Polowanie na widmo

poniedziałek, 30 czerwiec 2014 19:01

Jedni wystrzegają się go i wolą w spokoju ducha oglądać niewinnie wyglądającą, klasyczną tęczę. Inni czekają długie lata na chwilę spotkania z niezwykłym widziadłem optycznym – widmem Brockenu. Dlaczego?

W kontakcie z Tatrami wiele osób dopatruje się pewnego rodzaju mistycyzmu. Obserwuje reguły, do których będąc człowiekiem musi się dostosować. Surową naturę, tak bliską, namacalną i bezpośrednią, że można poczuć się intruzem w tym świecie, gdzie nadal majestatycznie przechadzają się niedźwiedzie, czmychają czujne świstaki i paradują dumne kozice. Przyglądamy się biernie bezlitosnej grze, w której słońce i bezchmurna pogoda nie są gwarancją, że za chwilę nie rozpęta się tu prawdziwa burza. Tak, prawdziwa. Taka od której włosy stają dęba, a po metalowych elementach przeskakują ostrzegawcze iskry.
   
Kiedy indziej, wschód czy zachód słońca roztacza przed naszymi oczami spektakl, który można uznać za cud. Granica dnia i nocy, wymiana władzy pomiędzy słońcem a księżycem. Niewiarygodne, że w świecie natury takie akty mają miejsce codziennie. Człowiek, samotny na szlaku, może poczuć się jak część tej wielkiej machiny lub jak intruz, okruch, który za chwilę, według kaprysu siły wyższej, może zostać zmieciony lub inaczej: jak jednostka wyróżniona, ugłaskana przez piękno tego przedstawienia, którego reżyserką jest sama natura.
   
Czy dlatego właśnie wierzymy w legendy? Ze względu na nasza bierność i brak wpływu na naturalne procesy, silniejsze niż nasze małe istnienie? Czy po prostu powtarzane od lat przesądy wpisały się w nasz umysł jak przykazania? Czując się zbyt zależnymi od potężnych sił liczymy, że na podstawie jakiś znaków możemy przewidzieć nasz los? Uniknąć zguby, czy też liczyć na szczęście, uśmiech przeznaczenia?
 
Opowieści i bajania urastały wokół niezwykłych, niezrozumiałych zjawisk takich, jak słynne widmo Brockenu przez lata. Podzieliły turystów na tych, którzy wierzą lub nie niechlubnym legendom. Realistów i marzycieli, którzy nie do końca potrafią postawić sztywną barierę pomiędzy rzeczywistością a światem tajemniczych fantazji. Czy te legendy są jeszcze aktualne? Dlaczego nadal dajemy im wiarę, choć zwykle po prostu się nie spełniają? A Ty, widząc okrągłą tęczę z powiększonym cieniem własnej sylwetki –  zawróciłbyś ze szlaku?
   
Miałam to szczęście, że dane mi było zobaczyć widmo Brockenu. Piękne zjawisko, jakby wyjęte z rzeczywistości, niesamowite. Czy nie powinnam się cieszyć? Nie poczytuję go jako zapowiedź nieszczęścia, choć powtarzane opowieści kołaczą zawsze gdzieś z tyłu głowy. Wbrew legendzie uważam, że mam szczęście. Wielu turystów chciałoby być na moim miejscu, ale jakoś nie mogą na nie natrafić. Jest kapryśne, nawet sprzyjające jego występowaniu warunki, nie dają gwarancji, że się pojawi. Cóż, pomimo wszystko nie powiem, że nie liczę na to, że kiedyś, całkiem przypadkiem, a może właśnie nie przypadkiem, uda mi się „złowić” kolejne dwa.

 

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

 

Oceń ten artykuł
4.30
6

1 komentarz

  • itc piątek, 21 listopad 2014 14:39 napisane przez itc

    Widziałem kiedyś widmo z Brocken, nie powiem żeby przyniosło mi szczęście, innym może, ale to co się potem działo nie było pocieszające choć raczej nie przypisywałem tego widmu. Podobno trzeba zobaczyć je po raz drugi - wtedy jest to bardzo pomyślny znak. Przypuszczam, że jeśli nie wszyscy to większość nie wierzy w takie bzdury, ale jednak gdzieś to w nas tkwi.

Zaloguj się, by skomentować