Jaki sens ma bieganie po górach?

środa, 05 sierpień 2015 12:04

Tatrzańskie szlaki opanowała moda na bieganie. Coraz więcej osób zamiast poruszać się spokojnym tempem, zgodnym mniej więcej z tym, co pokazują znaki, próbuje na górskich odcinkach wykręcić jak najlepszy czas. Czy zatem zmienia się postrzeganie tego, jak rozumiemy doświadczanie gór?

Po co biegać po górach?

Wszystko wydaje się zależeć od tego, jak podejdziemy do tematu górskich wędrówek. Dla wielu „tradycjonalistów”, których rozumienie gór korzeniami sięga do pierwszy, mistycznych, XIX-wiecznych wędrówek, góry to miejsce, które trzeba „przeżywać”. Tutaj każdy krok to delektowanie się obcowaniem z dziką przyrodą i przecudnym krajobrazem. Tutaj nawet wypada się zatrzymać, rozejrzeć, zrobić zdjęcie. Taki model poruszania się po górach miał, ma i zawsze mieć będzie swoich zwolenników. Wydaje się, że tylko spokojne poruszanie się po szlakach pozwala w pełni dojrzeć piękno Tatr.

Z drugiej strony mamy typ sportowca, który w górach widzi nie tyle mistyczne miejsce, co doskonałe pole do sprawdzenia swoich możliwości. Przecież każdy z nas obiera sobie w Tatrach coraz śmielsze cele, badając możliwości swojego organizmu. I tutaj na drugi plan schodzi piękny widok czy konieczność trafienia na fajną pogodę. Liczy się wynik. „Osiągnąłem 2000 m”. „Wszedłem na Rysy w mniej niż 3 godziny”.

Tak się składa, że takie wyznaczanie sobie celów może praktycznie nie mieć końca. Ciężko w Tatrach znaleźć granicę ludzkich możliwości. Może w Himalajach tak, ale nie w Tatrach. Dobrze wiemy, że ludzki organizm poddany intensywnemu treningowi może uczynić rzeczy niezwykłe. A jak mówią: „Każdemu jego Everest”. Dla Ciebie szczytem wysiłku może być wejście na Rysy, dla kogoś innego pójście na Orlą. Ale ilu jest tak sprawnych turystów, że nie ma dla nich w Tatrach takiego szlaku, który mógłby ich porządnie zmęczyć. Dlatego stawiają sobie oni jeszcze ambitniejsze cele. Jedni idą we wspinaczkę, drudzy w wielodniowe wyrypy, a jeszcze inni... zaczynają biegać. Tak samo czynią biegacze, którym płaski teren przestał wystarczać.

To właśnie z chęci bicia rekordów narodziło się bieganie po górach. I nie ma co się oburzać. Ten sam kawałek kamienia, na którym stawiacie stopę Ty i biegacz, może być dla Ciebie elementem tatrzańskiej mistyki, a dla niego składową pobitego rekordu. Każdy w Tatrach widzi coś innego, a jednocześnie przecież wszyscy widzimy to samo...

Krzysztof Barcik

Fot. YouTube

Oceń ten artykuł
5.00
2
Zaloguj się, by skomentować