Szanujmy kolejkę na Kasprowy!

środa, 16 marzec 2016 15:00

Nie jestem wielkim zwolennikiem budowania kolejek na terenach parków narodowych i rezerwatów przyrody. Uważam jednak, że to co już mamy, powinniśmy szanować. Kolejka na Kasprowy, która wczoraj obchodziła 80-lecie pierwszego wyjazdu z turystami, łączy ludzi. Zaraz postaram się to wyjaśnić.

Kolejka łączy ludzi

Na tych 4291 metrach i 59 centymetrach trasy spotykają się różne środowiska, nie zawsze przychylne sobie nawzajem i samej kolejce. Z jednej strony mamy przypadkowych turystów, którzy nigdy w życiu nie weszliby na Kasprowy na nogach i traktują go jako punkt obowiązkowy wizyty w Zakopanem – obok Krupówek i Gubałówki rzecz jasna. Są hałaśliwi i wybredni, zakłócają turystom pieszym klimat Tatr. Gdzieś jednak tacy ludzie muszą spędzać czas. Mają do wyboru Morskie Oko, Kościeliską, Chochołowską, a przecież chcieliby też zobaczyć coś wyżej niż tylko dolinki. Ustawiają się więc w kolejce do kolejki, licząc na spożycie piwa za 12 zł z ładnym widokiem na Tatry.

W zimie do tej wesołej zgrai dołączają spragnieni wrażeń narciarze. Ci najchętniej przeoraliby całe Tatry pod trasy narciarskie, przepłoszyli zwierzynę i poustawiali wszędzie armatki śnieżne (na wypadek, gdyby tatrzańska zima była za słaba). Trudno jednak ich obecności na Kasprowym się dziwić. Mając przesyt pagórków w podtatrzańskich stacjach narciarskich chcą zasmakować klimatu wysokogórskiego. A gdzie mają to robić, skoro Kasprowy to jedyne takie miejsce w naszym kraju? Gdyby na Kasprowym nie było nartostrad, pewnie ci narciarze uciekliby zagranicę.

W końcu jesteśmy my. Wielcy Turyści Tatrzańscy, którzy kolejkowiczami gardzą. Przynajmniej do czasu, kiedy zechce nam się przejść Orlą Perć i zaoszczędzić trochę sił i czasu, wykorzystując w tym celu kolejkę. Albo do czasu, gdy już zestarzejemy się na tyle, że nasze nogi i serca odmówią nam posłuszeństwa. Czy mamy wtedy rezygnować z oglądania górskich widoków? Idźmy dalej. Ilu wśród nas – tych, którzy nie jeżdżą kolejką – jest takich, co cieszyli się z oddania jej w obce ręce? W większości broniliśmy kolejki, bo choć nam osobiście mało potrzebna, to przecież to nasza polska duma, zbudowana siłami naszych bohaterskich dziadków sprzed II wojny światowej.

Spójrzcie więc, jak pięknie kolejka na Kasprowy łączy różne środowiska. Dlatego ją szanujmy, brońmy jej i chwalmy się nią. Nie chciejmy 10 nowych kolejek. Nie musimy być przecież drugą Słowacją – ta jedna zarówno narciarzom, jak i krupówkowiczom, czy nam turystom wystarczy. Ale właśnie dlatego bądźmy z niej dumni. Bo jest jedyna w swoim rodzaju!

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
3.50
6
Zaloguj się, by skomentować