Podchwytliwa zima

środa, 24 luty 2016 17:16

W ciągu ostatnich lat wiele mówi się o nietypowej pogodzie. „Upały stulecia” doskwierają nam latem, za to „zimy stulecia” jakoś nie widać. Luty jest pierwszym miesiącem łaskawym dla jej fanów.

Co na to zwierzęta

Luty jest pierwszym miesiącem tego sezonu, który pozwala na nazwanie warunków panujących w Tatrach „typowo zimowymi”. W tym roku śnieg jakoś nie chce trzymać się tatrzańskiej ziemi. Nawet kuligi, zwykle urządzane na sunących białymi ulicami Zakopanego saniach, organizuje się na wozach z kołami. Tegoroczna zima, kiedy już się nieśmiało pokazywała, zaraz znikała zdmuchnięta ciepłym halnym. Nietypowe oblicze sezonu niesie za sobą wiele skutków – część z nich trudnych nie do przewidzenia. W Beskidzie Niskim i w Bieszczadach ze snu wybudzają się niedźwiedzie. Właściwie nie wiadomo, czy krótka drzemka będzie w znaczący sposób wpływała na ich zdrowie i zachowanie. Czy w Tatrach tryb wypoczynku „misiów” również jest zaburzony? Do tej pory nie obserwowano pojawienia się ich tropów, niewykluczone jednak że ze snu wybudzą się prędzej niż zwykle.

Ciepła zima może wpłynąć na wzrost liczebności populacji kozic i innych zwierząt, dla których ta pora roku zwykle jest prawdziwym testem survivalowym. Pożywienie nie jest trudno dostępne, do tej pory na drodze zwierząt pojawiało się też relatywnie mniej narciarzy skitourowych, którym zdarza się spłoszyć niespodziewające się ludzi osobniki.

Ruch turystyczny

Już początki zimy nie należały do łatwych. Za każdym razem, kiedy spadł śnieg, odwilż zabierała go z powrotem, pozostawiając depozyty jedynie na dużych wysokościach i zacienionych formacjach wklęsłych. W naszej pamięci na długo pozostanie przełom grudnia i stycznia, kiedy w Tatrach doszło do tzw. „czarnej serii” śmiertelnych wypadków. Warunki stały się wtedy bardzo specyficzne. Niewielka ilość śniegu i jego zlodowacenie sprawiło, że poruszanie się nawet po szlakach turystycznych wymagało solidnej asekuracji z zastosowaniem sprzętu taternickiego. Turyści, którzy przyzwyczajeni byli do „normalnych” warunków zimowych, nie posiadający doświadczenia wspinaczkowego, narażeni byli na zupełnie inny rodzaj trudności poruszania się po terenie, niż można się było tego spodziewać po tej porze roku. Asekuracja za pomocą raków i czekana w wielu miejscach stawała się niewystarczająca. Hamowanie czekanem w razie upadku niemal niemożliwe. Ruch turystyczny tej zimy z pewnością był tak nietypowy, jak ona sama. Zmienne warunki wymagają dużej wiedzy i doświadczenia górskiego. Można powiedzieć, że sezon jest nieco „podchwytliwy”. Niejeden turysta dał mu się nabrać - wiosenne warunki panujące do wysokości około 1700 m n.p.m. skłaniały nieprzygotowane sprzętowo osoby do wędrówki w wyższe rejony, gdzie szlaki pokryte były lodem i śniegiem. Osobie mniej doświadczonej trudno było wyczuć na ile działalności w górach może sobie pozwolić.

Nietypowe zadanie

Nietypowa zima stanowi spore wyzwanie dla organizatorów kursów lawinowych i turystyki zimowej. W końcu czego należy nauczać? Standardów normalnej zimy, czy takiej, po której można spodziewać się wszystkiego? No i jak uruchomić wyobraźnię kursanta na temat dużych depozytów śniegu, jego rodzajach, warstwach, kiedy właściwie jest go brak? Na szczęście dylematy te leżą w rękach zawodowców, którzy wiedzą, co z nimi zrobić. 

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
5.00
2
Zaloguj się, by skomentować