27 lat temu zginął Jerzy Kukuczka

poniedziałek, 24 październik 2016 11:33

27 lat temu, 24 października 1989 r. podczas próby zdobycia Lhotse (8516 m) przez słynną południową ścianę, zginął Jerzy Kukuczka, zdobywca wszystkich ośmiotysięczników, najwybitniejszy himalaista w historii Polski.

Jerzy Kukuczka w Tatrach

„O górach, że są, wiedziałem od małego. Moja rodzina pochodzi z Istebnej. Tam właśnie spędzaliśmy z ojcem, matką i rodzeństwem wszystkie dni wolne od pracy i szkolnych obowiązków. To były moje pierwsze ucieczki z zadymionych Katowic, od miejskiego tłumu i zgiełku. Teraz robię to samo, umykam tylko dalej i wyżej”.

„Tatry też zacząłem poznawać od wewnątrz. Jeszcze z Harcerskim Klubem Taternickim pojechaliśmy do jaskiń Tatr Zachodnich. A w sezonie 1966 roku zjawiliśmy się wraz z innymi kolegami w kole katowickiego Klubu Wysokogórskiego i wiosną pojechaliśmy na kurs wspinaczkowy do Morskiego Oka. Moją pierwszą tatrzańską wiktorią było pokonanie klasycznej drogi na Mnichu. Wspinałem się pod okiem znamienitych instruktorów – Janusza Kurczaba i Kazimierza Liszki. Dokładnie pamiętam zdumienie, jakie wywołaliśmy u instruktorów kursu – Adama Zyzaka i Jerzego Rudnickiego – „Druciarza” swoimi umiejętnościami i… sprzętem własnej produkcji. Choć tak naprawdę tylko zapał nie pozwalał nam narzekać na jego ciągły brak”.

Dlaczego mam kończyć?

„Wiele pytań padających z sali pozostawia bez odpowiedzi, a już nic bardziej nie potrafi go tak wyprowadzić z równowagi, jak na przykład: «Co Pan czuł, kiedy stanął Pan na szczycie?» Gotów wtedy odpowiedzieć, choć nie daje tego poznać po sobie: «Co wtedy czuję? To tak, jakby kazano mi na scenie, wobec kilkuset osób, z których niektóre dłubią w nosie, inne ziewają, wyznać miłość ukochanej dziewczynie. To naprawdę moja zupełnie prywatna sprawa!»”

„Kukuczce los sprzyjał. Co rok wydłużała się lista sukcesów, a wraz z nią rosło złudne przekonanie, że Jurkowi nic złego stać się nie może. Tym boleśniejsza i zupełnie nieoczekiwana stała się jego śmierć. Kiedy jesienią 1989 roku wyruszał pod Lhotse, jakby zapomniano o tym, że przyjdzie mu się zmierzyć z największą i najniebezpieczniejszą z himalajskich ścian, od lat opierającą się atakom najznamienitszych wspinaczy. I jedynie chyba oni zdawali się nie zapominać o ryzyku, które podejmuje Jurek Kukuczka. W czasie pożegnań na warszawskim Okęciu padło pytanie Andrzeja Zawady: «Zdobyłeś w Himalajach właściwie wszystko. Czy nie czas już skończyć?» «Dlaczego mam kończyć, kiedy tak dobrze idzie?» - brzmiała odpowiedź”.

Przytoczono fragmenty książki „Jerzy Kukuczka – na szczytach świata” opracowanej przez Tomasza Malanowskiego, Krajowa Agencja Wydawnicza, Katowice 1990.

Krzysztof Barcik

Fot. Krzysztof Barcik

Oceń ten artykuł
5.00
8
Zaloguj się, by skomentować