Zakochani w Tatrach

sobota, 14 luty 2015 14:33

Filozofowie od zarania dziejów głowią się nad odpowiedzią na pytanie: „Czym jest miłość?” Nie wiem, ilu z nich chodziło po górach, ale ci, którzy to robili, na pewno byli bliżej odpowiedzi od pozostałych. Bo przecież „w górach jest wszystko, co kocham...”

Miłość do Tatr

Poszukując odpowiedzi na pytanie o to, czym jest o miłość, prędzej czy później, docieramy w góry. Ciężko bowiem wyobrazić sobie bardziej pasujące do tego terminu miejsce. W górach są wszystkie składniki miłości.

Pasja – bez tego nie da się kochać. Każdy z nas ma rodzinę, bliskich, większość też tę ukochaną osobę. Ale to niczego nie zmienia. Przychodzi taki dzień, że rzucamy nasze codzienne sprawy, pakujemy plecak i uciekamy w świat pofałdowanej ziemi, żeby tam oddać się bez reszty swej pasji. To że kochamy też ludzi, naprawdę w niczym nie przeszkadza. Co więcej, wielu z nas tę pasję dzieli z „drugą połówką”, wspólnie przemierzając górskie szlaki, co tylko pasję umacnia i rozszerza.

Radość – tak jak cieszy Cię uśmiech ukochanej osoby, tak cieszyć Cię może zapach traw, promień słońca, brzdęk łańcucha czy skrzypienie śniegu pod rakami. Wielu z nas tylko w górach potrafi naprawdę cieszyć się życiem.

Cierpliwość – „Cierpliwa jest, łaskawa jest...” Ile razy zostałeś pokonany przez wymarzoną górę? Ile razy cierpliwie czekałaś na to, aż da Ci drugą szansę? O ile większa po tym wszystkim jest w Tobie pokora, o tyle większa jest Twoja miłość.

Cierpienie – miłość i cierpienie są ze sobą nierozerwalnie związane. Nie każda bowiem miłość jest bajką, czasem bywa niespełniona lub wręcz platoniczna. Ale dalej kochasz. Mimo że wracałeś z odciskami, śmiertelnie bałeś się podczas burzy, skręciłeś kostkę lub prawie spadłeś w przepaść...

Śmierć – „Póki śmierć Was nie rozdzieli...” Czasem rozdziela. Ileż to razy góry zabierały chłopakowi dziewczynę, żonie męża itd.? W jednym z pokoi na Hali Ornak kiedyś był wyryty scyzorykiem napis: „Tej, którą kochałem, a którą pochłonęły góry”. Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to wrócił w Tatry dla niej. Żeby kontynuować jej miłość...

I skłamałem trochę na początku. Nie wymienię Wam tu wszystkich składników miłości. O miłości nie da się bowiem napisać w sposób skończony. Ile by o niej nie pisać, to zawsze jest jeszcze coś do dodania. Tak samo pisze się o górach...

Krzysztof Barcik

Fot. Cezary Morga

Oceń ten artykuł
4.80
5

1 komentarz

  • Marek Grota Pieczarka niedziela, 19 kwiecień 2015 08:08 napisane przez Marek Grota Pieczarka

    milosc nigdy nie jest skonczona, zwlaszcza milosc do gor! Po powrocie z jednej wyprawy z wypiekami na twarzy zaczynamy poszukiwanie innej trasy, innego szczytu, nastepnego wyzwania z ktorym przyjdzie sie nam zmierzyc. Dlugie wieczory spedzone z mapami, przewodnikami, klikaniem w komputer i mrowieniem kregoslupa, to nieodlaczny element zycia kazdego z nas, kto milosc do gor stawia na rowni z miloscia do drugiego czlowieka. Bo nie mozna kochac gor bez milosci tej "jedynej".

Zaloguj się, by skomentować