Schody na Rysy - z różnych perspektyw

środa, 14 wrzesień 2016 14:31

Pomysł i realizacja budowy metalowych „schodów na Rysy” wzbudził wiele kontrowersji. Trudno znaleźć opinię, która broniłaby decyzji Słowaków. Spróbuję spojrzeć na tą sytuację z różnych perspektyw.

Schody a góry

Nie tak dawno Internet grzmiał od podniesionych głosów na wieść że na szlaku na Tarnicę (najwyższy szczyt Bieszczad) zamontowano drewniane schody. Bieszczady dla wielu osób są symbolem ostoi dzikiej natury, nieokiełznanego przez człowieka azylu. Decyzja budowy bieszczadzkich drewnianych schodów różni się jednak od „schodów na Rysy” w ten sposób, że tam naprawdę nie było czego ułatwiać – szlak prowadzący na szczyt Tarnicy był wygodny i poruszanie się po nim nie wymagało pokonywania żadnych trudności technicznych. Trochę inaczej jest z wejściem na Rysy. Zabudowany schodami odcinek wcześniej był już ubezpieczony łańcuchami, ze względu na potrzebę udogodnienia przejścia turystom w mniej sprzyjających warunkach.

Schody w Tatrach wydają się być jednak w pewien sposób niedorzecznością. Jakkolwiek turyści przyzwyczajeni są do łańcuchów i klamer zamontowanych w trudniejszych miejscach, tak schody, które tworzą praktycznie chodnik, wielu interpretuje jako brutalną ingerencję w krajobraz Tatr i nazywa po prostu przesadą. Stopień uproszczenia zdobycia góry jest znaczny. Pytanie, czy budowa schodów na Rysy jest sytuacją jednostkową, czy Słowacy zdecydują się na „przebudowę Tatr” i zrewolucjonizują rodzaj sztucznych ubezpieczeń również na innych szlakach?

Jak czytamy w artykule Jana Latały dla Gazety Krakowskiej ("Po stalowych schodach na Rysy. Legendarny chatar: To dla bezpieczeństwa") - Viktor Beranek, opiekun Chaty pod Rysami tłumaczy decyzję o zamontowaniu schodów tak: „- W tym miejscu bywa ślisko. Jesienią tworzy się warstwa lodu, turysta może spaść. Robimy to dla bezpieczeństwa turystów - podkreśla Słowak, któremu zdarzało się już posypywać to miejsce solą i piaskiem, aby zapobiec wypadkom.

Jak poziom niebezpieczeństwa szlaku ma się jednak np. do grani Rohaczy, jak porównać trudności wejścia na Rysy od strony słowackiej, które w przewodnikach określane jest jako „łatwe, bez trudności technicznych” (osobiście weszłam tym szlakiem z ortezą stopy) z oszczędnie ubezpieczonym szlakiem na Rohaczach? Cz bezpieczeństwo to naprawdę główny argument?

Wielu przewodników tatrzańskich jest zdania, że turystów trzeba edukować – uczyć, że jeżeli warunki nie są odpowiednie do poruszania się po szlakach z ich umiejętnościami, to powinni potrafić rezygnować z wyjścia. Ułatwianie dostępu na i tak już łatwym szlaku może spowodować falę turystów kompletnie nieprzygotowanych technicznie, chcących kontynuować wycieczkę trudnym już zejściem z Rysów na stronę polską. Część przewodników pytana o zdanie czy ubezpieczenia do tej pory istniejące na szlaku były wystarczające odpowiadają, że tak. Były.

Spojrzenie perspektywiczne

Argumentów przeciw jest wiele. Przekornie poszukałam w głowie również tych „za”. A Ty, Czytelniku sam osądź, jakie priorytety są dla Ciebie ważniejsze i jaką wizję Tatr w przyszłości chciałbyś odnaleźć w rzeczywistości – czy tą z tabliczkami informacyjnymi, że „w górach jest niebezpiecznie”, z żelaznymi podestami, kolejką, stacją narciarską? Czy te dzikie, wymagające wiedzy i rozważności; umiejętności technicznych i szacunku?

„ZA”

- budowa podestów niewątpliwie zwiększa poziom bezpieczeństwa, zwłaszcza przy złych warunkach

- łatwiejszy dostęp dla turystów niepełnosprawnych

- kanalizacja ruchu turystycznego, większy „luz” na innych szlakach

- Słowacy mogą sobie pozwolić na „urozmaicenia” ze względu na znacznie większą powierzchnię Tatr na terenie ich kraju, większość rejonu i tak pozostaje „dzika”

Więcej argumentów pozytywnych niestety nie znajduję.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik - dawniejsze łańcuchy

Oceń ten artykuł
5.00
4
Zaloguj się, by skomentować