Trekking jako medytacja

niedziela, 01 listopad 2015 12:17

Sportowa działalność górska, przejścia na czas, podwyższanie stopnia trudności zdobywanych dróg mają oczywiste zalety i służą naszej drodze rozwoju górskiego. Czasem jednak przychodzi taki czas, że człowiek musi odpocząć. Musi.

Zmęczenie (górami)

Kiedy umysł i ciało nie mają motywacji na podejmowanie kolejnych wyzwań, kiedy co ciekawsze przejścia w górach zaczynamy odbierać je jako trud dla ciała, a nie przygodę, to znaczy, że naprawdę czas odpocząć. Nie, to nie my się zmieniliśmy, góry też stoją tak jak stały, tak samo pociągające i piękne w swojej naturze. Nie, nie znudziły się. To tylko do głosu dochodzą nasze potrzeby, które zmieniają się w zależności od tego, czego dostarcza nam aktualnie codzienność. Jeżeli w pracy wieje rutyną, a tyłek zaczyna przyrastać ci do krzesła, nic dziwnego że gna cię w góry. Co jednak, jeżeli codzienny kołowrotek podwyższa ci ciśnienie, a Tobie nie starcza doby na to żeby odpocząć? Skąd wziąć wtedy siły na działalność górską? Jak odpocząć na szlaku, a nie się zmęczyć? Odpowiedź jest prawie zawsze ta sama: posłuchaj siebie.

Skup się na swoich aktualnych, realnych potrzebach. Odłóż ambicje górskie na bok. Otwórz umysł. Rusz w drogę, długą, niewymagającą zbytnich skoków adrenaliny ani nie wymuszającą stanów absolutnego przemęczenia. Zwiąż się ze swoją drogą, poczuj jej rytm, złap równowagę. Fred Nicole, znany szwajcarski wspinacz powiedział: „chcę czuć więź z żywiołami i Ziemią. Skała jest skórą naszej planety, i można się od niej czegoś nauczyć, ale trzeba potrafić nawiązać łączność z żywiołami. Musisz stać się ich częścią, a nie walczyć z nimi." Idź w góry, wykorzystaj swoją aktywność jako medytację.

Medytacja

Medytacja niejedno ma imię, nie warto szukać jednoznacznych skojarzeń. Ważne, by uświadomić sobie własny cel (wyciszenie, odpoczynek) i potraktować TEN STAN jako sposób na osiągnięcie go. Zasadniczo nie musisz nawet starać się medytować, bo w rzeczy samej – jednostajna, równomiernie wykonywana czynność, jaką jest trekking, zwykle sprzyja skupieniu, relaksacji, swobodnemu przebiegowi myśli… aż w końcu przychodzi cisza, która w połączeniu z poczuciem łączności z naturą karmi naszego ducha. Umiejętność medytacji jest tak naprawdę prosta, jeżeli połączymy dwie kwestie: wejdziemy w stan głębokiego relaksu, jednocześnie zachowując uważność. Otwieramy zmysły, obserwujemy drogę, słuchamy odgłosów i własnego ciała. Reszta przychodzi sama. Trekking (podobnie jako biegi długodystansowe), jako jednostajna czynność, którą najczęściej wykonujemy w ciszy, w równomiernym rytmie, kontrolując oddech, wręcz wymusza medytację, a okoliczności przyrody tylko sprzyjają temu stanowi.

<Wybierając miejsce górskiej medytacji warto skierować uwagę na teren łagodnie ukształtowany. W Tatrach najbardziej odpowiednia będzie ich część zachodnia. Równie korzystnym terenem są partie reglowe, lasy, choć tu preferencje mogą być różne – niektórzy potrzebują, wręcz łakną otwartej przestrzeni (łagodne granie Tatr Zachodnich). Nie można pominąć faktu, że w zależności od poziomu naszego rozwoju górskiego możemy wdrażać stan medytacji stopniowo w nieco trudniejszym terenie. Przykładowo, wspinacz, dla którego pokonywanie dróg „czwórkowych” leży w dolnej granicy możliwości, „uwolni umysł” i zespoli się z naturą właśnie na takiej drodze. Wracając w dolne partie gór prawdopodobnie tylko się znudzi. Tymczasem turysta o przeciętnej kondycji odpocznie w dolinach, na długim spacerze. Jednego przepisu nie ma, ważny jest cel medytacyjny, który bardziej lub mniej świadomie – każdy z nas, słuchając siebie, wie jak osiągnąć.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.80
5
Zaloguj się, by skomentować