Halny, pieśń duszy przeklętych

środa, 23 marzec 2016 13:41

Halny i jego siła mają szczególny wpływ na człowieka. Jego zmienny charakter i moc, z jaką wywiera wpływ na organizm sprawiają, że od dawna nadawano mu formę niemal fizycznego bytu.

Skąd bierze się halny

Okres czasu pomiędzy listopadem a kwietniem to miesiące, w których halny najczęściej nawiedza Tatry. Pod kątem przyrodniczym nie jest żadne zjawisko fenomenalne – powstaje na skutek różnicy ciśnień po dwóch stronach łańcucha górskiego. W Polsce występuje w Karpatach i Sudetach. Nadejściu halnego towarzyszy charakterystyczny wał chmur, który przewala się na drugą stronę łańcucha, ale póki co nie spływa w dół. Dopiero gdy chmury zaczynają przemieszczać się na północną stronę, wiatr się wzmaga. Po halnym zazwyczaj następuje gwałtowna zmiana pogody.

Halny a człowiek

Przed i w trakcie halnego ciśnienie gwałtownie spada. Stąd bierze się niezwykle mocny wpływ na organizm człowieka. W kresie występowania tego wiatru fenowego niektóre kobiety wcześniej rodzą, zwiększa się liczba zawałów serca, samobójstw i bójek. Ludzie cierpiący na choroby układu krążenia i depresje odczuwają nasilenie objawów. Stajemy się niespokojni, miewamy koszmary. Można powiedzieć, że siła wiatru nami „wstrząsa”. Nawet, kiedy nam się wydaje, że jest inaczej, nasz organizm nie pozostaje obojętny na wpływ halnego. Dlaczego więc tak wielu ludzi decyduje się bagatelizować następstwa halnego i mierzy się z potężną siłą wiatru w górach?

Incydenty

Ostatni wypadek związany z silnym wiatrem miał miejsce bodajże w styczniu, kiedy poważnego urazu nóg doznała turystka dosłownie zdmuchnięta z grani w rejonie Wołowca. Rok temu, podczas silnie wiejącego wiatru halnego, miały miejsce dwa wypadki lawinowe. To tylko dwa z przykładów, które można mnożyć i wyliczać… Wychodząc w góry podczas wiejącego halnego musimy mieć świadomość znacznie zwiększonego ryzyka. Służby ratownicze raz za razem powtarzają, że wtedy najlepiej rozgościć się w schronisku i spokojnie poczekać na lepsze warunki. Halny to potężna siła wiatru. Niebezpieczeństwo to nie tylko zdmuchnięcie z grani, lawiny i łamiące się drzewa, ale także specyficzny stan naszego organizmu, który wpływa na podejmowane decyzje. Duże zmiany ciśnienia u jednych osób generują obniżenie nastroju, u drugich wręcz przeciwnie: niezwykłe pobudzenie (w tym seksualne), agresję, mniej racjonalny sposób myślenia, wyzwalają chęć dalszej wędrówki mimo wszystko, mierzenia się z przeciwnościami, nieobiektywną ocenę sytuacji i własnych sił. Na większych wysokościach dodatkowo dusi, „zatyka”, zabiera oddech. Czy naprawdę warto mierzyć się z taką siłą, która uderza nie tylko w ciało, ale i w stany psychiczne?

Dawniej o halnym mówili…

Na Podhalu wierzono, że halny powstaje wtedy kiedy tańczą diabły. Jego nadejście wiązano z wróżbą nadejścia choroby lub śmierci. Znane jest powiedzenie, że „ciepły wiatr z gór niesie obłęd i śmierć”. Na temat halnego krążyło sporo legend. Jedna z nich mówi o mieszkających w górach smokach, które wywołują wiatr a dosiąść ich mógł tylko baca czarownik. Bardziej mroczne podania opowiadały że gdy wieje halny, z piekła wychodzą przeklęte dusze które namawiają do zbrodniczych czynów, mieszają w głowach i wydobywają z duszy człowieka to, co najgorsze. Mieszkańcy Zakopanego, którzy wiedzą, jak złowieszcza potrafi się wydawać aura towarzysząca halnemu i nie dziwią się tym legendom. Dawniej, w ramach rytuału obłaskawienia tego wiatru przed dom wystawiało się poświęcone zioła i czosnek, które miały chronić jego mieszkańców przed złymi mocami. Swojego czasu zakopane miało osobliwego zwiastuna nadejścia wiatru fenowego – na jedną z ulic wychodziła „biała dama”, ubrana w długą , jasną suknię. Miała zwyczaj chodzenia wokół latarni i mówienia do siebie. Widząc ją w tym stanie ludzie wiedzieli, że będzie wiało.

Dziś… wiatr halny może (choć nie musi) być nawet okolicznością łagodzącą uznawaną w sprawach sądowych. Nie można go lekceważyć i bagatelizować. Nie da się nie zgodzić z tym że jesteśmy częścią natury i reagujemy na halny, czy chcemy to przyznać, czy nie.

Małgorzata Tomik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
5.00
2
Zaloguj się, by skomentować