Niebezpieczeństwo

poniedziałek, 09 czerwiec 2014 07:08

Niektórym ludziom na dźwięk słów „góry” czy „wspinaczka” w głowie zapala się czerwona lampka.  Kojarzą im się z niebezpieczeństwem, co automatycznie może ograniczyć ich pewność siebie. Lub wręcz przeciwnie.

Rozpoczyna się, a właściwie trwa już w najlepsze ten sezon, kiedy na górskich szlakach przybywa turystów. Ratownicy TOPR mają dużo roboty, a mnie serce podchodzi do gardła, gdy widzę „bohaterów”, którzy „pomimo wszystko” chcą zdobyć dany szczyt. Bez przygotowania, znajomości warunków panujących wyżej, z brakiem sprzętu asekuracyjnego (np. czekan – trawersy przez płaty śniegowe przy stosunkowo dużym nachyleniu, które tak często majaczą pomiędzy stabilnym terenem wiosną).
 
Nie wierzę, że tym ludziom też nie zapala się ta „czerwona lampka”, kiedy suchy i bezpieczny szlak się kończy, a zaczyna podejście na szczyt, na którym same buty to znacznie za mało. Tylko że tak daleko już zaszli… Godzą się na łyk adrenaliny, przecież się uda. Nie zawsze.
 
Na takie sytuacje rada jest jedna – przygotuj się, przemyśl wyzwanie, miej świadomość przedsięwzięcia. Jeżeli TPN pisze, że powyżej 1800 m n.p.m. leży śnieg, to najprawdopodobniej tam będzie. Zamiast więc zastanowić się, czy przeżyjesz, czy nie, weź czekan. Naucz się technik autoasekuracji. Miej świadomość. Bo w górach owszem, liczy się odwaga, ale taka poparta doświadczeniem i znajomością gór. Nie brawura.
 
Na niebezpieczeństwo w górach - sytuację zagrożenia - składa się kilka, może kilkanaście czynników-sytuacji. Część z nich można przewidzieć, nawet kontrolować, a przede wszystkim mieć świadomość możliwości ich wystąpienia. Należą do nich np.:

- niebezpieczeństwo zabłądzenia (contra znajomość wymagań i trudności trasy, warunków pogodowych, a także posiadanie sprzętu nawigacyjnego, nawet tak prostego jak mapa, busola i kompas. Zabłądzeniu zapobiega również wybranie dobrze zapowiadającego się pogodowo dnia, a także dokładne przestudiowanie wybranej trasy).

- osłabienie (contra świadomość stanu własnego organizmu i zapotrzebowania kalorycznego – przekładające się na kontrolę nad czasem i realne przełożenie zamiarów na siły; posiadanie zapasu energetycznego, tzw. „szturm żarcia”. Warto przygotować się również do wędrówki górskiej, nie planować zbyt długiej trasy jeżeli raz w roku wychodzimy zza biurka…).

- lawiny (stopień zagrożenia lawinowego, znajomość specyfiki lawin, posiadanie sprzętu ABC, dobór trasy, umiejętność oceny lokalnego zagrożenia lawinowego, partner z przeszkoleniem lawinowym; świadomość, że przeważnie to my wyzwalamy lawiny, nie ona „spada na nas”).

- Różnica warunków na różnych wysokościach, zastany stan szlaków (służby górskie nie tylko „są”, ale zajmują się informowaniem turystów na temat aktualnego stanu szlaków, ewentualnych dodatkowych zagrożeń, przewidywanej pogody, w tym opadu konwekcyjnego który najczęściej oznacza burzę; dokładnych warunków. Służą również radą, pamiętajmy o tym. Pakujmy odpowiedni sprzęt do warunków na każdej wysokości, na jakiej mamy zamiar wędrować danego dnia).
 
To tylko kilka przykładów niebezpieczeństw, które można przewidzieć i im przeciwdziałać. Na pewno można je mnożyć (zmierzch, potrzeba noclegu, ciepłota ciała itp.). Tymczasem czas wspomnieć również o tych niebezpieczeństwach, na których pojawienie się nie mamy wpływu (niezapowiedziane załamanie pogody, spotkanie z niedźwiedziem, spadające kamienie itp.). Nie sposób je przewidzieć, ale możemy mieć świadomość możliwości ich wystąpienia. Brać je pod uwagę. Wiedzieć, w którym terenie przyspieszać kroku, a kiedy go spowalniać lub wręcz „truchleć”.
 
No i najważniejsze,  jednym z głównych niebezpieczeństw w górach jesteśmy my sami. Nie branie pod uwagę wyżej wymienionych czynników potęguje ich siłę, kiedy się przydarzą (odpukać). Najbardziej niebezpieczny jest  „niewinny” ludzki błąd.

 

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
4.90
12

1 komentarz

  • BAsia R. środa, 20 sierpień 2014 13:12 napisane przez BAsia R.

    Wariatów Ci u nas nie brakuje. Niby to po szkole, a więc czytać ze zrozumieniem powinien (powinna). I to "powinna" robi ogromną różnice. Nie myślą, nie zastanawiają się co robią tylko lezą (tak lezą bo nie idą) jak istotki pozbawione mózgu im wyżej tym lepiej - bo pochwalić się będzie można. No może się to chwalenie nie udać, bo ktoś będzie musiał po nich tam wysoko pójść, narażając przy tym własne zdrowie a czasem i życie.
    Szanowni Państwo nim wyruszycie na szlak - pomyślcie czy będziecie mieli siłę i możliwość z niego wrócic.

Zaloguj się, by skomentować