Czy tłumy zadepczą Tatry?

poniedziałek, 04 sierpień 2014 15:18

W ostatnich latach potężne tłumy przemierzają tatrzańskie szlaki. Ludzie są wszędzie, nie tylko na najpopularniejszych ścieżkach. Czy to oznacza, że czasy, gdy w Tatrach szukało się ucieczki od ludzi bezpowrotnie minęły?

Tłumy w Tatrach

I tak, i nie. Z jednej strony ciężko nie zauważyć gigantycznego wzrostu popularności turystyki wysokogórskiej w ostatnich latach. Dzięki działalności mediów i znacznemu zwiększeniu się liczby informacji dostępnych w Internecie, tzw. początkujący turyści, którzy dawniej ograniczali się tylko do wizyty na Krupówkach, Gubałówce czy do wyjazdu kolejką na Kasprowy, zaczynają odkrywać inne oblicze Tatr, uświadamiać sobie, że góry są dla każdego i w związku z tym zapuszczają się w coraz dalsze zakątki Tatr.

Tendencja ta niewątpliwie będzie rosła. Kolejne roczniki naszych Rodaków coraz mniej mają w sobie z dawnego stylu wypoczywania – leniwego i nieruchliwego, który promowany był w poprzednim systemie. Dlatego też liczba turystów w Tatrach stale będzie rosła – zapewne do czasu, w którym konieczne będzie zastosowanie surowszych ograniczeń liczby turystów wpuszczanych do TPN.

Z drugiej zaś strony, mimo iż kolejki spotkamy nawet na Orlej Perci, a tłumy zaczynają okupować szlaki już od wczesnych godzin rannych, są wciąż w Tatrach miejsca rzadziej odwiedzane, a piękne – jak całe te góry. Na Słowacji wzrost popularności turystyki wysokogórskiej odbywa się znacznie wolniej, a i tradycyjnie turystów jest mniej ze względu na trudniejszą dostępność pewnych rejonów. Po obu stronach granicy aktywność człowieka nadal maleje wraz ze wzrostem wysokości.

Warto zatem szukać miejsc odludnych, w których wciąż panuje przenikająca cisza, a górami włada nie człowiek, a zamieszkujące je zwierzęta. Wciąż są takie miejsca w Tatrach…

 

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
3.60
11
Zaloguj się, by skomentować