Minimum potrzeb, maksimum z życia

środa, 07 październik 2015 21:00

Czego potrzebuje człowiek żeby czuć się spełnionym i szczęśliwym? Co jest konieczne tak naprawdę, a co stanowi jedynie fikcyjny wzór satysfakcji wykreowany przez konsumpcjonizm?

W objęciach współczesności

Tempo życia, praca, maszyna konsumpcjonizmu i jej maski, którym przyglądamy się na co dzień nieświadomi twarzy tej hybrydy; stres, wyimaginowane potrzeby i ambicje sprawiają, że można wypaść z szalonej karuzeli współczesnego życia, wierząc w hologram jaki kreuje wszechobecny system. Konsumpcjonizm w którym funkcjonujemy na co dzień to taka maszyna, którą człowiek zaczyna lubić. Dzięki temu, że reklama mówi czego potrzebuje, sam nie musi już o tym myśleć, jego zadaniem jest tylko dążenie do realizacji „spełnienia” – regularnego odświeżania garderoby, podążaniem za aktualnymi kanonami mody, byciem „fit”, etc. Problem zaczyna się w momencie, kiedy ilość naszych potrzeb przestaje być możliwa do zrealizowania. Niedosyt powstały w wyniku braku spełnienia mnożących się ciągle celów dobiera się w końcu do naszego wnętrza, wpierając nam, że jeżeli nie jesteśmy w stanie nadążyć za machiną konsumpcjonizmu, we współczesnym świecie znaczymy niewiele. Błąd.

Neominimalizm a góry

Nie od dziś wiadomo że w sposób kojący na człowieka działa kontakt z naturą. Ciekawy wymiar wartości ma zwłaszcza taka aktywność, która wymaga od nas świadomego minimalizmu – rezygnacji z perfekcyjnego wyglądu, ozdobnych części ekwipunku, nie mających praktycznego zastosowania; skupienia się na rzeczach koniecznych – ograniczanie konsumpcji do rozmiarów racjonalnych. Będąc w górach ilość naszych potrzeb jest zminimalizowana. Sytuacja w której celowo się znaleźliśmy wymaga od nas dążenia do posiadania komfortu termalnego, pożywienia i siły, a także pełnego skupienia żeby pokonać trudności drogi, którą wybraliśmy. Ruszając na szlak, decydując się na świadomy minimalizm, spełniamy realne potrzeby własnego „ja”. Nie nasz ubiór czy fryzura za nas świadczą, ale my sami, nasz rozkład sił, intuicja, wiedza i instynkty. Jesteśmy zdolni żeby przetrwać mając przy sobie tylko najbardziej potrzebne przedmioty. I niczego nam nie brakuje.

Lęk a strach

Współczesna rzeczywistość, presja wygórowanych ambicji i mechanizmy konsumpcjonizmu wszczepiają w człowieka również nienazwany lęk. Być może jest to strach, że czegoś nam zabraknie; coś, co wydaje się być konieczne nie zostanie zrealizowane. Nie do końca jednak jesteśmy z stanie nazwać ten lęk panoszący się głęboko w podświadomości.

W górach, w miejscu gdzie jesteśmy spójni z przyrodą, a nasze potrzeby ograniczają się do minimum, lęki mają swoje twarze, stają się więc strachem przed czymś, nie przed „niewiadomym”. Boimy się lawiny, spadających kamieni, poślizgnięcia, wypadku, być może spotkania z niedźwiedziem. Sytuacje, które są obiektywnym zagrożeniem nie są nieokreślone. Jeżeli nic się nie zdarzy, w bezpiecznym miejscu u celu drogi czujemy spokój, którego pochłonięci wirem konsumpcjonizmu prawdopodobnie nie zaznamy nigdy.

Czy wiesz już, czemu szarlotka w schronisku i czarna herbata smakują lepiej niż wymyślny deser w przerwie między jedną a drugą konferencją?

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.70
11
Zaloguj się, by skomentować