Letni turysta zimą

środa, 08 kwiecień 2015 12:23

Tatry nie są łaskawymi górami dla tych, którzy lubią wyłącznie słońce i suchą skałę. Prawdziwa twarz naszych gór przez pół roku pozostaje nieruchoma, nieugięta, skuta lodem i śniegiem.

Krajobraz zimowy

Sypki, zbity, przepadający. Stary, ciężki, mokry. Puch, szreń, firn. Śnieg niejedno ma imię. Czekamy na niego całe lato, kojarzy się ze świętami, z białym szaleństwem a potem: z ciepłym światłem schroniska w małym oknie – iskrą niegasnącą pomiędzy ciemnościami nocy. Gorącą herbatą. Zimą, która nie jest nieprzyjemna, ale daje radość. Narciarze witają go z euforią nie mniejszą niż dzieci, które już biegną ulepić bałwana. Wschód słońca koloruje jego pokrywę na złagodniałych kształtach zboczy gór. W warstwie reglowej z gracją uginają się cierpliwe gałęzie świerków. Pod presją śniegu zasnęły niedźwiedzie, odcięte od bodźców zewnętrznych białą kołdrą. Śnieg dyktuje swoje warunki, trzeba się do niego dostosować. Znaleźć w nim swoją ścieżkę. Odszukać niebezpieczeństwa. Nie dać się omamić złudnemu poczuciu bezpieczeństwa.

Dlaczego ufamy pułapkom

Zima trwa w Tatrach średnio siedem miesięcy. Względem lata wszystko odwraca się wtedy do góry nogami. Tam, gdzie biegł znakowany szlak, przestaje być bezpiecznie. Tafla jeziora, na którą zwykle nie można wchodzić, czasem jest jedyną drogą, by odciąć się od niebezpieczeństwa lawinowego, czyhającego na obwisłych śniegiem stromych zboczach gór. Środek żlebu bywa bezpieczniejszy niż mamiące małą ilością śniegu przejście przy skałach. Jutrzejsze warunki śniegowe mogą nie mieć nic wspólnego z dzisiejszymi.Najwięcej wypadków lawinowych zdarza się przy drugim, umiarkowanym stopniu zagrożenia lawinowego, który większość traktuje jako zielone światło dla wyjścia w góry. Zima jest złudna? Jak się w tym połapać? Dlaczego się w tym gubimy? Prawdopodobnie dlatego, że wciąż myślimy jak turysta letni, który patrząc na górę – widzi szlak, nie formacje wypukłe czy wklęsłe. Ufa wydeptanej ścieżce. Szuka najszybszych rozwiązań, nie poznał śniegu ani dzięki gromadzonej wiedzy, ani dzięki instynktowi, który trzeba ćwiczyć jak kolejny, reagujący na bodźce zmysł. Chcąc poruszać się w śniegu, przeprogramujmy umysł na zimę. Aż do końca jej trwania. Nie ufajmy śniegowi dopóki nie postaramy się go poznać dzięki wszystkim dostępnym możliwościom. Dopóki ostatnie, firnowe języki nie będą wystawać już tylko z cienistych żlebów i skalnych zakamarków.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.30
6
Zaloguj się, by skomentować