś, było również lanie wosku przez ucho dużego klucza.

Na urodzaj i pogodę

Kiedy wieje halny, można go „poczęstować” miską soli poświęconej 5 lutego w dzień św. Agaty i w ten sposób przegnać, żeby „wiał gdzie indziej”. Dawniej wystawiano miskę przed dom wierząc, że to działanie zmieni kierunek wiatru. Poświęcona sól w wierzeniach górali ma też inne przeznaczenie – chroni przed urokami, które można rzucić na ludzi lub zwierzęta (np. stado owiec).

Pogodą i niepogodą zgodnie z wierzeniami góralskimi rządzą płanetnicy – demony które posiadają moc kierowania chmurami, odpowiedzialne za burze z piorunami, grad i ulewy. Płanetnikiem mogła stać się dusza człowieka, który popełnił samobójstwo. Demona niepogody mogły przepędzić tyko bicie dzwona, które ma moc powstrzymania chmur i zmuszania nawałnic do „przejścia bokiem”. Płanetnika można było także przekupić wysypując na wiatr lub do ognia mąkę. Przychylność płanetnika mogła się przysłużyć – udobruchany demon podczas suszy mógł sprowadzić deszcz.

W Tatrach i na Podtatrzu dziś także czuć magię. Niekoniecznie taką, jaką oferują nam imprezy andrzejkowe. Jedni nazwą ją majestatem gór, inny pięknem żywiołów, jeszcze inni szukają w spektaklach natury mocy nadprzyrodzonych lub chociaż niedopowiedzeń, a może właśnie dopowiedzeń – w dialogu z własnym przeznaczeniem.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.50
4
Zaloguj się, by skomentować