Samotność w górach

sobota, 04 styczeń 2014 18:44

„Podróżować samotnie czy też nie?” To jedno z tych pytań, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony w pojedynkę góry zdobywają najwięksi, którzy powinni być dla nas wzorem, z drugiej zaś w razie wypadku jesteśmy często skazani tylko na siebie…

Podzielone opinie

Z drugiej strony, wielu z nas jedzie w góry, aby uciec od ludzi. Od ich bezsensownej czasem gadaniny i bieganiny. Niejeden w górach szuka Boga, natchnienia lub wytchnienia. Wówczas samotność staje się ogromną przyjemnością. Uciekamy od zatłoczonych szlaków, podróżujemy w złą pogodę, aby pozostać sam na sam z górami, zadać kilka ważnych pytań i poszukać na nie odpowiedzi…

Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć tę kwestię. Wydaje się, że wszystko zależy od doświadczenia turysty. W początkowej fazie górskiej „kariery” należy podróżować raczej w towarzystwie, najlepiej w takim, w którym znajduje się przynajmniej jedna osoba bardziej doświadczona. Potem, gdy ma się już odpowiednią wiedzę i umiejętności można przejąć ciężar organizacji wypadu na siebie, cały czas mając jednak przy sobie choćby jedną osobę, która jest w stanie zareagować w przypadku, gdy coś pójdzie nie tak. Samotne wypady w góry to wyższa szkoła jazdy. Na takie eskapady powinni decydować się tylko najlepsi – ci, którzy posiadają duże doświadczenie, które w razie wypadku pozwoli im wykorzystać maksimum środków, które pozostaną w ich rękach.

Zachować bezpieczeństwo

Pamiętać należy, że nawet wybitny himalaista sam w Tatrach nie jest nigdy bezpieczny. Nie wolno zapomnieć o zabraniu telefonu komórkowego; latarki, która w razie czego posłużyć może jako nadajnik sygnału świetlnego; przydać się może np. gwizdek i dodatkowe, ciepłe ubrania oraz pożywienie. Absolutnie najistotniejsze jest jednak, aby w dolinach, w bezpiecznym miejscu, w domu, pensjonacie itp. przebywała choćby jedna osoba, która dokładnie zna naszą planowaną trasę i harmonogram czasowy. Najlepiej kontaktować się z taką osobą regularnie o umówionych godzinach i poprosić ją, aby zawiadomiła TOPR, jeśli tylko czas oczekiwania na wiadomość będzie się nienaturalnie wydłużał. Jeśli jedziemy na kilka dni należy zostawić także wiadomość w schronisku lub w pensjonacie, w którym nocujemy, także podając dokładne plany.

Nie jest najlepszym pomysłem zmiana trasy w czasie samotnej wędrówki. Jeśli już musimy to uczynić, niezwłocznie poinformujmy osobę czekającą na naszą wiadomość o nowej trasie i planowanych godzinach zameldowania się w ustalonych punktach orientacyjnych.

Trzeba otwarcie powiedzieć, że samotne wędrówki to duże ryzyko. Istnieją jednak sposoby zmniejszenia go i należy je za każdym razem stosować. Bez wyjątku.

 

Krzysztof Barcik

Fot. Ewelina Domańska

Oceń ten artykuł
4.10
15

1 komentarz

  • olik poniedziałek, 06 styczeń 2014 20:53 napisane przez olik

    Strasznie lubię samotne wędrówki, przeważnie wybieram średnio uczęszczane szlaki o średnim stopniu trudności. Sama wędruję tylko latem i jesienią gdy nie ma śniegu, a warunki są dobre, to najczęściej jednodniowe wycieczki, rzadziej weekendowe z noclegiem w schronisku. Idę swoim tempem, na nikogo nie czekam za nikim nie biegnę, robię dużo zdjęć. Na trudniejsze i dłuższe wycieczki wybieram się ze znajomymi.

Zaloguj się, by skomentować