Czujnie! (Iluzja bezpieczeństwa)

środa, 22 kwiecień 2015 06:56

Ile lat chodzisz już po górach? Czy myślisz o sobie jako o zaprawionym „w boju” turyście? Jak daleko zagnieździła się w Tobie rutyna?

Tatry to moje miejsce na ziemi

Tatry to małe góry wysokie. Nie bagatelizuję skali trudności ich dróg wspinaczkowych i szlaków. Mówimy wyłącznie o terytorium, rozmiarach. Jednego dnia można wyjść i tego samego wrócić. Pobliskie miasta widać ze szczytów. Topografia mieści się w naszych zasobach pamięci. Bez problemów czy wysiłku. Najkrótsza droga na szczyt zajmuje sprawnemu turyście jeden dzień, nie więcej. To ukochane miejsce na ziemi wielu z nas. Niektórzy traktują je jak dom. Owszem, w górach bywa niebezpiecznie, ale przechodzone szlaki wydają się takie znajome… Nic nie może nam się stać, bo to przecież „nasze” miejsce na ziemi. O wypadkach nie ma mowy, one są dla innych - mniej sprawnych, nieprzygotowanych. Chcemy tak myśleć, ale: wygrzebując cytat z książki „Komin Pokutników”: „(...)wypadek to dziwna rzecz… Nigdy go nie ma, dopóki się nie zdarzy”.

„Czujnie”

„Czujnie”! Ta komenda w świecie wspinaczki oznacza najwyższy stopień gotowości. Na co? Na upadek, wzmożenie uwagi na kroki partnera. W tym przypadku chodzi o poruszanie się w pionie. Na szlakach wypadki często zdarzają się w miejscach pospolitych, w których człowiek pozwala sobie na deficyt uwagi lub w miejscach, które doskonale znamy, ale zmieniły się pod wpływem niekorzystnych warunków. Niezależnie od tego, czy poruszamy się samotnie, czy z partnerem; swobodnie czy na asekuracji lotnej (zwanej ulotną), nie zapominajmy ufać czerwonemu światłu mrugającemu gdzieś z tyłu głowy. „czujnie, czujnie, czujnie”! Pamiętaj, wychodząc w góry dopuszczasz pewną dozę ryzyka. Jak pisze w swoim przewodniku Dariusz Dyląg: „stuprocentowe bezpieczeństwo można mieć tylko w jednym przypadku: w ogóle nie wychodząc w góry”. O niebezpieczeństwie należy po prostu pamiętać. Nawet wtedy, kiedy nie czujemy zagrożenia.

Wiosna na dole a wiosna u góry

Zimą nie każdy rusza w góry. Pierwszym znakiem, który przyzywa prawdziwe rzesze turystów w Tatry, jest rozkwit krokusów. Szaleńcze tempo, w jakim rozchyla się coraz to więcej głodnych słońca główek roślin zadziwia – pod Tatrami rozwijają się fioletowe dywany, które każdy chce zabrać ze sobą do domu. Dobrze, jeżeli tylko na zdjęciu. Tymczasem, gdy doliny tatrzańskie toną w kwiatach, wokół szczytów gór najczęściej nadal króluje zima. Na ten zbieg okoliczności niektórzy dają się nabrać. Ciągnie nas w góry. Z biegiem kolejnych, ciepłych dni warstwa śniegu topnieje, gdzieniegdzie zalegają wielkie, białe płaty. Kusi by nie zakładać raków na tak krótki odcinek. Iluzja bezpieczeństwa jak wiosna, uderza do głowy. Tym bardziej, jeżeli jest to już nasz kolejny sezon górski. Wierzymy, że coraz większe doświadczenie uchroni nas od wypadku. Naprawdę?

Wierzcie lub nie, ale kiedy wywracam się na szlaku zejściowym, w miejscu, gdzie "kaleka by ustał", po momencie niedowierzania mówię do siebie: w porządku. Wywaliłaś się tak, że aż wstyd. Zapłaciłaś haracz górom za to, że nie zdarzyło się to na wysokościach. Ale pamiętaj – następnym razem: czujnie!

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.75
9

1 komentarz

  • Marek Grota Pieczarka środa, 22 kwiecień 2015 19:22 napisane przez Marek Grota Pieczarka

    dodalbym tutaj jeszcze dwie rzeczy,wedlug mnie bardzo istotne. Przewijaja sie one miedzy wierszami nie sa jednak mocno wyartykuowane. Sa to SZACUNEK i POKORA. Szacunek dla majestatu gor ich potegi i mocy. Pokora wobec samege siebie. Tylko majac szacunek do ogromu gor (czytaj-natury), znajdziemy w sobie dosc pokory, aby uznac sie za pokonanego i zaniechac samobojczej szarzy w nicosc! Pot, siniaki, obolale nogi i ramiona sa wstanie nas czegos nauczyc. Smierc nie nauczy nas niczego! Byc moze pisze zbyt brutalnie, ale wyruszajac na szlak musimy miec to zawsze z tylu glowy, nawet wtedy gdy nie jest to Orla Perc, Mnich, Gerlach czy ktoras ze slowackich "Lawek". Miejmy w sobie dosc pokory aby w odpowiednim momencie miec odwage powiedziec PAS!!! Do zobaczenia na szlaku!

Zaloguj się, by skomentować