Tatry w TV - parodia czy zagrożenie?

poniedziałek, 20 październik 2014 20:52

Co jakiś czas słuchamy o nieodpowiedzialnych zachowaniach turystów w Tatrach. Są one mniej lub bardziej lekkomyślne i powodują mniej lub bardziej groźne konsekwencje. Zawsze jednak w takich sytuacjach zadajemy sobie pytanie: „Skąd się tacy ludzie biorą?” Jedną z możliwych odpowiedzi może przynieść analiza obrazu Tatr i turystyki górskiej w mainstreamowych mediach krajowych.

Niepozorne przekłamania

Zdaję sobie sprawę z tego, że poniższe tezy nie mogą mieć charakteru definitywnego, wpływ formy medialnej prezentacji Tatr nie przekłada się na zachowanie turystów w górach w proporcjach 1:1, a w mainstreamowych kanałach TV czasem prezentowane są również bardzo dobre merytorycznie pozycje na temat Tatr. Jednakże to nie one zapadają w pamięć – to co nas pasjonuje, dla wielu odbiorców może być nieatrakcyjne, toteż nie sprzedaje się dobrze i rzadko jest prezentowane. Rządzą uproszczone, widowiskowe przekazy. Znawcę mogą one jedynie śmieszyć, jednakże gdy nieobeznany z górami człowiek swoją wiedzę na ich temat czerpie tylko z podrzędnych seriali czy nietrafionych kampanii reklamowych (a tak niestety często jest), efekty mogą okazać się tragiczne, gdy taki osobnik znajdzie się wysoko w górach.

„Szpilki na Giewoncie”

Symbolem takiej „parodii Tatr” stał się, prezentowany niegdyś w jednej ze stacji, serial „Szpilki na Giewoncie”. Poziom ignorancji jakim wykazali się jego twórcy jest porażający. Nawet tutejsi górale nie mówią gwarą podhalańską, a jakąś koszmarną stylizacją w stylu chińskich podróbek z bazaru pod Gubałówką. Odbiorca dostaje obraz Tatr jako miejsca, w którym doskonale sprawdza się myślenie „korporacyjno-konsumpcyjno-wielkomiejskie”. I nie mam zamiaru obrażać tutaj mieszkańców wielkich miast. Sam z takiego pochodzę. Z doświadczenia jednak wiem, że aby poradzić sobie w górach trzeba wielkomiejską hierarchię wartości wywrócić do góry nogami. Serial jednak zupełnie to pomija. Autorom wydawało się, że można Warszawę czy Kraków przenieść pod Tatry, wieżowce zamieniając na Rysy, Kasprowy czy ów nieszczęsny Giewont i już życie Podhala zostanie „jako tako” odwzorowane.

Inne telewizyjne „gnioty”

Jak się okazuje, pogoń za widzem zepsuć mogła nawet tak wdzięczny temat jak działalność TOPR i to nawet wówczas, gdy zaangażowano tak utalentowanego aktora jak Bogusław Linda. Bohaterowie serialu „Ratownicy” kochają, nienawidzą, knują i kombinują – generalnie robią wszystko, oprócz tego, czym rzeczywiście zajmuje się TOPR. Równie dobrze owo romansidło można byłoby osadzić w klimacie syberyjskiej tajgi czy brazylijskiej dżungli – nie o tło przecież tutaj chodzi.

Czasem Tatry w krzywym zwierciadle pokazują także reklamy. Zwłaszcza ta, w której ratownicy przez wiele godzin, z użyciem śmigłowca pędzą do osoby tonącej w górskim potoku. A szkoda tego reklamodawcy, bo zdarzały mu się też fajne i neutralne reklamy z Tatrami w tle.

Ostatnio przerzucając kanały trafiłem także na pewien film z Panią Danutą Stenką w roli głównej. Akurat wyświetliła mi się scena, w której ona i wybranek jej serca piją czerwone, drogie wino z idealnie czystych kieliszków, siedząc gdzieś na skale, na wysokości „na oko” ponad 2000 m. Cóż za realizm…

Po co iść w góry?

Czy to wypadek w Tatrach, czy lawina w Himalajach dziennikarze telewizyjnych serwisów informacyjnych notorycznie przyłapywani są na zadawaniu ekspertom pytań pt.: „Po co oni się tam pchali, skoro tam można zginąć?” Owszem, trudno oczekiwać od redaktora, który zajmuje się wszystkim po trochę, szczegółowej znajomości tematu, ale np. mnie uczono, że gdy mam porozmawiać z ekspertem w danej dziedzinie, to powinienem chociaż minimalnie „czuć” temat i mieć na tyle informacji, żeby móc z nim rzeczowo pogadać, dopytać, poprosić o wyjaśnienie. Pytanie o to, co zrobić, żeby być w górach względnie bezpiecznym – jest jak najbardziej na miejscu. Pytanie o to, po co się chodzi w góry skoro tam niebezpiecznie, u człowieka, dla którego to całe życie, może co najwyżej wzbudzić śmiech.

