Góry contra reszta świata

środa, 10 czerwiec 2015 11:48

W górach jest wszystko co kocham, ale nie jest to miłość romantyczna. Chciałabym, żeby rachunek tego, co w górach zyskuję, a co tracę, zawsze wychodził na moją korzyść. Bez wyjątków.

Punkt widzenia

Nie spojrzysz na to w ten sposób, jeżeli wyjeżdżasz w góry raz na pół roku. Wtedy zadowoli cię wszystko, samo miejsce i obcowanie z górami. Widzisz je w makijażu. Rozpamiętujesz widokówkowe panoramy, porównując je z rzeczywistością. Zabawa w „lubię, nie lubię” zaczyna się wtedy, kiedy wyciągasz ręce po więcej. Kiedy pasja Tobą zawładnie i zdasz sobie sprawę, że powoli większość swoich czynności podporządkowujesz właśnie jej. Wtedy rusza koło, które kawałek po kawałku w twoim życiu wywiera nieodwracalne zmiany. Cieszysz się. Widzisz, wszystko wskazuje na to, że będziesz zajmować się tym, co lubisz. To marzenie większości ludzi. Czy nie powinieneś być szczęśliwy?

Kwestie wyboru

W kontakcie z górami zyskujesz mentora i sędziego własnych słabości. Wybierasz cele adekwatne do swojej formy i doświadczenia, pracując nad tymi czynnikami sięgasz po coraz więcej. Góry na pewno osądzą twój poziom zaawansowania. Dalej niż możesz, nie puszczą. Oswajasz lęk wysokości. Czujesz, gdzie znajduje się granica. Przesuwasz ją, doskonaląc siebie. Część znajomych przestaje cię rozumieć, rodzina mówi, że przesadzasz. Powoli zmieniają się kręgi osób, w których najczęściej przebywasz. Przyjaciele cię rozumieją, jesteś takim samym wariatem, jakim byłeś zawsze. Określając cię dodają tylko górski przydomek. Z niektórymi osobami przestajesz mieć tematy do rozmowy. Dziwna dysproporcja. Coś tracisz, coś zyskujesz.

Na dobre i na złe

Tym niemniej, sielanka trwa. Tak może być już zawsze. Góry i kontakt z nimi dostarcza całej gamy emocji, których potrzebujesz. Czujesz się z nimi spójny. Czasem zdarza się, że dostaniesz w kość. Nagłe pogorszenie warunków wystarczy, że musisz wytężyć siły i ze spokojem, nie poddać się w tej walce. Droga, którą normalnie możesz „przebiec”, teraz wymaga stu procent czujności i uwagi. Niebezpieczeństwo wyczuwasz instynktownie. Skacze adrenalina i budzą się najbardziej zwierzęce, a zarazem ludzkie uczucia – strach. Nie tego chciałeś. Jesteś tylko ty i sytuacja której się znalazłeś. (A może coś mi się stanie. A może coś stanie się osobie, która jest dla mnie ważna). Przestań się bać. Dokonałeś wyboru.

Ryzyko to cena wkalkulowana w przyjemność. Minimalizuj je, odróżniaj od brawury. Nie daj wystawić sobie ujemnego rachunku. Nie przestawaj kochać.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.35
8
Zaloguj się, by skomentować