Błędy w postrzeganiu techniki asekuracji lotnej

środa, 11 maj 2016 09:01

Kiedy wiążesz się z kimś liną, musisz mieć do niego zaufanie – ale to nie wszystko. Elementarną zasadą jest znajomość samej techniki, która bywa mylnie rozumiana przez stosujące ją zespoły.

Czy to jest w ogóle potrzebne?

Szlaki turystyczne na terenie Tatr nie przekraczają poziomu 0+ w tatrzańskiej skali trudności. Oznacza to, że przeciętnie sprawna kondycyjnie osoba bez/z małym lękiem wysokości nie powinna mieć problemu z ich pokonaniem. W dobrych warunkach. Dla osoby która nie planuje poruszać się poza górnymi trudnościami szlaków turystycznych wiedza na temat zastosowania asekuracji lotnej nie jest konieczna, ale na pewno też nie zbędna – zapasowe 30 m liny może okazać się bardzo pomocne w pokonaniu trudności, które są naszą „górną granicą” lub w warunkach zimowych/utrudnionych.

Punkt widzenia

Zastosowanie asekuracji lotnej można rozpatrywać z dwóch punktów widzenia. Dla wspinaczy lotna jest sposobem zabezpieczania się w łatwym terenie, gdzie sprawność partnerów pozwala na szybkie, symultaniczne poruszanie się, ze zdroworozsądkowym zapasem bezpieczeństwa w postaci liny i osadzonych pomiędzy wspinaczami przelotów. Dla osób, których górną granicą jest trudność 0+/I, ten rodzaj asekuracji jest pomocny, a czasem konieczny do pokonania najtrudniejszych miejsc. W tym przypadku znajomość techniki asekuracji lotnej jest bezcenna, jeżeli bywają momenty kiedy technicznie lub psychicznie przerasta nas fragment pokonywanej drogi.

Technika

O asekuracji lotnej mówi się wtedy, kiedy wspinają się (pokonują drogę) jednocześnie wszyscy członkowie zespołu – pierwszy zakłada przeloty a ostatni je ściąga, stanowiska zakładając tylko w kluczowych trudnościach lub w momencie, kiedy prowadzącemu skończy się zasób kostek czy friendów do zakładania asekuracji. Pierwsza osoba na linie zakłada wtedy stanowisko, ściąga partnera, zabiera od niego sprzęt i zespół może ruszać dalej. Do stosowania tego typu asekuracji niezbędnymi elementami są: lina pojedyncza lub podwójna (długość zależna od ilości osób w zespole), ekspresy i karabinki (do zakładania „przelotów” – punktów asekuracyjnych), kości/firendy/heksy (do zakładania przelotów, ilość i wielkość zależna od pokonywanej drogi lub zasobów portfela ;) ), pętle i taśmy wspinaczkowe (patrz wyżej) oraz tzw. „jebadełko” do usuwania mocno osadzonych punktów asekuracyjnych. Nieocenione jest również posiadanie „zestawu osobistego”, czyli uprzęży, kasku, repów awaryjnych, przyrządu asekuracyjnego i minimum trzech karabinków. Taki zestaw oraz umiejętność „zjazdu” przyda się w sytuacjach awaryjnych. Jeżeli nie znamy technik zjazdowych, do stosowania asekuracji lotnej możemy ograniczyć się do posiadania uprzęży i kasku (choć „zjazdy” warto poznać, przydadzą się nam one prędzej czy później…).

Bardzo istotnym aspektem w zastosowaniu techniki asekuracji lotnej jest jej dobra znajomość. Najlepiej, jeżeli wiedzę będziemy czerpać od ekspertów, na specjalnych kursach wysokogórskich. Eksperymentowanie na własną rękę zwykle kończy się nabywaniem złych nawyków, a „złe” w języku wspinaczkowym oznacza często „śmiertelnie niebezpieczne”.

Niebezpieczeństwa stosowanej techniki

Przeważnie zespół stosujący asekurację lotną liczy 2-5 osób, przy czym skrajne liczby z tego układu są najmniej korzystne, czasem wręcz niebezpieczne w praktyce zastosowania. Nie bez przyczyny zespoły dwójkowe stosujące ten rodzaj asekuracji nazywa się przekornie „dwójką samobójką”, „dwójką bez sternika” a sam typ asekuracji „lotną-ulotną”. Jeżeli pomiędzy dwoma partnerami nie osadzono ani jednego przelotu, to błąd jednego członka zespołu powoduje lot obu. To bardzo ważne: samo związanie się liną nie chroni przed upadkiem”! Jedną z najważniejszych zasad stosowania asekuracji lotnej jest umieszczenie co najmniej jednego pewnego przelotu pomiędzy dwoma członkami zespołu. Nawet, jeżeli przeloty są osadzone prawidłowo, poruszanie się w dwójkę wymaga absolutnego zaufania do umiejętności drugiej osoby, w celu uniknięcia dodatkowego obciążenia psychicznego. Wyobraźmy sobie, jak bardzo męcząca dla głowy może być sytuacja kiedy tego zaufania nie ma – boimy się nie tylko swojego odpadnięcia, ale również odpadnięcia prowadzącego.

Przeciwna sytuacja – zbyt duża ilość osób na linie – ogranicza sprawność poruszania się zespołu, czas pokonywanej drogi znacznie się wydłuża. Tempo pokonywania trudności często nie jest równe, co może prowadzić do nieporozumień, sytuacji stresogennych, „ciągnięcia” innych członków zespołu, nieprawidłowości w asekuracji (pozostawienie zbyt dużego luzu na linie między partnerami jest niebezpieczne w przypadku odpadnięcia). Przyjęło się, że najlepszym rozwiązaniem w prawidłowo prowadzonej asekuracji lotnej jest ilość 3-4 osób o mniej więcej podobnym stopniu doświadczenia, tak samo sprawnych, zaangażowanych i znających techniki linowe. Istotnym aspektem dla bezpieczeństwa stosowanej techniki jest teren, w którym ją wykorzystujemy. Odpowiednio prowadzona asekuracja lotna sprawdza się dobrze na graniach, gdzie przeloty można przeważnie osadzać gęsto. Niebezpiecznym rodzajem terenu do jej wykorzystania są trawersy, gdzie, ze względu na orientację poruszania się, ryzyko odpadnięcia więcej niż jednego członka zespołu się zwiększa.

Ten tekst nie ma charakteru instruktażowego. Jeżeli nie jesteś pewien swoich umiejętności w stosowaniu techniki asekuracji lotnej, skorzystaj z najlepszego możliwego rozwiązania: pozwól ekspertom przekazać sobie tą wiedzę. Idź na kurs turystyki wysokogórskiej, posłuchaj wykładów uprawnionych, doświadczonych instruktorów, z którymi później sam będziesz mógł sprawdzić praktyczne zastosowanie asekuracji lotnej w terenie, unikając błędów w przyszłości.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
2.30
3
Zaloguj się, by skomentować