Fałszywy obraz

Wracając więc do tezy postawionej przeze mnie na początku. Czy nie jest przypadkiem tak, że masa infantylnych, nierzetelnych i czasem zwyczajnie głupich informacji na temat Tatr, niekiedy wylewająca się z odbiorników stwarza w umysłach odbiorców fałszywy obraz tego miejsca, który potem przekłada się na ich nieodpowiedzialne zachowania w górach? Może i nie mam w 100% racji, może nie doceniam inteligencji Polaków, ale skoro nawet wykształconym dziennikarzom zarabiającym spore pieniądze zdarza się gadać na temat Tatr głupoty, to co ma zrobić ten, który jak wielu w naszym kraju przyzwyczajony jest brać informacje płynące z telewizji za prawdziwe, nie czyniąc przy tym żadnej refleksji? Temat celowo pozostawiam otwarty.

Krzysztof Barcik

Fot. Weronika Wilk

Oceń ten artykuł
4.60
21

5 komentarzy

  • DukeNukem1985 wtorek, 21 październik 2014 10:41 napisane przez DukeNukem1985

    Mi z kolei się wydaje (szczególnie czytając komentarze innych), że ostatnio ludzie mają tendencję do wydawania opini bardzo pochopnie i w bardzo wulgarny sposób. Bardzo często nikt nie zastanawia się dlaczego doszło do wypadku, że może w artykule jest za mało danych na ten temat i ciężko jest wydać opinie. Taki ludek nie pomyśli o niczym tylko od razu przechodzi do pisania komentarzy w których znajdują się słowa typu: baran, idiota, debil itp. Przykładów można mnożyć ale przytoczę jeden. Wypadek Elżbiety Fijałkowskiej. Pamiętam jak pojawiła się informacja, że w tatrach słowackich doszło do wypadku. W pierwszych wiadomościach było podane tylko, że wypadkowi uległ przewodnik, że nie miał raków i czekana i prowadził grupę osób i że nikt nie zgłosił, wyjścia a powinien. Oczywiście pod informacją bardzo szybko pojawiły się niepochlebne komentarze w stylu jak to możliwe, że przewodnik tak się zachował co za idiota, baran i debil. Potem jak się okazało kim był ten przewodnik sytuacja zmieniła się diametralnie i złe komentarze znikneły tak szybko jak się pojawiły.

  • Góral Niskopienny z Polskich Nizin wtorek, 21 październik 2014 08:45 napisane przez Góral Niskopienny z Polskich Nizin

    Zgadzam sie z większością tez prezentowanych przez Krzysztofa jednak
    te wino czy szampan na 2000+ to nie jest coś niezwykłego :) z tym ze mało praktyczne bo wypijasz lampke nie więcej(bezpieczeństwo) a potem to szkło znosisz na dół. W tym roku 2 razy wciągałem szkło na góre i polecam tylko odpowiedzialnym - alkohol przy dużym wysiłku w trudnych warunkach jest bardzo niebezpieczny

  • www wtorek, 21 październik 2014 07:29 napisane przez www

    TBK obowiązkowe ubezpieczenia nic nie zmienią a tylko będą nabijać kasę firmom ubezpieczeniowym. TOPR dostanie pieniądze dopiero wtedy gdy zdarzy się wypadek i firma ubezpieczeniowa uzna że jest uzasadnione aby za taką akcję zapłacić. Dlatego skończmy już to promowanie ubezpieczeń w górach

  • Zakopianczyk74 poniedziałek, 20 październik 2014 23:13 napisane przez Zakopianczyk74

    Seriale to tylko rozrywka na wyzszym lub nizszym poziomie. Edukacje powinno sie zaczynac juz w szkole, oraz powinien ja prowadzic sam TPN ale ta instytucja ostatnio wiele stracila. Ubezpieczenia jak najbardziej. Gdyby przecietny Polak mial zaplacic za akcje ratunkowa TOPR to wypadkow byloby na pewno mniej. Zwalanie winy na seriale to duze uproszczenie i chyba nie mozna ich jako zrodlo problemu brac na powaznie;)

  • TBK poniedziałek, 20 październik 2014 22:10 napisane przez TBK

    Krzysztof, nielepiej szukać sposobu jak wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie w górach niż robić analizy głupich seriali... ?

Zaloguj się, by skomentować