II Dni Tatrzańskie za nami! Było nieziemsko!

poniedziałek, 23 październik 2017 14:12

Organizowane przez nasz portal Dni Tatrzańskie, mimo że liczą sobie dopiero dwie edycje, już stały się wydarzeniem bardzo lubianym, na które zapisani uczestnicy czekają z niecierpliwością. Cieszy nas niezmiernie, że w miniony weekend pod Tatrami zebrała się mocna ekipa osób, które nie tylko kochają góry, ale także są pełne pozytywnej energii i chęci poznawania nowych ludzi.

 

Tym razem data imprezy została wyznaczona na 20-22 października. Choć Dni Tatrzańskie oficjalnie miały zacząć się po zakwaterowaniu o godz. 17, to wiele osób zjawiło się na miejscu jeszcze przed południem. Po zjedzeniu przepysznej obiadokolacji o godz. 19 zebraliśmy się w kawiarni goszczącego nas Pensjonatu "Dawidek", aby rozpocząć powitanie uczestników. Po kilku słowach wstępnych na salę wszedł nasz pierwszy gość, wybitny znawca Tatr, międzynarodowy przewodnik wysokogórski, były zastępca komendanta TOPR, Adam Marasek. Pan Adam poprowadził prelekcję na temat zimowych zagrożeń turystyki górskiej, której uczestnicy wysłuchali z zaciekawieniem. Finał dnia stanowiła potańcówką, która była doskonałą okazją do integracji i dobrej zabawy. Jak się okazało, wielu uczestników Dni Tatrzańskich to prawdziwi mistrzowie tańca. Lecąca z głośników dobra muzyka przyciągnęła na parkiet wielu koneserów szampańskiej zabawy, która trwała do późnych godzin nocnych.

Dnia drugiego, ku lekkiemu zaskoczeniu organizatorów, mimo wyraźnego zmęczenia na twarzach, na zbiórce przed pensjonatem stawił się KOMPLET uczestników. Tak liczna ekipa udała się pod okiem przewodnika tatrzańskiego, Marcina Rajczaka na przepiękną Halę Gąsienicową. Mimo krótkiego deszczu na podejściu przez Skupniów Upłaz, wszyscy dzielnie dotarli do Murowańca, gdzie można było swobodnie wybrać, jak dalej będzie wyglądała wycieczka. Część osób zdecydowała się pójść z Marcinem nad Czarny Staw Gąsienicowy, a część postanowiła razem z przewodnikiem tatrzańskim Mariuszem Grefkowiczem zaatakować Kasprowy Wierch szlakiem przez przełęcz Liliowe i Beskid. Grupa Marcina wróciła na Pardałówkę przez Dolinę Jaworzynki, a ekipa Mariusza zjechała z Kasprowego najsłynniejszą kolejką w Polsce.

Mimo intensywnej pierwszej części dnia, uczestnicy nie mieli wiele czasu na odpoczynek. Po pysznej po raz kolejny obiadokolacji czekała na nich główna atrakcja tego dnia, czyli spotkanie z żywą legendą polskiego i światowego himalaizmu, Krzysztofem Wielickim. Pan Krzysztof dotarł do nas przed ustaloną godziną, dzięki czemu było sporo czasu, aby zrobić sobie zdjęcie z pierwszym zimowym zdobywcą Mount Everestu, czy też poprosić go o autograf z dedykacją. Następnie wszyscy z zapartym tchem słuchali opowieści o himalajskich wyczynach Pana Krzysztofa. Gość ujął nas profesjonalizmem, który sprawnie łączył z talentem oratorskim i poczuciem humoru. Aż żal było się z nim rozstawać, ale zadbaliśmy, aby uczestnicy Dni Tatrzańskich zbyt długo nie musieli się nudzić. Zaraz po spotkaniu z Krzysztofem Wielickim czekał na nas grill z kiełbaskami, a po nim kolejna integracyjna posiadówko-potańcówka.

W niedzielę, mimo dużego już zmęczenia, na zbiórce stawiły się 2/3 uczestników. Podzieleni na dwie grupy dla sprawniejszego poruszania się, udaliśmy się na Sarnią Skałę, po drodze odwiedzając takie miejsca jak: Wielka Krokiew, Dolina Białego, Dolina Strążyska i wodospad Siklawica. Przez chwilkę towarzyszył nam lekki deszczyk, ale generalnie pogoda okazała się sprzyjać górskim wędrówkom. Po powrocie do pensjonatu kilka słów pożegnania, obiadokolacja dla chętnych i cóż... Jak to szybko zleciało. Czekamy pół roku, bawimy się w najlepsze, aż tu nagle czas wrócić do pracy, do codziennych obowiązków. Ale nie martwcie się. Spotkamy się na wiosnę. Już od dziś zaczynamy przygotowania do kolejnych Dni Tatrzańskich - z tego co nam wiadomo najlepszego spotkania miłośników Tatr w tym kraju.

 

Krzysztof Barcik

Fot. Zofia Grefkowicz

Oceń ten artykuł
5.00
4
Zaloguj się, by skomentować