Nie zapadaj w sen zimowy!

środa, 21 październik 2015 13:57

Spadł śnieg. Wygląda na to, że już niedługo biała kotara na dobre opadnie na tatrzańskie szczyty. Część turystów nie czuje się jednak na siłach żeby kontynuować górską aktywność także zimą.

Zima nie dla wszystkich?

Opasłe, ociężałe świstaki coraz wolniej penetrują przestrzeń w poszukiwaniu jedzenia. Ilość zgromadzonego tłuszczu będzie decydującym warunkiem przetrwania zimy. Niespokojne niedźwiedzie snują się po coraz niższych partiach gór, tam, gdzie o pokarm rzucony beztroską ręką turysty jest łatwiej. Natura przygotowuje się do pory roku, która oznacza zimno, mróz i głód. Dla nas sytuacja jest o wiele bardziej łaskawa. My z zimy możemy czerpać prawdziwą przyjemność! Tymczasem kiedy tylko pojawi się śnieg, w górach nie tylko mniej jest zwierząt, ale i ludzi. Dlaczego?

Od dawien dawna utarł się schemat, że zimą w górach jest znacznie bardziej niebezpiecznie. I słusznie, bo tak jest. Wędrowanie w zimie po tatrzańskich szlakach wymaga odpowiedniej wiedzy, używania sprzętu i wyposażenia umożliwiającego poruszanie w takich warunkach, a także umiejętności oceny zagrożenia lawinowego w terenie i wyboru najbezpieczniejszego toru poruszania się. Wymaga również cierpliwości, bo wiedza teoretyczna nie jest jednoznaczna z tą praktyczną, którą trzeba zdobyć razem z doświadczeniem. Nie bez znaczenia jest również kondycja i zdrowie (które przekładają się w dużej mierze na wytrzymałość), a także ciepły ubiór. Niektórzy powiedzą – to wszystko, sprzęt, ubrania, kursy lawinowe – kosztuje, stawiając sobie barierę finansową nad głową i uparcie patrząc na nią za każdym razem, kiedy mowa o zimie.

Wyżej niżej, słabiej, mocniej

Jeżeli uważasz, że zima w Tatrach nie jest dla Ciebie, spróbuj przed samym sobą odpowiedzieć na pytanie: dlaczego. Jedną z przyczyn może być wyobrażenie że turystyka zimowa to tylko wymagające przejścia w wyższych partiach gór: raki, czekan, lina, lawiniaste stoki i ostre jak brzytwa szczyty. Rzeczywiście, to nie miejsce dla wszystkich. Nie zapominaj jednak, że zima w górach to także trekking w niskich, przystępnych partiach; droga do schroniska, gdzie szlaki zazwyczaj są przetarte, w dużej mierze z małym zagrożeniem lawinowym, wędrówka nie jest długa a u celu czeka gorąca herbata i wciąż ciepła szarlotka. Partie reglowe to las jak z bajki, w kołdrze puchu, cichy i przejrzysty. Przy odpowiednich warunkach takie miejsca pozwalają cieszyć się białą porą roku, a samo przejście – jakby nie było – możemy traktować jako trening. Zarówno polska jak i słowacka część Tatr udostępnia szlaki zimą do poziomu schronisk (w Polsce można zapuszczać się również wyżej). Naszym zadaniem dodatkowym jest uzupełnienie wiedzy na temat warunków pogodowych i lawinowych. Ewentualnie, jeżeli nie czujemy się dość pewnie, zawsze można skorzystać z oferty uprawnionych przewodników, którzy korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia pójdą z nami na bezpieczną, zimową przechadzkę.

Kiedy trekking to dla Ciebie za mało, możesz pomyśleć o treningu skiturowym. w Tatrach udostępniane są przepiękne trasy do takich wędrówek, dobrze oznakowane, a ich łączna długość to ponad 200 km! Swoją drogą, uznawane są za jedne z najpiękniejszych w Europie. Część szlaków dostępna jest tylko pod górę, a zjeżdżać można trasą zjazdową (np. z Kasprowego), co powoduje, że osoby początkujące mają gdzie zaczynać. Trening skiturowy to duży wysiłek, który opłaci się w trosce o lepszą kondycję. Efekty zaobserwujemy na początku kolejnego sezonu, kiedy trekking „pod górkę” okaże się znacznie łatwiejszy.

„Zima w mieście”

Można się zimy bać, można odmówić jej sobie w górach, ale nie można jej zmarnować. W zależności od naszej aktualnej kondycji, zdrowia i planów rozwoju górskiego zima daje sposobność żeby „dokręcić śrubkę” treningami tak, aby na kolejny sezon turystyczny wrócić z podniesionym czołem – w dobrej formie! Możliwości jest wiele. Jeżeli chcesz sprawniej i pewniej poruszać się latem na szlakach wysokogórskich zapisz się na zajęcia ze wspinaczki. Treningi „na panelu” wzmocnią Twoją siłę i chwyt, zaczniesz poruszać się bardziej zwinnie i pewnie, staniesz się oswojony ze skałą. Jeżeli kondycję szlifujesz na siłowni, zaprzyjaźnij się z bieżnią. Zacznij od marszów, marszów pod górę, potem wprowadź marszobiegi i biegi. Pot i wysiłek, które przecierpimy przez zimę zaowocują za kilka miesięcy, kiedy słońce znów zawiśnie wysoko nad Tatrami, skały będą suche a dzień długi. Nie zapadaj w sen zimowy!

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
5.00
3
Zaloguj się, by skomentować