"Magia Nart" - "encyklopedia" narciarstwa tatrzańskiego

wtorek, 25 październik 2016 12:29

"Magia Nart" to bardzo bogate opracowanie, które można określić udaną próbą skatalogowania historii narciarstwa tatrzańskiego i to w sposób niebanalny

Odnaleziono zaginionego biegacza?

Dwutomowe wydanie książki dzieli się na dwie części: Czas Pionierów (Beata Słama, Wojciech Szatkowki) i Mistrzowie (Wojciech Szatkowki). "Magia Nart" to ponad osiemset stron przeprawy przez historię narciarstwa tatrzańskiego. Choć całość stanowi rys historyczny, nie znajdziemy tu nudnych opisów encyklopedycznych. Każda strona to żywe, kolorowe sylwetki jakby przywołane do teraźniejszości z magicznych, zamierzchłych czasów. Szczerze polecam to opracowanie jako kompendium wiedzy dla pasjonatów historii Tatr i narciarstwa.

„Dzięki nartom śnieg w górach i w dolinach, zamiast zamknąć wszelkie drogi i ścieżki, stał się mostem”. Tak kończy się wstęp do "Magii Nart" – słowami trafnymi, zapowiadającymi że kolejne, przewracane kartki będą dla czytelnika ciekawą przygodą. Tak też się dzieje.

Wszystko zaczyna się od wieku XVI, kiedy w Polsce zapisano pierwszą wzmiankę na temat nart. Musiało jednak minąć sporo lat, żeby „deski” przyjęły się w ogólnym zastosowaniu, a niestrudzeni prekursorzy zarazili społeczność tatrzańską swoją narciarską pasją.

Wraz z książką śledzimy historię zaczynając od roku 1888. Stanisław Barabasz zamawia wtedy pierwszą parę nart i nie poddając się nieraz nieudanym próbom jazdy, już kilka lat później na stałe osiadając w Zakopanem, staje się prekursorem białego szaleństwa po polskiej stronie Tatr. Na początku Barabasza wytykano palcami i mówiono „U nas to się nie przyjmie, nie ma zupełnie zastosowania, brak odpowiedniego śniegu, rower to zupełnie co innego, na nim można jeździć tak szybko, jak koleją”. Tymczasem kolejne osiemset stron książki są dowodem na to, jak bardzo błędny był ten osąd.

Choć całość opracowania dotyczy głównie narciarstwa tatrzańskiego, Autorzy nie pomijają faktu, że wbrew powszechnej opinii, kolebką polskiego narciarstwa nie jest Zakopane, lecz Lwów. Zanim więc zacznie wciągać nas tatrzańska historia, przejdziemy również przez wątki historii narciarstwa w rejonie wschodnim śledząc miejsca, które stały się kolebką tak zwanych „wyryp” (długie narciarskie wyprawy zwane wyrypami na wzór narciarzy lwowskich wprowadzono do Zakopanego dopiero koło 1906 roku).

Kolejne rozdziały pierwszego tomu prowadzą nas przez najciekawsze i najważniejsze wątki z dokonań prekursorów tatrzańskiego narciarstwa. Nie zawiedzie się czytelnik, który oczekuje smaczku dobrej anegdoty i klimatu porównywalnego z atmosferą kultowej już książki „W stronę Pysznej”. Czytamy tu nie tylko o historii Karłowicza, znaczącego na szlakach krzyż niespodziany, Mariusza Zaruskiego i jego legendarnego zjazdu z Kościelca, ale poznajemy też klimat pierwszych wypraw od strony nieznanych postaci – nowicjuszy – którym podczas dzikiej zabawy na nartach, zjazdem „jak się da” ostentacyjnie pękają szwy spodni w najmniej odpowiednim miejscu. Tak więc w Magii Nart wielka historia przeplata się z na pozór nieznaczącymi opowieściami i anegdotami – razem tworząc pełny obraz żywej pasji do nart, która w Tatrach trwa niezmiennie odkąd Barabasz razem z Fischerem stanęli na „deskach” przed Czarnym Stawem Gąsienicowym.

"Magia Nart" oprócz wiedzy historycznej i technicznej (ewolucja sprzętu narciarskiego, wprowadzanie nowych patentów, technika, strój) przy okazji przywoływania barwnych sylwetek narciarzy, odkrywa przed czytelnikiem wiele ciekawostek, mniej znane wątki dotyczące znanych ludzi Tatr – wspominając między innymi o tym, kto szczycił się wzorcowym wprowadzaniem reguł codziennej kąpieli podczas wyryp, a kto zachęcał do mających hartować ciało ćwiczeń przy otwartym oknie w „adamowym stroju”… Każdy z tomów przeplatany jest unikatową kolekcją zdjęć które przenoszą nas w czasy opisywanych wydarzeń i zdradzają szczegóły stosowanego dawniej sprzętu czy stroju.

W tak szerokim spektrum tematu Autorzy nie pomijają nawet poezji i prozy związanej z tematem nart, powiązując z nimi karykaturalne obrazki narciarzy ówczesnych czasów. Zgrabny bieg rozdziałów wciąga czytelnika w inną rzeczywistość, w świat gdzie narciarstwo nie jest tylko uprawianym sportem, ale stylem życia i najprawdziwsza pasją! Przeprawę przez pierwszy tom kończymy płynnym przejściem w tematykę sprawnościową – zawodów, skoków i olimpiad, jakby wprowadzeniu do bliższej nas rzeczywistości – drugiej połowy dwudziestego wieku.

Tom drugi odnosi się do czasów, kiedy narciarstwo jako dyscyplina sportu, łącząc wiele ciekawych osobistości, jest już pod Tatrami szeroko spopularyzowane. Strona po stronie odsłaniamy kalejdoskop postaci niezwykłych, utalentowanych, kobiet i mężczyzn, w szczególny sposób wpisujących się w zasługi dla kolejnych etapów rozwoju dyscyplin narciarskich. Autor odkrywa przed nami nie tylko postaci sportowców, ale na przykład, co ciekawe, zakopiańskich producentów nart czy zasłużonych trenerów. Wkraczamy także w temat skoków narciarskich i związanej z nimi niezwykłej rewolucji, prowadzącej do postrzegania narciarstwa już nie tylko jako sposobu łatwiejszego poruszania się po „zimowym” terenie, ale sportu wymagającego najwyższych pokładów talentu, kultywowanego w latach pięknej rywalizacji, uskrzydlającego.

Autorzy książki kończą zapis na roku 2000 zdając sobie sprawę, że ten królewski sport wciąż tworzy nowe karty historii, które być może warto będzie skatalogować od tej przełomowej daty, stanowiącej poniekąd alegorię teraźniejszości.

Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
0.00
0
Zaloguj się, by skomentować