Góry jako nauczyciel życia

środa, 14 październik 2015 13:12

Człowiek chłonie wiedzę i umiejętności ze swojego otoczenia – to chyba oczywiste. Nie każdy jednak zrozumie, że nauczycielem życia może być nie tylko matka, ojciec, wychowawczyni w szkole czy idol z telewizji. Oddziałują na nas także przedmioty martwe i to czasem na niespodziewanie wielką skalę. Nic mnie tak nie nauczyło życia, jak właśnie martwe góry.

Nietypowe wezwania turystów

Góry nauczyły mnie ile znaczy moje życie. Gdy stanąłem nad przepaścią, gdzie każdy fałszywy krok mógł skończyć się tragedią, dowiedziałem, jak wielką wartością jest to, że jestem cały i zdrowy. Wobec potęgi gór niknie „mieć”, a ujawnia się „być”. Być za wszelką cenę.

Góry nauczyły mnie, że jest ze mną drugi człowiek. W mieście mijają mnie obojętnie. Gdybym zasłabł pewnie nikt by mi nie pomógł. „Przecież ktoś na pewno mu pomoże”. W górach nie ma kogoś innego. Jesteśmy ja i Ty. Musisz mi pomóc, bo inaczej zostanę sam. Pomóż mi przejść trudny odcinek, wskaż właściwą drogę, a jeśli coś mi się stanie, wezwij pomoc. W tłumie odpowiedzialność się rozprasza, w wyniku czego niknie. W górach odpowiedzialność za drugiego człowieka skupia się na Tobie. Jeśli zawalisz, to nie przyjdzie ktoś inny, kto naprawi Twój błąd.

Góry nauczyły mnie, czym jest piękno. Widziałem w mieście ładne rzeczy i ładnych ludzi. Ale dopiero gdy zobaczyłem morze mgieł, widmo Brockenu, ścianę Mięguszy znad Morskiego Oka, czy bajkową panoramę z Krzyżnego, zrozumiałem, co to znaczy doskonałe i naturalne piękno.

Góry uświadomiły mi, ile mam siły. Spotkały mnie tam trudne warunki, brak czasu do zmroku, gigantyczne przewyższenia i wiele innych sytuacji, w których wydawało mi się, że się poddam. Ale przecież nie mogłem. Nie poddałem się i okazało się, że daję radę. Że wszystko jest dobrze. Dlatego teraz, w życiu codziennym, walczę nawet wtedy, gdy „wypadałoby” się poddać.

Góry pokazały mi różnicę między mądrością a głupotą. Kiedyś, na początku, łaziłem w adidasach, nie sprawdzałem pogody, nie brałem latarki. Kilka lekcji pokory sprawiło, że teraz dmucham na zimne. Zawsze przed i w trakcie wyjazdu robię więcej niż to konieczne. Tak na wszelki wypadek.

Góry nauczyły mnie żyć. Oddychać pełną piersią. Uciekać, gdy codzienność przygniata – pakować plecak i wracać tam bez względu na wszystko. I wracam tam, i będę wracał, póki żyję. Bo góry to mój nauczyciel życia. Bo góry to moje życie.

Krzysztof Barcik

Fot. Piotr Oramus

Oceń ten artykuł
5.00
7
Zaloguj się, by skomentować