Nieuzasadnione wezwanie pomocy?

środa, 24 czerwiec 2015 13:00

Ratownicy TOPR przystępując do służby składają przysięgę, która mówi, że bez względu na porę dnia i warunki pójdą ratować potrzebujących. Gdzie mieści się granica prawdziwej potrzeby wezwania pogotowia górskiego?

„Nieuzasadnione”

W ostatnim czasie głośno było o sprawie wyjątkowego wyroku, który zapadł w sądzie Boneville we Francji. Za nieuzasadnione wezwanie francuskich służb ratunkowych podczas wspinaczki w masywie Mont Blanc, szwajcarskiego alpinistę skazano na grzywnę 3 tysięcy euro (1,5 tysiąca w zawieszeniu). Jak wyglądała sytuacja? Trudno osądzić. 18 marca o godzinie 19.00 do służb ratowniczych dotarł pierwszy sygnał od wspinającego się 1000-metrowym kuluarem Lagarde’a na Les Droites zespołu. Alpinistom zasugerowano biwak i dokończenie wspinaczki kolejnego dnia. O 21.00 Szwajcar ponownie zadzwonił do ratowników stwierdzając, że wspinacze mają odmrożenia. Helikopter wystartował w ciemności, wspinający się zespół przetransportowano do szpitala… skąd poszkodowani wyszli po półgodzinnym pobycie by odebrać rzeczy na policji. Funkcjonariusze widząc brak odmrożeń zdecydowali o wszczęciu postępowania wobec alpinisty, który wezwał pomoc. Szwajcar argumentował potrzebę skorzystania z służb ratowniczych atakiem paniki i strachem przed noclegiem na wysokości 4 tysięcy metrów w przemrożonych rękawiczkach. Wyrok jednak zapadł. O winie zadecydował sąd, mając do dyspozycji więcej danych. Tym niemniej przekładając realia alpejskie (nocleg na 4 tysiącach metrów) w stosunku do potrzeb niektórych turystów tatrzańskich (pijany zasnął na szlaku) trudno nie odnieść wrażenia, że nasz potencjał ilościowy nieuzasadnionych wezwań pomocy jest znacznie większy.

Lepiej ratować

Tym niemniej o kwestii samej zasadności wezwań trudno orzekać. Od tego są sądy, a sprawy cywilne ciągną się tam długo. Oskarżony, gdy już okaże się być winnym, nie zawsze jest wypłacalny. Poza tym od wyroku może się odwołać, co dodatkowo przedłuża sprawę. Egzekwowanie kary mogłoby być długą i niezręczną procedurą. Ponadto prawo do pomocy w górach niektórzy uważają za „usługę” która po prostu im się należy. Jak w dawnym wywiadzie dla Off.sport.pl stwierdził wiceprezes TOPR Czesław Ślimak – „każdy turysta wchodzący na teren parku narodowego kupuje bilet, z którego 15 proc. dochodu przekazywane jest na działalność organizacji ratowniczej działającej na terenie danego parku. W przypadku Tatrzańskiego Parku Narodowego 15 proc. z dochodu za wstęp na teren parku przekazywane jest na rzecz Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Oznacza to, że każdy turysta wnosi opłatę na rzecz organizacji ratowniczej działającej na terenie parku narodowego, po którym wędruje”. Czy z tych słów wynika jednak, że pomoc należy się również w nieuzasadnionych przypadkach? Koszty funkcjonowania SPRAWNEGO systemu do egzekwowania zasadności wezwania pomocy mogłyby być droższe, niż koszty akcji ratunkowych. A może nie…? W końcu jeden lot po turystę kosztuje około 10 tys. zł. Sponsorzy również mogliby wycofać swoje dotacje. Wszystko fajnie, tylko że lepiej ratować.

Głośna sprawa

Pieniądze pieniędzmi, a dylematy pozostają. Zwłaszcza dla osób, które podejmują decyzje o użyciu śmigłowca. Kto wie czy ten Szwajcar rzeczywiście w nocy nie odmroziłby sobie co najmniej palców? A ten nieodpowiedzialny pijany na szlaku nie dostał zapaści? Z daleka trudno stwierdzić stan faktyczny potrzebującego. W 2012 roku głośna była sprawa rodziny, która wzywała pomoc ratowników TOPR na Orlej Perci. Ojciec rodziny przez telefon stwierdził, że żona ma problemy z sercem i źle się czuje. Przy okazji transportu kobiety do szpitala cała rodzina chciała zabrać się helikopterem. Media bardzo szybko przechwyciły sprawę, nadając jej rozgłosu i …myląc dwa wątki. Zasadności samego wezwania i prośby o transport całej rodziny. Jak stwierdził dla serwisu Podhale24 prezes zarządu TOPR Józef Janczy, kobieta, wbrew lawinie informacji medialnych, rzeczywiście potrzebowała transportu z gór śmigłowcem (ciśnienie ponad 200 na 150). Dyskusyjną kwestią jest pakowanie się reszty grona do Śmigła, do czego oczywiście nie doszło. Na tym przykładzie widać jednak, jak trudno wydać wyrok.

Prawo Polaka

Żeby turyści musieli płacić za nieuzasadnione wezwanie TOPR i wszczęcie akcji ratunkowej z użyciem śmigłowca potrzebne są działania na najwyższym szczeblu politycznym (sejmowym i ministerialnym). Konieczna mogłaby okazać się też zmiana w zapisie konstytucji, która mówi o zapewnieniu każdemu obywatelowi darmowej opieki medycznej. Tylko: czy warto?

Małgorzata Tomik

Fot. Piotr Urbaniak

Oceń ten artykuł
5.00
2
Zaloguj się, by skomentować