Nowe dzieje Tatr

poniedziałek, 30 grudzień 2013 09:00

Ten rok nie minął spokojnie. Zresztą żaden nie jest obrazem utopii. Choć same góry nadal emanują stężonym stoickim spokojem, wokół nich mają miejsca wydarzenia, tworzące mimochodem nowe dzieje Tatr.

Mijający czas rysuje w naszym sposobie postrzegania obraz, jaki przypisujemy miejscom, w których przebywamy. Najczęściej to wrażenia subiektywne, ponieważ nasz czas spędzony w Tatrach, ma się tak jak kropla wody względem oceanu, do czasu jaki upłynął od momentu sprzed 10-15 mln lat temu, kiedy te góry się wypiętrzyły. One są, one będą.
 
Możemy się trochę poprzepychać, pokłócić o terytorium, zakres działania; o ten kawałek ziemi, o to, czy warto ingerować w naturę, o ilość dostępnych szlaków; politykę parku, politykę turystyki; narty, buty, bezpieczeństwo. Otworzyć lub zamknąć schroniska. O „być albo nie być” Betlejemki… O granice, których już dawno nie ma. Kolor nowej kurtki.

Święty spokój, po który często udajemy się w góry, nie zawsze nas tam oczekuje. Powodem może być też aura. Nietypowa. A jednak nie taka, która nie ma prawa bytu i ingerencji w naturę pięknych gór. Ostatnim akcentem, który na jakiś czas odmieni wygląd Tatr, jest uderzenie halnego, który „porachował kości” pięter reglowych.
 
W naszym postrzeganiu, w nowym roku nie wrócimy już w „te same” Tatry. Nie będą wydawać się takie nie tylko ze względu na ilość skruszonej skały czy połamanych drzew. Na krzyżujących się szlakach nie spotkamy już osób, które odeszły na zawsze, ukończyły nie tylko górską, ale i ziemską wędrówkę. Same góry jednak śmieją się z naszej maleńkości, a płynąca w górskich potokach woda bez szemrania odlicza kolejne lata.

Miejsca w Tatrach niezmiennie są te same. Bardziej lub mniej dostępne; czasem coś zwietrzeje, dojdzie do „face liftingu”, ale Kościelec to Kościelec, a Chłopek dalej dzielnie stróżuje powyżej Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem. Jak kochaliśmy Tatry, tak dalej będziemy kochać. Oplatać je naszyjnikami – łańcuchami, tak bardzo im niepotrzebnymi, a niezbędnymi nam.

 

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
3.00
1
Zaloguj się, by skomentować