Zaskoczeni burzą?

środa, 06 lipiec 2016 14:22

Lokalne załamania pogody, ze względu na ich mały obszar występowania są czasem trudne do przewidzenia. Letnie burze w Tatrach to jednak normalna sprawa, należy się ich po prostu spodziewać.

Trwa najbardziej burzowa część sezonu w Tatrach. Myli się ten, kto uważa że lato w tych górach jest bezpieczne. Zgodnie ze standardem szacowania współczynnika ryzyka (metoda redukcji), jaki stosuje się przy bezpieczeństwa wyjścia w góry zimą, minimalne ryzyko nigdy nie wynosi zera” – nawet latem wynosi ono „1” – swoją minimalną miarę. Każda pora roku niesie ze sobą inny rodzaj zagrożeń, które zawsze należy brać pod uwagę wybierając się na szlak. Zimą niebezpieczeństw jest więcej, lato przynosi jednak „swój bagaż” zagrożeń, z którymi trzeba się liczyć.

Wśród zagrożeń obiektywnych jakie oferuje lato możemy wymienić między innymi: udar słoneczny, spadające kamienie, spalenie skóry, odwodnienie, nagłe załamanie pogody (sierpniowy śnieg)… burzę. Te ostatnie potrafią nadciągnąć bardzo szybko. Słoneczny poranek wcale nie gwarantuje, że koło południa niebo stanie się ciemnogranatowe.

„Pogoda mnie okłamała”

Sprawdzalność najbardziej dokładnych prognoz pogody wynosi około 84%. Niedokładność nie ma związku z brakiem precyzji – pogoda to zmiany stanu atmosfery w krótkiej perspektywie czasowej. Może do nich dochodzić gwałtownie, nie tylko z dnia na dzień, lecz również z godziny na godzinę. Niepozorne układy atmosferyczne mogą mieć poważne następstwa. Przeważnie prognoza pogody daje nam wiedzę na temat typu nadciągającej aury, zdarza się jednak że tempo zmiany przebiega szybciej lub wolniej. Jak to rozumieć? Jeżeli zapowiadane są trzy dni z dużym prawdopodobieństwem wystąpienia burzy, to ta burza prędzej czy później wystąpi, a biorąc pod uwagę nagły charakter przebiegu burzy górskiej, każdą wzmiankę o możliwości jej nadejścia powinniśmy traktować poważnie i rozważyć zmianę planów do szlaku, z którego ewentualnie będzie można się łatwo i szybko wycofać.

Zaskoczeni?

Tym niemniej w przewidywaniu zmian pogody oprócz słuchania prognoz popłaca również … czujność. Burza, choć nadchodzi szybko, jest do przewidzenia, wystarczy bacznie obserwować niebo i rozpoznawać charakterystyczne zmiany. Niestety, wielu turystów nauczyło się bagatelizować niewątpliwe sygnały zapowiadające burzę, a wśród grona zapaleńców istnieje nawet bezkrytyczna wiara w dewizę „może przejdzie bokiem”… Żeby nie dać się zaskoczyć, burzy, nauczmy się czytać przesłanki, które utwierdzą nas w wiedzy kiedy uciekać z niebezpiecznych partii gór, albo kiedy w ogóle odpuścić sobie wyjście na szlak.

Przesłanki nadejścia burzy

Czynnikiem który mocno sprzyja mechanizmowi powstawania burzy to duża wilgotność powietrza – to właśnie dlatego do burzy dochodzi najczęściej w duszne, ciepłe dni. Kiedy grunt jest mocno ogrzewany promieniami słonecznymi, dochodzi do powstawania prądów konwekcyjnych. Tworzą się chmury o wysokiej strukturze i charakterystycznym kształcie kowadła.

Nadchodzące załamanie pogody najprościej poznać po zbierających się, szybko przemieszczających, ciemnych chmurach. Na niebie spotykamy się najczęściej z ich wieloma rodzajami równocześnie (plus cumulonimbusy – „kowadła”). Czasem z oddali już dochodzą odgłosy grzmotów. O nadejściu burzy powie nam też szybko zmieniające się ciśnienie. Wahania możemy zaobserwować na wskazaniach barometrów czy altymetrów, w które często wyposażone są zegarki GPS. Warto obserwować też ruchy wiatru. Tuż przed burzą często się wycisza, charakterystyczne są również zmiany kierunku. Ostatnim zwiastunem zapowiadającym pobliskie wyładowanie atmosferyczne jest elektryzowanie się włosów czy ognie św. Elma – jeżeli zaobserwujemy te zjawiska to znak, że naprawdę trzeba szybko uciekać.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
5.00
4
Zaloguj się, by skomentować