Tatrzańskie wyrypy - celowo i przypadkiem

środa, 20 styczeń 2016 15:14

Jedni wolą trzymać się planu, inni puszczają wodze kontroli myśląc: niech się dzieje! Niezależnie do której grupy należysz, prędzej czy później, celowo lub przypadkiem, zdarzy ci się prawdziwa wyrypa.

Czym jest wyrypa

Wyrypa. Tajemnicze słowo. Kojarzy się z wyczerpaniem, stanem osiągnięcia kresu sił, ale też z przygodą, autentycznym, nie w pełni kontrolowanym przeżyciem. Termin ten oznacza wyjście w góry charakteryzujące się stromymi, długimi, wymagającymi podejściami, nieprzerwanym marszem przez kilkanaście godzin, a nawet kilka dni. To kwintesencja wędrówki górskiej. Długa, mozolna i wyczerpująca, dająca za to dużo satysfakcji.

Na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje zakaz biwakowania, stąd wyrypy ogranicza się do kilkunastogodzinnych, wielokilometrowych przejść. W kartach historii odnajdziemy jednak sporo relacji na temat wyryp z zamierzchłych czasów, wśród których dominują te narciarskie, w stylu oppenheimowskim – pionierzy zabierali ze sobą narty, prowiant i gnali w Tatr na kilka dni, nie znając prognoz pogody, złe warunki ewentualnie przeczekując w kolibach i pierwszych schronach. Dziś sprawa, nie da się ukryć, wygląda inaczej. Planując wyrypę, w zamierzeniu mamy długą wędrówkę, która jednak nie jest związana z biwakowaniem i wędrówką w nocy.

Dla kogo i dlaczego?

Pracując nad poprawą swojej kondycji, przechodząc kolejno wszystkie dostępne szlaki, niektórzy postanawiają w nietypowy sposób poszerzyć zakres swojej działalności w Tatrach, planując kilkudziesięciokilometrowe przejście i skrupulatnie się do tego przygotowując. W tym przypadku bardzo istotne jest planowanie. Trzeba wziąć pod uwagę warunki pogodowe, nasze przygotowanie i stan fizyczny. Istotny jest lekki – ale kompletny – ekwipunek, duży zapas kalorycznego „szturm żarcia” i taka droga, która dostarcza możliwości wycofu na kolejnych etapach wędrówki (np. szlaki graniowe). Uwaga, wyrypa jest odpowiednia dla osób, które mają duży zapas kondycyjny, przeszli odpowiedni trening (biegi długodystansowe, górskie, podbiegi,) i znają trudności drogi, której się podejmują. Przykładowo: jeżeli wejście na Kościelec zajmuje ci cały dzień, od zmierzchu do świtu, to lepiej skup się teraz na pracy nad kondycją. Na wyzwania typu wyrypa przyjdzie jeszcze czas.

Wyrypa nieplanowana

Uczestnictwo w wyrypie nie zawsze jest wyborem. Bywa tak, że pojawienie się nieplanowanych okoliczności (załamanie pogody, nieodpowiednie przygotowanie, zgubienie szlaku itp.) znacznie wydłuża naszą wędrówkę, a zamierzony cel, czyli osiągnięcie danego szczytu i powrót stają się odległe w czasie. Jeżeli w odpowiednim momencie nie podjąłeś decyzji o wycofaniu się lub z jakiegoś względu nie było to możliwe, zaczyna się dla Ciebie prawdziwa wyrypa – tym razem z całą paletą jej negatywnych aspektów. Jej wymiar jest inny niż planowanej, długodystansowej akcji. Prawdopodobnie nie masz ze sobą większej racji żywieniowej, trudności orientacyjne mogą też sprawić, że się zgubisz, co w skutkach może prowadzić do bardzo niebezpiecznego położenia. Zachowaj spokój. Oceń sytuację. Pamiętaj, że jeżeli nie jesteś kondycyjnie zahartowany, dla Twojego ciała cała sytuacja może okazać się zbyt dużym stresem. Zawieść może wszystko – układ nerwowy, przeciążone mięśnie, stawy, psychika. W ostateczności wezwij śmigło. Jeżeli zdarzyło ci się wrócić cało z nieplanowanej wyrypy, na pewno miałeś duże poczucie przeżycia autentycznej przygody. Czy jednak nie ocierała się ona o zbyt duże ryzyko?

Każda wyrypa zahacza o wyżyny naszych możliwości fizycznych. Trzeba być naprawdę w dobrej formie, by bezpiecznie podejmować takie wyzwania. Życzymy wszystkim jedynie tych planowanych, rozsądnych, nieprzypadkowych wyryp.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
5.00
5
Zaloguj się, by skomentować